Wspomnienie księdza prałata Stanisława Wiśniowskiego

w 10-tą rocznicę śmierci

 

Minęła właśnie 10-ta rocznica śmierci księdza Stanisława Wiśniowskiego, kapłana pochodzącego z Gnojnika, który przez 27 lat sprawował funkcję proboszcza w Lipnicy Murowanej.

 

Urodził się 23 marca 1932 roku w rodzinie Bronisława i Honoraty (z domu Pasek). W latach 1945-1950 kontynuował naukę w gimnazjum i liceum w Brzesku. W 1950 roku wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego w Tarnowie, gdzie odbył 5-cio letnie studia z zakresu filozofii i teologii. W dniu 29 czerwca 1955 roku, otrzymał święcenia kapłańskie z rąk bpa Karola Pękali.

 

W latach 1955-1958 pracował, jako wikariusz w Łączkach Kucharskich k. Ropczyc (obecnie diecezja rzeszowska). "Zapowiada się, jako bardzo pilny, pracowity i przykładny kapłan... Nie ma prawa nauczania religii w szkole, dlatego uczy religii w salach katechetycznych... razem około 30 godzin tygodniowo. Nauczania religii w salach katechetycznych, czy w kościele nigdy nie opuszcza... Do kazań i lekcji religii przygotowuje się dobrze" - napisał o Nim ówczesny proboszcz z Łączek Kucharskich.

 

Od 1958 roku posługę kapłańską pełnił w Gromniku. W 1961 roku został skierowany do pracy duszpasterskiej w Gorlicach (obecnie diecezja rzeszowska). Tam przez 7 lat, pełnił funkcję wikariusza i administratora parafii. Ksiądz Franciszek Gawlik - ówczesny proboszcz gorlickiej parafii, tak opisał ks. Wiśniowskiego, jako swojego wikariusza: "Warto Panu Bogu podziękować za dary naturalne, którymi Bóg obdarzył ks. Stanisława. Dzięki tym darom, może zdziałać dużo dobrego w swoim życiu. I już działa, jako kapłan na ziemi gorlickiej, swoją naturalną pobożnością, wzorowym kapłańskim życiem. Działa jako duszpasterz gotowy do każdej pracy, na każde zawołanie ludzkiej biedy, pełen świadomości, że do każdego podejmowanego obowiązku trzeba się dobrze przygotować, zwłaszcza gdy ten obowiązek spełnia się na ambonie. Działa jako katecheta, mając najtrudniejszą młodzież z parafii pod swoją opieką, która wymaga niejednokrotnie bohaterskiej cierpliwości. Wywiązuje się z tych - dziś tak ważnych - obowiązków bez zarzutu i niezwykle ofiarnie. Działa jako kolega przez swoją serdeczność i dobry uśmiech. Proboszcz może zawsze na niego liczyć...".

 

W latach 1968-1972, ksiądz Stanisław był także wikariuszem w Krynicy-Zdroju. Dostrzegając gorliwość i wielkie zaangażowanie w prace duszpasterską, ówczesny ordynariusz diecezji tarnowskiej, ks. bp Jerzy Ablewicz skierował księdza Wiśniowskiego do Lipnicy Murowanej i - od dnia 7 lutego 1972 roku - mianował Go wikariuszem-koadiutorem ks. kanonika Jana Sarny, proboszcza w Lipnicy Murowanej. W krótkim czasie, bo już 18 marca tego samego roku, wikariusz koadiutor został zamianowany proboszczem parafii. W tym samym roku, uzyskał również - na wydziale teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - tytuł magistra.

 

Praca magisterska, która dotyczyła dziejów rodzinnej parafii, została napisana pod kierunkiem ks. prof. dr hab. Bolesława Kumora. Właśnie na bazie tego opracowania, ksiądz Wiśniowski napisał monografię Gnojnika pt. „Dzieje wsi i parafii Gnojnik (1160-1939)”.

 

Pozostawił po sobie spory dorobek naukowy. Jest także autorem wielu książek o lipnickich świętych i błogosławionych, których był wiernym czcicielem.

 

 

 W 1976 roku zorganizował ogólnopolskie uroczystości związane z beatyfikacją swojej rodaczki - błogosławionej Marii Teresy Ledóchowskiej, w której uczestniczyli przedstawiciele Episkopatu Polski, m.in. kardynał Stefan Wyszyński - prymas Polski oraz kardynał Karol Wojtyła - metropolita krakowski.

W 1982 roku, zorganizował uroczystości jubileuszowe 500-lecia śmierci bł. Szymona z Lipnicy, zaś rok później uroczystości pobeatyfikacyjne siostry Urszuli Ledóchowskiej, która została wyniesiona na ołtarze przez papieża Jana Pawła II.

