Nareszcie...?
 
    Od wielu już lat jest tak, że jak kończy się stary rok, to - czekając na nadejście nowego - zadajemy sobie pytanie: na jakie i w jakiej wysokości podwyżki trzeba się przygotować? Mówiąc o podwyżkach, mamy na myśli nie tylko te ogólnokrajowe, ale i lokalne. Tym razem brzeskie władze zaanonsowały powitanie Nowego Roku hasłem "Podwyżek nie będzie". Przynajmniej ze strony jednej z miejscowych spółek.

    Nie tak dawno zakończyły się negocjacje Urzędu Miasta z Browarem Carlsberg, dotyczące cen za korzystanie z browarskiej oczyszczalni ścieków. Podpisano też z Browarem długoletnią umowę na odbiór ścieków, podobno na korzystnych warunkach. Nawet kilkuletnie umowy nie są jednak gwarancją stabilności cen, bo zawsze można je renegocjować, a kiedy nie ma konkurencji (a w tym przypadku tak jest), monopolista ma głos decydujący. Na stronie internetowej Urzędu Miasta 16 grudnia br. można było przeczytać: "Tylko o 2 - 3 procent wzrosną w przyszłym roku opłaty za wodę i ścieki. Mieszkańcy unikną podwyżek dzięki zaplanowanej w budżecie miasta dopłaty do Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w wysokości prawie 700 tysięcy złotych. - Dokładamy starań, aby w tych kryzysowych czasach, mieszkańcy nie musieli płacić coraz wyższych rachunków za usługi świadczone przez spółki miejskie - mówi burmistrz Grzegorz Wawryka." (zs, "Podwyżek nie będzie") I w związku z tą wypowiedzią jeszcze jedno, ale wydaje mi się, istotne na przyszłość wyjaśnienie. Otóż każda dotacja z publicznej "kasy" to pieniądze wzięte od mieszkańców, zatem opłaty za wodę i ścieki będą w przyszłym roku w sumie wyższe niż podane 2 - 3 procent.

    Na posiedzeniu Komisji Gospodarki Finansowej Rady Miejskiej w Brzesku odbytym w dniu 9 grudnia 2009 roku podjęto m.in. wniosek o ustalenie lokalizacji pod budowę Gminnej Oczyszczalni Ścieków w naszym mieście (głosowano jednogłośnie - patrz protokoły na  www.brzesko.pl).  Wygląda na to, że nasi radni nareszcie doszli, moim skromnym zdaniem, do wniosku, iż warto podjąć starania, aby mieć własny, gminny, obiekt tego typu. I słusznie, bo zawsze, jak w powiedzeniu, "lepszy wróbel w garści niż dudek na dachu".

    Pozwolę sobie w tym miejscu na przypomnienie fragmentu wypowiedzi nowo wybranego gospodarza miasta: "Problemów do rozwiązania jest bardzo dużo. (...) Chciałbym, aby Gmina przystąpiła do opracowania planu zagospodarowania przestrzennego. Budowa kanalizacji, wodociągu, modernizacja obiektów oświatowych, budowa dróg i chodników to zadania, które należy realizować w najbliższym czasie - deklaruje w rozmowie z Łukaszem Kornasiem burmistrz Grzegorz Wawryka ("Nowy Gospodarz". BIM luty 2008).
 
Czy w związku z tymi deklaracjami, a zwłaszcza z koniecznością dalszego rozbudowywania sieci wodociągowej i kanalizacyjnej miasta i gminy, chęcią opracowania planu zagospodarowania przestrzennego gminy, często powtarzającymi się już wcześniej głosami o konieczności posiadania także własnego zakładu przeróbki odpadów, nie warto by zastanowić się nad wybudowaniem gminnej oczyszczalni ścieków, kompostowni, ręcznej i automatycznej segregatorni śmieci oraz zakładu termicznej utylizacji odpadów, a wszystko to w ramach JEDNEGO KOMPLEKSU?"
 
(fot. dzięki uprzejmości Zakładu Eko Dolina)
Niedaleko Gdyni w miejscowości Łężyce znajduje się jeden z najnowocześniejszych w Polsce Zakładów zagospodarowania odpadów EKO DOLINA.
 Aktualnie zakład jest w trakcie rozbudowy. 
 
