Z ziemi brzeskiej do "Polski"

 Z księdzem Mirosławem Frankowskim TChr

kapłanem ze Zgromadzenia księży Chrystusowców

rozmawia Marek Białka

Mimo to, iż posługę kapłańską pełnisz na kontynencie amerykańskim, w naszych sercach na zawsze pozostaniesz kapłanem ziemi brzeskiej. Mam tu na myśli Brzesko, Uszew, Gnojnik.

Można tak powiedzieć. Urodziłem się Brzesku i do 14. roku życia tutaj mieszkałem. Moja mama pochodzi z Uszwi, a - nieżyjący już - tata pochodził z Gnojnika. Faktycznie jest to dekanat brzeski.

W 2004 roku ks. prałat Franciszek Kostrzewa wydał książkę „Powołał Ich Pan”, w której zostałeś uwzględniony, jako brzeski kapłan.

Bardzo się cieszę, że powiększyłem liczbę Tych, których Pan powołał do swojej służby z brzeskiej parafii.

Doskonale pamiętam Twoje prymicje, kiedy - poprzez szacunek do korzeni rodzinnych - odprawiłeś aż trzy msze św.

Główną mszę świętą prymicyjną odprawiłem w kościele św. Floriana w Uszwi. Nie mogłem jednak zapomnieć o tych parafiach, gdzie narodziło się i dojrzewało moje powołanie do kapłaństwa. Dlatego też sprawowałem Eucharystię - z obrzędami i błogosławieństwem prymicyjnym - w kościele św. Jakuba w Brzesku oraz w kościele św. Marcina w Gnojniku.

A zatem pozwolisz, że Cię spytam: czy bardziej czujesz się Polakiem, czy Amerykaninem?

Sercem i duchem czuję się Polakiem. Z ziemi brzeskiej wyjechałem do drugiej „Polski”. Moja posługa duszpasterska odbywa się wśród polonii amerykańskiej, gdzie język ojczysty i polska kultura są codziennością.

Proszę powiedzieć kilka słów, jak narodziło się Twoje powołanie do kapłaństwa?

Swoje powołanie do kapłaństwa odkryłem  bardzo wcześnie – będąc jeszcze dzieckiem. Na pewno duży wpływ na moją decyzję mieli księża pracujący w parafii św. Jakuba w Brzesku.

Który z duszpasterzy, czy katechetów „wycisnął” na Tobie piętno powołania do służby Bogu?

Na pewno był to ks. Zdzisław Sadko i ks. Marek Marcićkiewicz.

Pamiętam, że odprawiłeś także msze świętą prymicyjną w bazylice św. Mikołaja w Bochni.

TAK. Obecnie proboszczem tej parafii jest właśnie ks. dr Zdzisław Sadko – mój katecheta z lat szkolnych.

Czy miałeś jakieś inne zainteresowania i tzw. „ciągatki” w innym kierunku.

Owszem. Chciałem dalej kontynuować swoje zamiłowanie do malarstwa Po skończeniu liceum złożyłem dokumenty na studia plastyczne – gdzie zostałem przyjęty.

A jednak podjąłeś odmienną decyzję życiową.

Kiedy na zawsze opuściłem rodzinny kraj i na stałe zamieszkałem w Naugatuck (USA), zobaczyłem „z bliska” jak wygląda życie na emigracji, bo sam byłem młodym emigrantem. Bardzo się wtedy udzielałem w kościele wśród Polonii Amerykańskiej. Na pewno w dużej mierze, wpłynęło to na wybór mojej decyzji.

Jeżeli już zdecydowałeś zostać księdzem, to dlaczego nie zostałeś kapłanem diecezjalnym tylko wybrałeś Zgromadzenie Zakonne ?

W dużej mierze wynikało to z faktu, iż mieszkałem z rodzicami w USA, jako jeden z tysięcy emigrantów. Czułem powołanie do służby Bogu i ludziom, którzy tam stworzyli „drugą Polskę”, czyli Polonię Amerykańską.

Jak można w skrócie scharakteryzować Wasze zgromadzenie?

Motto naszego zgromadzenia brzmi: „Wszystko dla Boga i Polonii”. Moi współbracia (Księża Chrystusowy) tworzą Towarzystwo Chrystusowe dla Polonii Zagranicznej, które 8 września 1932 roku założył ówczesny prymas Polski kard. August Hlond, mając głównie na uwadze pełnienie posługi duszpasterskiej dla Polaków-emigrantów, których los rozrzucił po całym świecie.

Jaki jest charyzmat Waszego zgromadzenia ?

Zasadniczym celem Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej jest uwielbienie Boga i uświęcenie się poprzez naśladowanie Jezusa Chrystusa. W sposób szczególny członkowie Towarzystwa włączają się w apostolstwo na rzecz rodaków przebywających poza granicami kraju.

