Brzesko oczami przyjezdnego

 

Niektórzy mają mi za złe, że zamieściłem link do zdjęć i jednozdaniowy komentarz, które przesłał mi internauta. Zdjęcia zostały zrobione przez jego kolegę, podczas wakacyjnego pobytu w Brzesku (patrz link poniżej). Kierowane pod moim adresem pretensje przypominają trochę historię opisaną w prasie parę dni temu, kiedy to władze Wałbrzycha zamknęły wystawę fotograficzną zrobioną przez dwóch tarnowskich studentów w ramach pracy dyplomowej. Władzom miasta nie spodobała się rzeczywistość wałbrzyskiej ulicy pokazanej na tych zdjęciach.

 

Sierpień 2009

"...wygląd naszego miasteczka lekko przygnębiający..."

 

Temu, że miasto Brzesko zmienia swój wygląd od kilkunastu lat, nikt nie może zaprzeczyć. Remontuje się ulice i chodniki. Miasto zostało prawie w całości skanalizowane. Powstają nowe inwestycje na Placu Kupieckim i w jego sąsiedztwie. Wybudowano nową szkołę, halę sportową (druga w budowie), krytą pływalnię, itd. Mieszkańcy w większości dbają o "obejścia". Niestety są i ciemniejsze strony medalu. Ale w których miastach czy miasteczkach ich nie ma?  Ważne, aby je zauważać, eliminować a nie obrażać się na tych, którzy w dobrej wierze zwracają na te niedociągnięcia uwagę.

 

Dwa lata temu dyrektorka MOK-u, publicznie nakrzyczała na mnie za to, że "pisałem nieprawdę" o tym, że na „Zakończeniu lata” w Brzesku, pijane osoby poruszały się po płycie Pl. Kazimierza, ochrona była niewidoczna a młodzież raczyła się "z gwinta" alkoholem, sprzedawanym w sąsiadującym z Placem sklepie monopolowym.

Nie wiem jak było w roku ubiegłym, ale w tym roku zaobserwowałem znaczne zmiany w organizacji tej imprezy. Ogródek piwny oddzielono od reszty placu barierką, a liczne grono ochroniarzy zdecydowanie interweniowało, kiedy ktoś chciał z piwem przedostać się poza teren ogródka piwnego. Dało się więc zrobić lepiej? Dało. Gdyby jeszcze wprowadzić zakaz sprzedawania na takich imprezach piwa w szklanych butelkach (myślę, że i właściciel sklepu mógłby się tu łatwo dostosować), to znacznie wpłynęłoby to na bezpieczeństwo imprezy.

 

Wracając do zdjęć. Ich autor mniej lub bardziej świadomie wyłapał parę niezbyt przyjemnych obrazków. Graffiti, zniszczone znaki na jezdniach, ponowne rozkopywanie wcześniej wyremontowanych miejsc czy też widoczny brak jakichkolwiek regulacji lub brak ich egzekwowania, dotyczących umieszczania i wyglądu reklam. Taka jest rzeczywistość i jedno, co można zrobić, to próbować ją zmieniać.

 

Oczywiście, najtrudniej zmienić mentalność i przyzwyczajenia ludzi przez 50 lat tresowanych przez poprzedni ustrój. Minie jeszcze wiele lat, kiedy nie będzie już potrzeby prowadzenia akcji uświadamiającej Q-Pa, angażowania dzieci do sprzątania śmieci w lasach. Co z tego, że istnieją przepisy nakładające obowiązek utrzymywania w mieście porządku (ile osób je zna?), jeśli są to przepisy martwe, bo po prostu nie są przez nikogo egzekwowane i nic nie wskazuje na to, przynajmniej na tę chwilę, żeby miała nastąpić jakaś radykalna zmiana.

 

Osobnym tematem jest sprawa przestrzegania przepisów kodeksu drogowego. Ten problem, moim zdaniem długo nie zostanie zlikwidowany. Aby coś zmienić w tym temacie potrzebne są daleko idące zmiany systemowe w funkcjonowaniu i finansowaniu policji. Co nie znaczy, że należy założyć ręce i czekać aż zmiany ktoś narzuci z "góry".

 

Zbigniew Stós

26 września 2009