Wirtualne muzeum – antidotum na problemy


Skoro się nie można dogadać w kwestii tradycyjnego to może muzeum wirtualne?
 

Koszty

Na pewno dużo mniejsze, niż przypadku muzeum tradycyjnego.

 

Co potrzeba:
- serwer - 1000 zł na rok,
- stworzenie strony www na jakimś cms - do 5 000 zł,
- aparat - 2-3 tys.,
- zestaw do fotografii bezcieniowej do 1 tys. zł,
- dobry komputer -2-3 tyś.,
- dobry skaner - do 1 tyś.
- oprogramowanie -4-5 tyś.
- dyktafon – 150-250 zł.


Efekty oprócz strony www można również prezentować za pomocą infokiosku w różnych lokalizacjach – Urzędzie Miejskim, MOK-u, Centrum Bibliotecznym, itd.

Co prawda infokiosk to już spory wydatek, ale jest to tylko dodatkowa forma prezentacji.


I trochę ludzi dobrej woli, którzy się zgodzą wypożyczyć na kilka dni swoje pamiątki, by je obfotografować, a później opisać.


Wirtualne muzeum nie ma ograniczeń - można rozbudowywać je o różnorodną tematykę - archeologiczną, judaistyczną, etnograficzną, wojenną, itd. Gromadzić i udostępniać filmy, zapisy audio, itp.

Fundusze
Nie są takim wielkim problemem, zwłaszcza, jeśli będą prowadzone przez młodzież - Program "Młodzież w działaniu", "Równać szanse", a także PO KL - małe projekty - do tego, jeśli Brzesko wejdzie do LGD - to również środki z Małych projektów. Na brak środków na pewno nie można narzekać.

Ludzie
Potrzebny jest opiekun – historyk. W MOK-u pracuje pan Jerzy Wyczesany, który zajmuje się tą tematyką. Wydaje się jednak, że jego praca nie jest w pełni eksponowana, a efekty często niezbyt dostępne dla szerszego grona odbiorców - a szkoda.

Potrzebna jest również grupa pasjonatów - młodych ludzi - wolontariuszy np. ze szkoły średniej (w każdej szkole działają kluby wolontariatu - z pewnością znalazłyby się osoby zainteresowane taką działalnością), którzy będą w stanie wykonać pierwszy etap prac związanych z gromadzeniem danych, wstępną obróbką pod okiem kogoś doświadczonego.

O znaczeniu efektów edukacyjnych - szczególnie dla tej nieco bardziej ambitnej młodzieży uczestniczącej bezpośrednio w projekcie nie można zapomnieć. Może właśnie takie podejście do historii zaowocuje nam w przyszłości grupą młodych pasjonatów zakochanych w historii swojej Małej Ojczyzny.

Eksponaty
Na pierwszy „ogień” powinny iść eksponaty najłatwiej dostępne (kościoły; osoby prywatne, które są znane ze swojej pasji „zbieracza”) oraz muzea, archeologowie (wykopki ratunkowe pod autostradę, materiały zgromadzone w ramach Archeologicznego Zdjęcia Polski, itp.), w późniejszym okresie można postarać się o akcję wypożyczania materiałów do dokumentacji od osób prywatnych.

Technologia
Takie rozwiązania jak muzeum wirtualne nie są niczym nowym - w ten sposób działają, bowiem biblioteki cyfrowe. W Małopolsce digitalizacją druków (w tym wydawnictw lokalnych zajmuje się Wojewódzka Biblioteka Publiczna w Krakowie).
Polskie biblioteki cyfrowe i wybrane projekty digitalizacji -->>

Muzeum wirtualne wydaj się również bardziej praktyczne - co prawda nie można dotknąć eksponatów (w polskich muzeach akurat jest to surowo zabronione :) ), ale za to można obejrzeć w powiększeniu, spędzić dowolną ilość czasu zgłębiając np. informacje zawarte w starodruku, itd.

Dlaczego warto?
A z prostej przyczyny - co ludzie wiedzą o historii Brzeska? Że się spaliło, że browar założył baron Goetz, że mieszkali tutaj Żydzi... Trochę ogólników i tyle.

O tym, dlaczego warto traktuje również ten króciutki artykuł na wikipedia.pl -->>

Więc może zamiast walczyć między sobą, mieszając do tak ciekawej idei politykę i ambicje wziąć się za realizację.


W końcu osoby, które najgłośniej gardłują w temacie powinny zrozumieć, że muzeum - jakie by nie było, ma być ponadczasowe.

(Dwie kropki)
7 luty 2009 r.