Gdzie znajdują się Wasze placówki ?

Mamy swoje placówki niemalże na każdym kontynencie, m.in.: Kanada, USA, Argentyna, Brazylia, Australia. Wszędzie tam moi współbracia spieszą Polakom z pomocą duszpasterską. Msza święta sprawowana jest w języku polskim.

Jak zapewne wiesz, po 1. maja 2004 roku, kiedy Polska weszła w struktury Unii Europejskiej, nastąpiły - i nadal następują - coraz częstsze wyjazdy Polaków do krajów UE, głównie w poszukiwaniu pracy. Ci ludzie często szukają polskiego kościoła i polskiego kapłana.

Również w krajach Unii Europejskiej mamy swoje prowincje, gdzie zawsze Polacy mogą znaleźć wsparcie i uzyskać pomoc. Są to: Francja, Hiszpania, Wielka Brytania, Islandia, Włochy, Holandia.

Jak znaleźć Wasze parafie i kościoły?

Szczegółowy wykaz naszych parafii z adresami, numerami telefonów, e-mailem oraz nazwiskiem proboszcza można znaleźć na stronach internetowych  http://serwis.chrystusowcy.pl/

Czas biegnie nieubłaganie do przodu, dlatego przypomnij czytelnikom KNU, jaki jest Twój staż kapłański?

Minęło już osiem lat jak odpowiedziałem na Boży głos i zostałem kapłanem „na wieki”

Jaką drogę posługi duszpasterskiej już przemierzyłeś ?

Po uzyskaniu święceń kapłańskich przez rok pracowałem w parafii św. Wojciecha w Toledo w stanie Ohio (USA). Następnie przez okres 4 lat byłem wikariuszem w parafii Matki Bożej Częstochowskiej w Sterling Heights koło Detroit (USA). Obecnie pełnię posługę kapłańską w parafii Matki Bożek Królowej Polski w Toronto (Kanada).

Jak wiemy, Ameryka kojarzy się raczej z pogonią za pieniądzem i karierą, a to nie jest „po drodze” Chrystusowej Ewangelii.  Jak wygląda posługa kapłańska na kontynencie amerykańskim?

Owszem. Coś w tym jest. Ameryka jest bardzo zróżnicowana kulturowo i rasowo. Nie mniej jednak Polacy, którzy przyjechali do USA w swoim „bagażu” przywieźli ze sobą także polską pobożność i umiłowanie do Boga. Na emigracji życie Polaka kręci się wokół Kościoła. Ludzie szukają Boga, którego mogą spotkać podczas mszy świętej sprawowanej w języku ojczystym. Tego szukałem i ja, kiedy – jako młody emigrant – przybyłem do USA.

Jednym z charyzmatów Waszego zgromadzenia, jest także rozwijanie życia kulturalnego wśród młodzieży w oparciu o polskie tradycje narodowe.

Owszem. Dla podtrzymania polskiej kultury, w poprzedniej parafii w Sterling Heights założyłem dziecięcy i młodzieżowy zespół folklorystyczny „DUNAJEC” oraz chór młodzieżowy „CANTATE DEO”. Prowadziłem także duszpasterstwo akademickie oraz katolickie audycje radiowe. W parafii Matki Bożej Królowej Polski w Toronto - w której obecnie pracuję - założyłem zespół pieśni i tańca „STELLA POLONIA” , który odnosi wielkie sukcesy. (http://www.stellapolonia.com) 

ks. Mirek na ludowo

 

"Stella Polonia"

Na koniec przytoczę słowa z psalmu, który wybrałeś jako motto swojej posługi kapłańskiej ”Zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną”. Mogę się domyślać, że – mimo wszystko – mogłeś mieć pewne obawy wstępując na drogę „amerykańskiego” kapłaństwa.

Zawsze są jakieś obawy przed czymś, czego mamy doświadczać. Lekarstwem na to, jest ciągła modlitwa. Jestem człowiekiem szczęśliwym gdyż czuję, że kapłaństwo jest moim powołaniem i mogę - tutaj w USA, wśród Polonii  - głosić dla polskiej emigracji Ewangelię, jako jedyną drogę do zbawienia. Z pomocą łaski Bożej, jakoś mi się to udaje.

Co chciałbyś przekazać i czego chciałbyś życzyć swoim rodakom .

Chciałbym - przekazać wszystkim moim rodakom z Brzeska i okolic serdeczne pozdrowienia i zapewnienia, że myślami zawsze jestem tam „gdzie wszystko się zaczęło”, gdzie przyszedłem na świat, gdzie  zostałem ochrzczony, gdzie przyjąłem sakramenty święte i skąd zostałem powołany do służby Bogu.

Bardzo serdecznie dziękuję Ci za rozmowę. Szczęść Boże

Szczęść Boże
Gnojnik, 15 sierpień, 2006