Pójdźmy wszyscy po prezenty, czyli świąteczny amok

Co roku obchodzimy pamiątkę narodzenia Bożego Syna, który - rodząc się z Maryi - stał się człowiekiem. Dla Chrześcijan, jest to jedno z najważniejszych świąt w roku liturgicznym. Świąteczny amok, szał zakupów oraz pogoń w galeriach hipermarketów powoduje, że zapominamy o najważniejszej istocie Świąt Bożego Narodzenia. Coraz bardziej zanikające tradycje świąteczne, oddalają nam sens wspólnej wieczerzy wigilijnej, rodzinnego świętowania i kolędowania, choinki, pasterki, itd.

- Tradycja umieszcza człowieka w pewnym kontekście kulturowym i cywilizacyjnym. Jeśli pozbawi się go tego kontekstu, robi się bałagan. Dewaluują się wartości, które mają przecież za zadanie kształtować człowieka, determinują jego życie - uważa bp Tadeusz Pieronek.

Pomyślmy, jak dawniej obchodzono święta i zastanówny się, co z tego zostało do dzisiaj. Pierwszy dzień świąt rozpoczynało poranne nabożeństwo. Potem spędzano czas przy suto zastawionym stole - śpiewając, rozmawiając, a także modląc się. Tego dnia, nie wolno było sprzątać, rąbać drewna, przynosić wody ze studni i gotować. Tradycja zakazywała również czesania się, przeglądania w lustrze i spania w ciągu dnia. Nie urządzano w tym dniu wesel i zabaw, nie składano żadnych wizyt. A dzisiaj … ?

Najbardziej do tradycji przywiązane jest starsze pokolenie, które na pewno chciałoby zaszczepić i przekazać ją młodemu pokoleniu. Dzisiejsza młodzież uważa, że tradycja jest poniekąd „rzeczą świętą”, ale na pewno nie jest zjawiskiem stałym. Zmienia się i ewoluuje - jak cale ludzkie życie. Młodzież uważa, że ma prawo odrzucać pewne jej elementy, a inne modyfikować. Niestety, młode pokolenie żyje dzisiaj innymi wartościami.

Wg sondażu przeprowadzonego w jednym z warszawskich liceów, znaczna większość młodzieży odpowiedziała, że nie lubi świąt, bo ich domowe tradycje są beznajdziejne. Mało tego - młodzież zastrzega, że nie zamierza kultywować owych tradycji w swoich rodzinach, które w przyszłości założy. A przecież wiele elementów tradycji świątecznej, ma szczególny wymiar właśnie w Polsce - jak chociażby wigilijny opłatek, który jest symbolem pojednania i przebaczenia, znakiem przyjaźni i miłości. Dzielenie się nim na początku wieczerzy wigilijnej wyraża chęć bycia razem, bo przecież ludzie skłóceni nie zasiadają do wspólnego stołu.

Również choinka ma szczególną wymowę w każdym polskim domu, chociaż nie wywodzi się ona z polskiej tradycji. Drzewko bożonarodzeniowe pojawiło się w XVI wieku w Alzacji, gdzie ubierano je ozdobami z papieru i jabłkami, nawiązując do rajskiego drzewa. Wigilia - która znaczy oczekiwanie – powinna być obchodzona w gronie rodzinnym, połączona ze wspólnym śpiewaniem kolęd.

W polskim zwyczaju przyjęło się zostawiać przy stole jedno wolne miejsce i jedno nakrycie dla nie przewidzianego gościa. Stół powinien być nakryty białym obrusem, pod którym jest podłożone sianko. Wg polskiej tradycji, na stole wigilijnym powinno się znajdować 12 potraw. Jest to także motyw chrześcijański, bowiem cyfra dwanaście oznacza - wg Starego Testamentu - 12 pokoleń Izraela, zaś w Nowym Testamencie oznacza dwunastu apostołów. Po wieczerzy wigilijnej wszyscy udają się do kościoła na pasterkę. Czy w tych obyczajach, jest coś - czego można się wstydzić ?.

