Wyjazd integracyjny członków MDP OSP Szczepanów w polskie Tatry.

 

W dniach od 11 do 14 sierpnia członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej OSP w Szczepanowie spędzali bardzo aktywne wakacje w górach. Długie, całodniowe wyprawy górskie pozwalały uczestnikom poznać piękno Polskich Tatr.

 

W sposób szczególny w pamięci uczestników tego wyjazdu zapisze się długa wyprawa na Świnicę przez Kasprowy Wierch a następnie przez Zawrat, Dolinę Pięciu Stawów Polskich i Dolinę Roztoki. Łącznie12 godzin męczącej wędrówki. W wysokich górach panowały zupełnie zimowe warunki. To było naprawdę dziwne, widzieć śnieg i prawdziwą zimę w środku lata. Tym bardziej, że jeszcze trzy godziny wcześniej w Zakopanem było lato. Surowe warunki wymagały dużej wytrzymałości. Doświadczyliśmy osobiście, jak potężne i groźne mogą być góry dla nieodpowiedzialnych wędrowców. Po drodze nastąpiło zdarzenie, którego nikt nie planował i nie mógł przewidzieć. Oto dwójka wakacyjnych „pogromców gór” z Gdańska, w krótkich spodenkach  i halówkach, trzęsąca się z zimna i przerażenia, usiłowała z trudem zdobyć szczyt Świnicy.  Jakoś intuicyjnie wyczuliśmy, że ci ludzie potrzebują pomocy. Ponieważ właściwie nie było innej możliwości, pomogliśmy im dostać się na szczyt Świnicy, a następnie podjęliśmy się  holowania ich na dół. Było to zadanie bardzo trudne, ponieważ nasi „podopieczni” byli zziębnięci i całkowicie przerażeni. Droga była trudna, zasypana śniegiem i śliska. Kilkakrotnie tak chłopak jak i dziewczyna poślizgnęli się i tylko dzięki szybkiej reakcji naszych druhów, udało się ich przytrzymać przed upadkiem ze znacznej wysokości. Z tego też powodu droga bardzo się przedłużała. Nieplanowane spotkanie, zakończyło się równie nieoczekiwanie jak się zaczęło. Oto kiedy cała grupa zeszła do Doliny Pięciu Stawów Polskich, a na horyzoncie pojawiło się schronisko, pogromca gór zostawił swoją partnerkę, rzucił się biegiem i po prostu…… uciekł. Tak więc nawet nie dowiedzieliśmy się jak się nazywa.

 

Ochotnicza Straż Pożarna w Szczepanowie od kilku lat prowadzi bardzo intensywną pracę szkoleniowo-wychowawczą z młodzieżą. Młodzi ludzie uczą się nie tylko posługiwać sprzętem ratowniczym, ale również pomagają osobom niepełnosprawnym, przez nawiązanie współpracy ze Stowarzyszeniem „OSTOJA”, angażują się w działalność społeczną, uczą się aktywnej postawy obywatelskiej. Z prawdziwą dumą mogę powiedzieć, że wszyscy chłopcy  doskonale zdali egzamin z dojrzałości i wrażliwości. Nie planowaliśmy tego, a przecież w potrzebie potrafili doskonale się zachować. Byłem pod wrażeniem, jak ci bardzo młodzi ludzie, ze spokojem i cierpliwością pomagali tym „pogromcom gór”. Mimo tego, że sami też byli zmęczeni wielogodzinną wędrówką w trudnych warunkach, mogli nawet żartować, co w jakiś sposób rozładowywało napiętą sytuację. Ucieczkę pana skwitowali w ten sposób „nie szkodzi, ale dziewczynę zostawił”. Dla mnie to powód do wielkiej radości. W takich sytuacjach widzę wielki sens pracy z młodzieżą, oraz tego, żeby wysoko ustawiać poprzeczkę doskonałości.

 

 Jan Waresiak

 

  18 sierpnia, 2005