 
    Życie pokazało, i to w dość krótkim czasie, że inwestycje, które jeszcze do niedawna pozostawały li tylko w sferze marzeń, mogą się urealnić. I tak dzięki Europejskiemu Funduszowi "Spójność" Brzesko jest coraz bliżej uzyskania wielomilionowej dotacji na dalszą rozbudowę sieci wodociągowej i kanalizacyjnej w Gminie. Jak bardzo są to potrzebne inwestycje, wiedzą najlepiej, choćby mieszkańcy północnej części miasta i Poręby Spytkowskiej. Wypada mieć tylko nadzieję, że uda się pozyskać potrzebne środki finansowe i za kilka lat mieszkańcy już całej Gminy będą mogli korzystać z centralnej sieci wodociągowej i takiej samej sieci kanalizacyjnej.

    W tej sytuacji posiadanie własnej oczyszczalni ścieków staje się wręcz nieodzowne, gdyż pomijając względy finansowe (kształtowanie cen), Gmina będzie mogła prowadzić własną gospodarkę ściekową, w ramach której nie można wykluczyć także przyjmowania ścieków z ościennych gmin, co wiązałoby się z napływem pieniędzy do miejskiej kasy. A poza tym, jeśli ziszczą się perspektywiczne plany całkowitego wykorzystania Pomianowskiego Stoku, uruchomienia działalności gospodarczej na terenach, na których miał być budowany nowy browar czy będzie postępował dalszy rozwój budownictwa mieszkalnego (obojętnie jakiego typu), zasadność powstania nowoczesnej oczyszczalni ścieków staje się tym bardziej oczywista.
 
    Równie nieodzowne staje się, moim zdaniem, uzyskanie środków i wybudowanie nowoczesnego zakładu utylizacji odpadów. W cytowanym już tekście "Podwyżek nie będzie" prezes Brzeskich Zakładów Komunalnych informuje: "Mimo że wzrosła tak zwana opłata środowiskowa, wzrosną także koszty składowania śmieci na wysypisku, na terenie gminy nie będzie podwyżek cen za wywóz odpadów komunalnych, utrzymane one zostaną na poziomie tegorocznym. (...) Odpady z terenu gminy wywożone są na wysypisko do Tarnowa i stan ten utrzyma się około 3 - 4 lata, do czasu jego wypełniania. W wojewódzkim planie gospodarki odpadami powiat brzeski "przydzielony" jest do wysypiska w Tarnowie. Za kilka lat można rozważyć możliwość wywożenia śmieci do spalarni do Krakowa. O ostatecznym rozwiązaniu zadecyduje cena."

    Tyle prezes Janusz Filip. Po tej wypowiedzi chyba sensowne staje się pytanie: Jeśli za 4 lata wysypisko w Tarnowie zostanie zamknięte, a kwestia korzystania ze spalarni w Krakowie będzie na etapie rozważań, to co w międzyczasie stanie się z naszymi komunalnymi śmieciami?

    Tymczasem pod wielkim znakiem zapytania stanęła budowa Zakładu Termicznego Przekształcania Odpadów (oficjalna nazwa spalarni) w Krakowie, mimo że wysypisko w Baryczy, gdzie są składowane krakowskie śmieci, ma zostać zamknięte definitywnie za 6 lat. 30 listopada br. odbyła się w Nowej Hucie rozprawa administracyjna, na której rozpatrywano wpływ działalności takiej spalarni na środowisko, bowiem w lipcu tego roku w przyjętym przez Radę Miasta Krakowa Programie Gospodarowania Odpadami uznano, że owa spalarnia ostatecznie rozwiąże śmieciowy problem nie tylko samego królewskiego miasta, ale będzie mogła służyć również okolicznym gminom i dlatego jak najszybciej należy przystąpić do budowy (jej koszt wyceniono na 700 mln PLN). "Rozprawa 30 listopada zakończyła się jednak blamażem i kompromitacją wnioskodawców. W próżnię padło pytanie o to, co będzie się działo z masą 62 tysięcy ton żużla i 15 tysięcy ton zestalonych odpadów niebezpiecznych, produkowanych przez tę instalację. Nie ma dziś w Polsce firm specjalistycznych, mogących przyjąć te odpady, a wysypisko w Baryczy ma być wszak zamknięte (?)" (Józef Ratajczak, Spalarnia jak Titanic. W: "Dziennik Polski" 14 grudnia 2009) Tym samym procedura wydania Decyzji Środowiskowej została wstrzymana i wszystko wskazuje na to, że w tej sytuacji raczej spalarnia śmieci w Krakowie nie powstanie.

