Genowefa Smajdo z Łęk (1917-1995)

Pisząc rozdział monografii Borzęcina pt: ,,Żydowska społeczność Borzęcina w latach 1831-1945” przeprowadziłem  kilka wywiadów z Kazimierzem Bratko. W rozmowach powracało często imię i nazwisko Genowefy Smajdo pochodzącej z Łęk. W  czasie II wojny światowej uratowała dwie siostry Żydówki pochodzące z Borzęcina. Zawdzięczają jej życie.

      Urodzona 9 listopada 1916r. (inna wersja 9 XI 1917r)  Bluma córka Szymona Schranka i Estery Sattler zamieszkała pod numerem 806. W domu mówiono na nią Blinka[1]. W latach 1922-1929 uczęszczała do szkoły ludowej w Borzęcinie. [2] Z dniem 31 stycznia 1930r. przeszła do gimnazjum w Tarnowie. Studiowała medycynę na UJ w Krakowie. Była tam też asystentką. Poddana przymusowej sterylizacji przez Niemców na początku wojny w Szczurowej nigdy nie mogła już zostać matką. W czasie wojny pracowała w biurze na kolei w Biadolinach. Dzięki temu i jej siostra znalazła tam pracę ,,na torach kolejowych”. Później pracowała w niemieckim szpitalu jako pielęgniarka. Poznała tam rannego francuskiego pilota Marcella. Wywieziona na roboty przymusowe do Niemiec z fałszywą Kenkartą, po powrocie do Borzęcina 10 czerwca 1945 przyjęła chrzest z rąk księdza Franciszka Łąckiego proboszcza w Borzęcinie Górnym. Nadano jej  imię Bronisława Michalina.14 lipca 1945 roku zawarła  związek małżeński w tutejszym kościele parafialnym z pilotem Marcellem Groniciem. W 1945 roku wyjechali do Francji. W Paryżu  pracowała w laboratorium fabryki samochodów Citroena. Później została jego kierownikiem. Znała 7 języków. Zmarła 25 XIII 2008r. w Paryżu, pochowana w rodzinnym grobowcu w Nicei u boku męża.

       24 marca 1922r.(inna wersja to 5 luty 1920r.) urodziła się  Ruchel  siostra Blumy[3]. Uczęszczała do 7 klasowej Powszechnej Szkole Podstawowej w Borzęcinie Górnym w latach 1926-1933 jako Rozalja [4]. Świadectwo ukończenia szkoły otrzymała  w dniu 14 czerwca 1933r[5]. Naukę kontynuowała w jednym z tarnowskich gimnazjów. Nie ukończyła go jednak. 31 maja 1945 roku przyjmuje chrzest w kościele parafialnym w Borzęcinie Górnym z rąk księdza Franciszka Łąckiego, miejscowego proboszcza. W 1946r. wychodzi za mąż za Jana Opiołe. Pobity przez PUBP w Brzesku, chorował wiele lat. Zmarł w 1973r. w Bytomiu. W 1974r. wychodzi ponownie za mąż za Kazimierza Bratko.