 

Można powiedzieć, że ks. Wiśniowski oparł swoją działalność duszpasterską na lipnickich świętych, których gloryfikował w czasie swoich kazań i rekolekcji. Znany był z tego, że mówił dość długie kazania. Wygłosił 138 serii rekolekcji i nigdy nie zapomniał - jako przykładu życia chrześcijańskiego - wskazywać rodziny Ledóchowskich.

Jako proboszcz, troszczył się również o stronę materialną parafii. Mimo, iż nie był z zamiłowania budowniczym, to należy wspomnieć, że - za Jego urzędowania - wybudowana została nowa plebania, kościół filialny w Borównej oraz kaplica cmentarna z miejscem do pochówku kapłanów w podziemiach. W 1997 roku na skutek powodzi, znacznie uszkodzony został zabytkowy kościółek św. Leonarda. Do odbudowy zniszczeń drewnianej świątyni, starał się szukać środków finansowych poza parafią, gdyż nie chciał, aby parafianie musieli składać zbyt wielkie ofiary na konieczny remont.

W dowód uznania Jego pracy duszpasterskiej, otrzymał od ówczesnego biskupa ordynariusza tytuł kanonika (EC) oraz przywilej noszenia rokiety i mantoletu (RM).

 

Od 1977 roku był diecezjalnym duszpasterzem mężczyzn. Od 1983 roku v-ce dziekanem, a od 1985 dziekanem dekanatu lipnickiego. W tym samym roku otrzymał także - od papieża Jana Pawła II - godność kapelana Jego Świątobliwości, czyli tzw. prałata papieskiego.

Gdy przestał być dziekanem, kapłani dekanatu lipnickiego obdarzyli Go swoim zaufaniem i wybrali Go ojcem duchownym dla siebie. Jest to dowód największego zaufania ze strony księży. Lipnicki proboszcz, bardzo dbał o życie sakramentalne swoich wiernych, a ostatnie dni Jego życia, są najlepszym dowodem duszpasterskiej troski. Mimo nie najlepszego stanu zdrowia, wrócił z leczenia szpitalnego w krakowskiej klinice, aby być w parafii w dniu spowiedzi wielkopostnej. Usiadł w konfesjonale, aby pojednać z Bogiem swoich parafian. W Niedzielę Palmową - ostatni raz w swoim życiu - poświęcił słynne lipnickie palmy. Jeszcze w Wielki Wtorek, usiadł do konfesjonału w Starym Wiśniczu. Bardzo chciał przeżyć Wielkanoc ze swymi parafianami, jednak zabrakło już sił, aby poprowadzić procesję rezurekcyjną. Mimo fizycznej niedyspozycji, dołączył do koncelebry Mszy świętej, zaś komunie świętą udzielał wiernym na siedząco, bo był już tak bardzo osłabiony. Po zakończeniu Mszy świętej, po raz ostatni przemówił do swoich ukochanych parafian, złożył życzenia świąteczne i pożegnał się „aż do spotkania w niebie ...”. W starej liturgii Wielkiego Piątku, w czasie procesji do Bożego Grobu śpiewano hymn pt. „Odszedł Pasterz dobry …”. Ów Pasterz, który w Wielki Piątek umarł na krzyżu, a za trzy dni w poranek wielkanocny wyszedł z grobu, jako zwycięzca śmierci, piekła i szatana, powołał właśnie do życia wiecznego - w godzinach wieczornych wigilii paschalnej - pasterza Kościoła lipnickiego, księdza prałata Stanisława Wiśniowskiego, który miał 67 lat życia i 45 lat chrystusowego kapłaństwa w służbie Bogu i ludziom.

 

 

Jego ciało spoczywa na cmentarzu parafialnym w Lipnicy Murowanej. Z okazji 10-tej rocznicy śmierci ks. Stanisława Wiśniowskiego, lipnicka wspólnota parafialna ufundowała tablicę pamiątkową, która została odsłonięta i poświęcona w Niedziele Palmową w dniu 5 kwietnia br. Autorem płaskorzeźby, jest prof. Czesław Dźwigaj.

 

Innym dowodem uznania i szacunku dla wieloletniego proboszcza, jest patronat nad lipnickim gimnazjum, które - od 2001 roku - nosi Jego imię.

 

„Abiit, non obiit

odszedł,

ale pamięć o Nim nie zginie,

pamięć o Nim trwa,

bo nie umiera ten,

kto trwa w pamięci żywych. 

 

Marek Białka

4 kwiecień 2009 r.