    I jeszcze jeden cytat, tym razem z opublikowanego na stronie Urzędu Miasta Planu Gospodarki Odpadami dla Gminy Brzesko, noszącego datę grudzień 2004 (podkreślenie moje - J.F.): "Przyjęto, że (...) na terenie bazy Brzeskich Zakładów Komunalnych Sp. z o.o. przy ul. Przemysłowej 11 zostanie zainstalowana linia sortownicza do rozsegregowywania surowców wtórnych i jednocześnie władze gminy przystąpią do poszukiwania miejsca pod lokalizację stacji sortowniczej, w której sortowaniu będą mogły być poddane zmieszane odpady komunalne. Z uwagi na brak konkretnej lokalizacji (podkreślenie moje - J.F.) również pod inne inwestycje jak składowisko czy kompostownię odpadów, oddziaływnie planowanych inwestycji w Gminie Brzesko rozpatrywać można jedynie hipotetycznie w skali globalnej."

    W Polsce wciąż jeszcze 97% śmieci jest składowanych, a zaledwie 3% jest przerabianych, poddanych recyklingowi lub przerabianych na energię, dlatego rzeczą oczywistą staje się maksymalizacja segregacji odpadów, połączona z ich wykorzystaniem, gdyż 80% śmieci nadaje się do przetworzenia (40% stanowią odpadki biologiczne, z których można zrobić kompost, kolejne 40% to papier, szkło, metale, plastiki, czyli surowce wtórne).

    Co zatem stanie się z naszymi, brzeskimi, odpadami komunalnymi już w niedalekiej przyszłości? Cytowany już Józef Ratajczak pisze: "Gwarancja zagospodarowania odpadów komunalnych jest jednym z najważniejszych, najbardziej zasadniczych obowiązków organów samorządu terytorialnego. Po to się w końcu wybiera pezydenta i radnych, żeby zagwarantowali wywóz śmieci." Radni z Komisji Gospodarki Finansowej widać doszli do wniosku, że już najwyższy czas na własną oczyszczalnię ścieków, ale jak dotąd członkowie żadnej Komisji ani nikt z Zarządu Miasta nie zwrócił uwagi, że to właściwie już ostatni dzwonek, aby znaleźć sensowne wyjście z sytuacji, jaka może mieć miejsce za parę lat, kiedy nie będzie co zrobić z miejskimi i gminnymi śmieciami. Musi się znaleźć miejsce na wymienione przeze mnie na początku inwestycje, bo po prostu nie ma innego wyjścia. Jedynie dyskusyjna może być budowa spalarni, jednak uważam, że taki mały obiekt będzie zdawał egzamin, bowiem pewnej części odpadów nie da się w żaden sposób przerobić czy poddać recyklingowi. Spalone zajmą na pewno mniej miejsca i będą mogły być składowane na wysypisku. Tam będą czekać na "zagospodarowanie", bo prędzej czy później znajdą się w Polsce firmy, tym się zajmujące.
                                            
 

(fot. dzięki uprzejmości Zakładu Eko Dolina)
 

 

(fot. dzięki uprzejmości Zakładu Eko Dolina)
 
    Zdaję sobie sprawę z ogromnych kosztów takiej inwestycji, ale póki można starać się o unijne dotacje, należy uczynić wszystko, żeby owe zabiegi okazały się skuteczne, nawet jeśli tzw. wkład własny Gminy pociągnie za sobą konieczność zaciągnięcia dalszych kredytów. Są inwestycje, z których można na daną chwilę zrezygnować, ale są i takie, bez których nie można się obejść, bo za nimi kryje się interes całej społeczności, w tym przypadku lokalnej. Wydaje mi się, że brzescy samorządowcy wraz z Zarządem Miasta zdają sobie z tego sprawę i dlatego powinni, jak najszybciej zadecydować, czy będzie ta inwestycja realizowana, w jakim zakresie i za jaką cenę, ewentualnie z czego w związku z nią zrezygnowć, by ten ważny społecznie cel osiągnąć. I absolutnie tutaj nie może chodzić o jakieś zobowiązania na potrzeby kampanii wyborczej, nie jest też ważne, kto i z jakiej "ekipy politycznej" podejmie tę decyzję, bo za kilka lat przy obecnie biernej postawie, zalegające na podwórkach, ulicach, osiedlach, przydrożnych rowach i lasach śmieci wystawią decydentom (przeszłym, obecnym i przyszłym) właściwą opinię, że o zdaniu mieszkańców miasta i gminy Brzesko już nie wspomnę. Więc może warto, czekając na decyzję, przypomnieć sobie stwierdzenie Georga Hegla: "Co jest rozumne, jest rzeczywiste; a co jest rzeczywiste, jest rozumne."
 
Jacek Filip
28 grudnia 2009 
 
P.S.
Wszystkich zainteresowanych tym zagadnieniem zapraszam do lektury artykułu pt. "Śmieci..., narastający problem!", w którym szerzej przedstawiłem problematykę gospodarki odpadami komunalnymi w Gminie Brzesko.