Jak pisze w życiorysie: ,,W roku 1939 była w Borzęcinie zorganizowana organizacja, której celem było zbieranie żywności i dostarczanie jej do stacji Biadoliny dla wojska i uciekinierów. Uczestniczyłam w tejże pracy łącznie z koleżankami: Wandą Guzy, Zofią Grysiewicz, Stefanią Kordek. Dowódcą tejże grupy była Kol. Bronisława Granieć (nieobecna w kraju) i Aniela Rogóż zamieszkała obecnie w Krakowie. Z powyższą grupą udzielałyśmy też pomocy rannym gdyż byłyśmy przeszkolone w tym kierunku. Już 1941 dowiedziałam się że zostaniemy wymordowani przez okupanta. Będąc na terenie Borzęcina poznałam dwóch panów. Jeden o nazwisku Opioła Jan drugi Jan Król nie wiem w jakim celu podeszli do mnie przestraszyłam się. Nakazali mi zgłosić się na leśniczówkę (Czarnawa) u Markiewicza. Kiedy się zgłosiłam po dłuższej rozmowie zostałam zaprzysiężona, nakazano mi aby obserwować Niemców w naszej wiosce i o każdem ich poruszeniu meldować i tak więc czyniłam spotykając się stale na tej leśniczówce. Kiedy Niemcy wydali odezwę że będą nas wywozić podali takie ultimatum że nie śmie nikogo zabraknąć z rodziny, ponieważ wszystkich pozostałych zastrzelą. W obawie  że Mamusię zastrzelą i resztę rodziny postanowiłam razem z nimi opuścić naszą wioskę. Uratowało mnie tylko to że pracowałam w Biadolinach na torach, dlatego udało mi się wydostać poza mury  obozu  (getta), tam również kontaktowałam się  z organ. AK po prostu byłam łącznikiem. Pewnego dnia oznajmił mi Opioła Jan pseudonim (Dworski) że nie mogę dłużej znajdować się na tym terenie nawet chociaż pracując (jesteś spalona) musisz uciekać. Wtedy musiałam wyjechać do Niemiec ażeby ratować moje życie pod nazwiskiem Anna Drużbowska (pseudonim)[6]."

W styczniu 1943 roku wywieziona na roboty przymusowe do Niemiec (Frankfurt nad Odrą i Firstenwald nad Sprewą)[7] 

Matka Estera (Erna) Schrank i jej syn Maks urodzony w 1925 roku zginęli zagazowani w Obozie Zagłady w Bełżcu około czerwca/lipca 1942r. Ciała ich zostały spalone, proch rozrzucono. Jej ojciec Simon Schrank zmarł w Tarnowie w 1935 roku.

W 1994 roku Anna Bratko/Rozalia Schrank/ zwróciła się za pośrednictwem Żydowskiego Instytutu Historycznego do Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie z wnioskiem o nadanie Genowefie Smajdo odznaczenia ,,Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” [8]

Poniżej przytaczam fragmenty Oświadczenia Świadka Bratko Anny uzasadniającego wniosek w sprawie przyznania tytułu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata.[9] Pisownia w oryginale, skróty własne.(…) Jako dziewczynka  ponieważ byłam pochodzenia żydowskiego, byłam zmuszona z innymi ludźmi pochodzenia tego  do roboty przymusowej. Codziennie o czwartej wstawać i na 6-tą musiałam już być na torach w pracy w Biadolinach. Przy tej pracy poznałam przypadkowo Panią Genowefę Smajdo ur. 23.01.1917r.w Łękach woj. Tarnów, stan cywilny panna i do dziś panna. Ta pani prawie codziennie podchodziła z żywnością do nas młodych ludzi żydowskich, miało to miejsce w Biadolinach tam gdzie pracowaliśmy. A kiedy przyszło zawiadomienie że musimy opuścić dom rodzinny pod tym warunkiem że jeżeli ktoś ucieknie to reszta rodziny zostanie rozstrzelana na miejscu. Przebywałam w Getcie w Brzesku, po jakimś czasie jak już mieli likwidować Getto w Brzesku (…) Smajdo dała znać nam że Getto będą likwidować na dniach, że ona ma pewne dane że nas będą wywozić niewiadomo gdzie?

Wtedy zainicjowała ostateczną pomoc żeby ja to znaczy Rozalia Schrank, moja mama Erna Schrank z Sattlerów oraz mój brat Marian Schrank daty ich urodzenia nie pamiętam. Jedna z sióstr mojej mamy Sabina Knobloch zamieszkała w Krakowie plac Matejki Nr. 3 uciekła na wieś do Borzęcina aby zostać z dziećmi przy życiu, jednak musiała iść do Getta do Brzeska. Szczęśliwie udało się im dotrzeć do miejsca przeznaczenia, gdzie ich przechowała trwało to niedługo. Kiedy z Getta wywozili im [nie] udało się całkowicie uciec ponieważ ktoś zakapował.