Wg badań marketingowych, okres świąteczny to najlepszy czas dla kupców, sklepów, supermarketów i innych handlarzy. W tym czasie obroty są ponad 50% większe niż w ciągu roku. Nic więc dziwnego, że komercja wkradła się do naszego życia już na dobre. Takiej okazji - cały rok wyczekiwanej - nikt nie odpuści. W ubiegły roku na ulicach polskich miast pojawił się billboard z motywem młodej śnieżynki, skąpo odzianej w strój pseudomikołaja z napisem: „Pójdźmy wszyscy po prezenty”. Specjaliści od marketingu kreatywnego i socjotechniki umiejętnie sparafrazowali fragment znanej pieśni bożonarodzeniowej. No, ale przecież w katolickim kraju niemal każdy będzie wiedział „o co chodzi”. Czasy komercjalizacji i tandetnego blichtru - który przyjmujemy bezkrytycznie zachłyśnięci zachodem - spłycają coraz bardziej ten piękny, przekazywany z pokolenia na pokolenie ceremoniał adwentowego wyczekiwania i świąt Bożego Narodzenia.

Świąteczny zgiełk próbuje brutalnie wtargnąć w nasze życie, do naszych domów, już prawie nazajutrz po dniu zadusznym. Na ulicy, w sklepach zaczyna się "bajkowy" kiermasz. Różnego rodzaju świecidełka, ozdóbki, lampiony, prezenty pod choinkę, krzyczą do nas na każdym kroku. Towarzyszy temu oprawa muzyczna kolęd, reklamujących różne produkty.

- Ach, te święta. Owszem, jeszcze żyję - oddycham, tylko ten brak czasu... święta, prezenty, zakupy, itd. Najchętniej zostawiłabym to wszystko i wyjechałabym gdzieś do ciepłych klimatów, aby mieć święty spokój. W planach mam również składanie życzeń bożonarodzeniowych wszelkimi możliwymi sposobami : pocztą elektroniczną, pocztą polską, drogą sms-ową - bo na inne nie mam czasu. Te życzenia to tylko dlatego, że wszyscy to robią, to i ja też. Ale czy to ma sens? Do świąt jak nie byłam przygotowana, tak nie jestem nadal i kompletnie nie potrafię sobie wyobrazić, jakim cudem miałabym się ze wszystkim wyrobić, skoro utrudnienia są z każdej strony. Nie mogę się poruszać po ulicach, bo wszędzie panuje świąteczny amok. W każdym sklepie panuje dziki tłum. Do świąt, utrudnione mam również poruszanie się po sypialni zawalonej kartonami wypełnionymi prezentami, które postanowiła ukryć u nas sąsiadka przed swoim synem. Ja oczywiście nadal nie mam połowy prezentów, brak mi już pomysłów, pieniędzy i siły... Choinkę już ubraliśmy, zawieszając różne ozdoby i gapiąc się bezmyślnie w błyszczące łańcuchy i posypane brokatem bombki. Właściwie ubralibyśmy ją już w listopadzie, bo wtedy mieliśmy jeszcze trochę czasu. Składam też ręce do nieba, żeby wreszcie skończył się ten wigilijny obłęd i niech wreszcie skończą się te święta, bo jeszcze kilka dni i słowo daję nie ręczę za siebie...już dłużej nie wytrzymam - pisze na internetowym blogu pewna Pani, niezależna finansowo i mieszkająca w Warszawie.

Aby wyciszyć się od codziennej gonitwy i odpowiednio przeżyć Święta Bożego Narodzenia, Kościół wprowadził okres „przedświąteczny” - jakim jest Adwent, czyli czas radosnego oczekiwania na przyjście Zbawiciela. Jest to czas skupienia, postu i modlitwy, w którym powinniśmy duchowo przygotowywać się do Świąt Bożego Narodzenia. W tym czasie w kościołach odprawiane są o świcie tzw. Roraty, czyli Jutrznie - msze święte błagalne o przyjście Zbawiciela. Chociaż znamy istotę i tradycje Świąt Bożego Narodzenia, to jednak …

Wierzysz, że się Bóg zrodził w betlejemskim żłobie,

 lecz biada ci, jeśli nie zrodził się w Tobie”.

 Marek Białka