W sprawie kościółka na Słotwinie

Nazywam się Cecylia Jabłońska. Jestem córką Janiny z domu Habryło i Juliana Serwin, a zatem wnuczką Karola Habryły – pierwszego inicjatora budowy w czasie wojny kościółka po rozebranej kapliczce (pisał o tym w swoich wspomnieniach Kazimierz Mikulski, czytaj -->>) w lesie słotwińskim.

Na zamieszczonym zdjęciu (z arch. Kazimierza Mikulskiego) z budowy kościołka z roku 1942/43 drugi od lewej strony, pan z wąsami w wysokich butach, to mój dziadek Karol Habryło. Budowę kościółka ukończono końcem roku 1944.

Poświęcenie kościółka zaplanowano na 2-go lutego 1945 roku. Dla całej społeczności Słotwiny, a szczególnie dla moich dziadków i rodziny  miało być to wielkie święto. Dziadkowie Karol Habryło i Stefania z domu Koza mieli mieć uroczystą mszę jubileuszową - 25 lat pożycia małżeńskiego – srebrne wesele oraz ich syn Jakub Zbigniew – najstarszy brat mojej mamy miał poślubić Marię Kusiakówną córkę Jana Kusiaka – sołtysa Słotwiny.

Niestety – los chciał inaczej w dniu 4 stycznia 1945 roku dziadek mój wraz z Panem Janem Kusiakiem pojechali bryczką do Wojnicza między innymi do stolarza (niestety nie pamiętam nazwiska), który wykonywał stolarkę do kościółka oraz ołtarz, (o którym również w swoim artykule wspomina Pan Kazimierz Mikulski) prosić Go na uroczystości. W drodze powrotnej na głównej drodze w rejonie Dębna, wpadł na nich samochód niemiecki. W wypadku tym zginał na miejscu mój dziadek Karol Habryło.

Zmienił się charakter uroczystości rodzinnych, nastał smutek i żałoba. Karol Habryło został pochowany na starym cmentarzu parafialnym.

Kościółek został poświęcony i stał się dla społeczności bardzo drogi. Do posługi kapłańskiej został przydzielony ksiądz emeryt Jan Więcław.

W roku 1959 na Słotwinę przyszedł ksiądz Stanislaw Pękala profesor Gimnazjum, pedagog, nauczyciel gimnazjum i wielki przyjaciel młodzieży oraz mecenas sztuki. Wspaniały kapłan, który potrafił dotrzeć do wszystkich.

1960 Boże Ciało - grupa parafianej z księdzem Stanisławem Pękałą.

W pierwszym rzędzie od lewe stoi moja Mama Janina Serwin z domu Habryło obok jej Mama a moja babcia Stefania Habryło, żona Karola.

To właśnie dzięki Księdzu Pękali do Kościółka na Słotwinie trafił ołtarz i stalle z kaplicy pałacu Goetzów, a potem w latach 70-tych, dzięki jego uporowi rozpoczęto remont kościółka - budowę nowej bryły istniejącej dzisiaj.

Parafia na Słotwinie została utworzona wraz z przyjściem księdza Pękali.

 I-sza komunia w kościółku na Słotwinie - rok 1960

 

Grupa dziewczynek 1-szo komunijnych.

W pierwszym rzędzie w środku Celina Serwin

Śniadanie w ogrodzie na plebani po Mszy.

Na zdjęciu Kazimierz Mikulski, a kobieta nachylająca się nad dziećmi to moja Mama Janina Serwin.

ks. S. Pękala rozdaje świadectwa

Jestem rocznikiem, który po raz pierwszy szedł do I-szej Komunii na Słotwinie w roku 1960. Do tej pory Słotwina należała do parafii Św. Jakuba. W kościółku były odprawiane tylko msze święte i nabożeństwa.

Nowa parafia pod przewodnictwem swego pasterza krzepła coraz bardziej. Skupiała ludzi, którzy chętnie, bardzo chętnie wnosili swój wkład pracy w jej rozwój tak duchowy jak i materialny.

Pozwoliłam sobie przekazać tych kilka uwag, gdyż w moim domu zawsze kościółek na Słotwinie był i jest bliski sercu. Przekazuję również kilka zdjęć z domowego archiwum.

Cecylia Jabłońska

Brzesko 10.04.2007