Ja zostałam wywieziona do Niemiec pod nazwiskiem Anna Drużkowska. Genowefę Smajdo natychmiast aresztowano i wywieziono także do Niemiec. Nie znane mi są losy mojej mamy i brata, Ciotki i jej dzieci. Wszystko to było w Borzęcinie w stodole w sianie zrobione nora z kim to ona robiła to nie wiem, moja mama o tym wiedziała oraz rodzina nasza. Genowefa Smajdo pomagała (…) Innych świadków nie mogę podać bo prawie nikt już nie żyje. Nawet mój kuzyn Telerman Józef (Josek) przeżył wojnę też dzięki tej Pani Genowefie Smajdo młody chłopak już było po wojnie (…). Mojej Cioci dzieci przeżyły całą wojnę dzięki tej Pani, a ponieważ tej Pani nie było w Polsce zostali ograbieni jeden miał 14 lat, a drugi 9 lat (…)

Dlatego uważam że nie powinniście pytać nawet mnie bo cała moja rodzina została wymordowana . Więc ja żyję i jestem żydówką mogę z lekkim sercem poświadczyć, że to jest człowiek który zasługuje na odznaczenie Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Nie posiada żadnej renty tylko zasiłek z Opieki Społecznej. Starałam się o odszkodowanie za jej pobyt w Niemczech i utratę zdrowia, to mi za rok odpisali z Genewy aby czekać cierpliwie że mają dużo osób i trzeba wg kolejności.(…) Poddałam ją leczeniu u psychiatry stan się troche poprawił, później przeszła operację cysta na jajniku, przeżyła, później miała zabieg na oczy, ale nic nie widzi… Jest słaba, staruszka niewidoma z schizofrenią. Ja sama też jestem chora po takich przeżyciach i chciałabym się jej chociaż w ten sposób zrewanżować za jej poświęcenie dla nas.

Z  poważaniem

Anna Bratko

Borzęcin dn.24.06.94

Image
Image

 Bronisława Granie

Bluma Schrank (1917-2008) 

Eugenia Smajdo

(1917-1995) 

Anna Bratko

Rachel Schrank (1922-1995)

 

13 grudnia 1995 roku Instytut Yad Vashem przyznał Smajdo Genowefie tytuł Sprawiedliwej wśród Narodów Świata. Niestety Anna Bratko zmarła  30 III 1995r., a sześć miesięcy później zmarła Genowefa Smajdo.

Medal wraz z dyplomem odebrał na Kazimierzu w Krakowie jej mąż Kazimierz Bratko. Na cmentarzu parafialnym w Borzęcinie Górnym w jednym grobowcu spoczywają: Jan Opioła, Anna Bratko i Genowefa Smajdo.

opracował: Lucjan Kołodziejski

Przypisy:

1. Katalog klasowy z r. 1929/30.

2. Metryka szkolna 1903-1930, pozycja 14 z 1916r.

3. Księga Urodzin Izraelickiego Urzędu Metrykalnego w Radłowie1917-1942,s.11.

4. Metr.szkol.1903-1930,poz. 14 z 1916 r.

5. Katalog klasowy z r.1932/33,s.15.

6. Życiorys Anny Bratko, archiwum Kazimierza Bratko.

7. Zaświadczenie Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce z dnia 8 IV 1993r.

8. Pismo nr YV-418-94/W-2122 Żydowskiego Instytutu Historycznego w Polsce z dnia 21 X 1993r do dr Mordechaja Paldiel z Instytutu Yad Vashem w Jerozolimie, Izrael.

9. Relacja Rozalii Bratko z dn.24.06 1994r. (zespół nr 349 Akta Wniosków o tytuł Sprawiedliwy wśród Narodów Świata złożony w polskiej sekcji Yad Vashem 1979-2004, sygn.249/2122,k.5-9). Kserokopia zgodna z oryginałem w posiadaniu autora dzięki życzliwości Żydowskiego Instytutu Historycznego z dnia 14 X 2008r.