Siedzą emerytki, rencistki ,pracusie;                                Celince

jedzą andruciki i piją kawusie;                                         Jabłońskiej

Ta z ciśnieniem wyższym niż norma zakłada;                                i

do szklanki z herbatą cytrynkę już wkłada!                              Wiesiowi

                                                                                       Piprkowi

     I zajada ciasto z masą no i lukrem                                          Ania Gaudnik

      Dobrze ,że kłopotów nie ma jeszcze z cukrem!

     W kubeczku płyn stoi ,kończy się w połowie;

     Pij go pomalutku bo zakręci w głowie!

 

Sąsiadka sąsiadce coś do ucha szepcze,

Celinka z czajniczkiem koło stołu drepcze!

Przygarnia do serca każdziutką  studentkę;

jak tutaj nie bywać kiedy się ma chętkę

 

      na ten spokój ,na kulturę,

      na wykłady takie ,które

      przybliżają to co blisko,

      pośpiech ci przysłania wszystko

 

a tu widzisz żeś był ślepy,

wzrok przybity do polepy

tych codziennych zajęć mnóstwa,

pogubiłeś się w swych bóstwach,

 

     aż Wiesiu z wykładem rusza,

     stoisz już koło Ratusza,

     jesteś w Sączu raz nie pierwszy

     lecz tym razem  obraz szerszy

 

widzisz herby nad oknami

i w historię wchodzisz drzwiami,

które Wiesław ci otworzył;

pewnie byś starości dożył

 

    i nie wiedział o tych herbach ,

 gdyby cię do Moku werwa

    nie wepchnęła na ten wykład  ;

 zapamiętaj więc ten przykład,

 

żeby wiedzieć jeszcze” więcy”

trzeba trochę się pomęczyć ,

skoro  męczą się tu inni

 

im uwagę żeśmy winni!

  

     Więc słuchają wszyscy pilnie,

      patrzą w ekran nikt nie kimnie,

    ani oka w bok nie zwróci

    bo by Wiesław się zasmucił.

 

Mówi tu o swych zdobyczach,

inspiracji  w Drohobyczkach,

jak rozwiązał tajemnice

herbów zdobiących okiennice

 

 

    na Ratuszu w Nowym Sączu,

    jak tę wiedzę zewsząd sączył,

    drążył i nie poprzestawał

    a roboty za nim kawał !

 

Teraz jest już pewny swego;

choć niepewność do jednego

herbu ma co sen przerywa;

nie wie Pogoń czy Leliwa,

 

    nie wie miasto to kresowe

  więc zachodzi dalej w głowę

    i wciąż pisze  maile , szuka, 

 tak pociąga go ta sztuka ,

 

ten jedyny herb zagadka ,

to wyzwanie to jest gradka

„ muszę przecież go odsłonić

choć po świecie będę gonić

 

   po to żebym w końcu wiedział

   i  herbowy zamknął przedział !

 

Tak się  Wiesław dziś mozoli

opowiada nam do woli ,

każdy słucha i zakąsza

lecz niestety już do Sącza

 

      zbiera gratki i rzutniki,

      dobrze nam  z nim tu jak z nikim

      ale czas bardzo przymusza;

      Wiesław idzie już do busa!

 

Panie wzrokiem za nim wodzą,

bo dla wiedzy tu przychodzą;

I żegnają swego guru

jednym głosem jakby chóru:

 

   „ Do widzenia w przyszłym roku ;

     na wycieczce, potem w Moku „

     bo wycieczką znów do Pragi

     Uniwersytet mnie wabi;

 

I zaprasza Czech stolica

i Hradczany i Ulica

Złota nęci ,Most Karola,

 Plac Wacława jaka wola

 

                     

  

    będzie losu czy pojadę,

    na oszczędność nacisk kładę,

    na skarbonkę okiem błyskam

    bo tak chcę wyjechać z Brzeska

 

 

 

i zobaczyć na błękicie

czerwonych dachów pokrycie

Starej Pragi nad Wełtawą,

myśli zajmę odtąd sprawą

 

    by na wyjazd zabrać naszych;

    Celinka się nie wystraszy

    bo we Lwowie było pięknie,

    i dlatego nikt nie mięknie;

 

i do Pragi jechać woli

  gdy  się ma takich Idoli !!!!  

 

 

Spotkanie Uniwersytetu Trzeciego Wieku-Herby na Ratuszu w Nowym Sączu

Listopad 2006

Brzesko