My pierwsza Brygada …

Andrzej T. Hałaciński z żoną Zofią ze Świerczewskich (W-wa 1919 r.)

Miesiąc listopad to okres zadumy. Wspominając tych, co już odeszli do wieczności, uświadamiamy sobie, że wszystko - co nas otacza - jest przemijające. Spojrzenie na mogiłę utwierdza nas, że każdy swoją ziemską tułaczkę zakończy w tym właśnie miejscu. Powrót z życiowej pielgrzymki do Domu Ojca - dla ludzi wierzących - jest niczym innym jak przejście do innego - lepszego świata, bo jak słyszymy w prefacji pogrzebowej „nasze życie się zmienia, ale się nie kończy”. Listopad, to również miesiąc, w którym - po 123 latach niewoli - Polska odzyskała niepodległość.

Z pewnością każdy z nas słyszał i może nawet śpiewał - przy okazji różnych uroczystości patriotycznych - pieśń pt. „Pierwsza Brygada”. Po 1989 roku, słowa i melodia tej pieśni często rozbrzmiewają w naszych uszach. Czasami mówi się, że „świat jest taki mały…”, kiedy okazuje się, że daleko szukamy wielkich bohaterów, a nie dostrzegamy ich na „swoim podwórku”. Niewątpliwie taką osobą jest Andrzej Tadeusz Hałaciński, urodzony w Skawinie - oficer z Pierwszej Kadrowej Kompanii, współautor słów do pieśni Legionistów My pierwsza Brygada”, który w okresie międzywojennym był starostą powiatu brzeskiego i członkiem Rady Browaru Okocim.
 

 

W sierpniu 1914 r. z krakowskich Oleandrów na wojnę z Moskalami wychodziły grupy ochotników z ziemi krakowskiej, aby walczyć w obronie Ojczyzny. Ochotnicy szli pod Kielce, gdyż tam komendant Józef Piłsudski - za zgodą władz austriackich - organizował bataliony Pierwszej Kadrowej Kompanii. 5 Pułk Piechoty Legionów - w składzie, którego walczył kpt. Andrzej Hałaciński - toczył bój pod Łowczówkiem. W następnych miesiącach szedł marszem bojowym w kierunku Wołynia i dotarł pod Kostjuchnówkę, gdzie polska armia nie mogąc pokonać Rosjan, wycofała się jesienią 1916 r. Żołnierzy i oficerów z Pierwszej Brygady, tj. z 1. i 5. Pułku Piechoty Legionów oraz z innych pułków, zgromadzono w Zegrzu koło Warszawy. W tym czasie polski Rząd Tymczasowy organizował Siły Zbrojne gdzie dowódcami mieli być oficerowie pochodzenia niemieckiego. Niemcy opracowali rotę przysięgi dla polskich wojskowych, lecz wielu oficerów i żołnierzy odmówiło przysięgi na wierność Niemcom, ponieważ wcześniej już przysięgali Austriakom. Mieli ogromny żal do polskiego rządu, że pozbawił wojsko dążeń do niezależności od zaborców i obcych dowódców. Jakiś czas wcześniej komendant Józef Piłsudski potajemnie założył Polskie Oddziały Wojskowe (POW), które najpierw poszły na północny-wschód w rejon Wileńszczyzny, a później na cały kraj. W lipcu 1917 roku, doszło w Zegrzu koło Warszawy do „kryzysu przysięgowego”. Piąty Pułk Piechoty Legionów jednomyślnie odmówił przysięgi i złożył broń na stos. Ten honorowy i patriotyczny gest żołnierzy oraz oficerów, władze uznały za bunt. Wojskowych internowano do dwóch obozów - w Szczypiornie i Beniaminowie, zaś 5. Pułk Piechoty Legionów został formalnie rozwiązany - jako pułk piechoty legionowej polskiej armii. Właśnie te wydarzenia, stały się inspiracją do napisania wiersza pt. „Pierwsza Brygada”, który - po pewnym czasie, z niewielkimi zmianami - wkomponowano do fragmentu melodii rosyjskiego marsza wojskowego „Przejście przez Morze Czerwone”, w aranżacji Mieczysława Kozara-Słobódzkiego.

Kiedy bataliony związków strzeleckich na czele z I kompanią kadrową wkraczały do Kielc, z miasta wycofywał się właśnie syberyjski pułk piechoty wojsk carskich, który miał także własną orkiestrę i różne partytury. Był wśród nich anonimowy marsz pt. "Przejście przez Morze Czerwone", którego nuty przejął K. Sikorki - kapelmistrz orkiestry dętej straży pożarnej w Kielcach - i oznaczył jako "Marsz nr 10", na pamiątkę carskiego uwięzienia jednego z członków orkiestry w X Pawilonie. W latach 1914-1917 melodia ta spopularyzowała się wśród legionistów i kilkakrotnie próbowano pisać do niej słowa pieśni. Były to anonimowe teksty zaczynające się od słów "Legiony to żebracza nuta". Śpiewano też na melodię rosyjskiej pieśni rewolucyjnej "Legiony to są Termopile".

Po tzw. „kryzysie przysięgowym” i rozwiązaniu Legionów, podporucznik Andrzej Hałaciński został - w ramach represji - wcielony do armii austriackiej. Wraz z kolegami z Pierwszej Brygady trafił do Tyrolu.

- W południowym Tyrolu na nowym San Domingo, zapomniani, czy na banicję skazani przez własne społeczeństwo, niezrozumiani od początku, opuszczeni do końca, z uczuciem pustki, zawodu i szalonej goryczy w piersiach, dzierżyliśmy sztandar niepodległości, sztandar walki - opowiadał podporucznik Andrzej Tadeusz Hałaciński, wówczas 26-letni obywatel austriacki, który postanowił w końcu spełnić obietnicę daną rok wcześniej kapitanowi Stefanowi “Zielanowi” Zielińskiemu - i napisać słowa do popularnej melodii granej chętnie przez wojskowe orkiestry. Prawdopodobnie był to marsz M. D. Tomnikowskiego “Pieried razlukoj” (Przed rozstaniem), do którego nuty odnalazł w latach 90. badacz polskiej pieśni hymnicznej prof. Wojciech J. Podgórski. Pierwsze słowa brzmiały “Legiony to żebracza nuta...”. Ponieważ Hałaciński nie miał już ochoty walczyć w austriackim mundurze, dlatego postanowił ucieć z frontu włoskiego i przybyć do Warszawy. Niestety, za ten czyn został ukarany pobytem w więzieniu wojskowym na placu Saskim. Tam prawdopodobnie powstała zwrotka zaczynająca się od słów “Umieliśmy w ogień zapału...”. Podczas zjazdu legionistów w Lublinie, 10 sierpnia 1924 r., ów pieśń zaintonował sam Józef Piłsudski i podniósł ją do rangi hymnu legionowego. Marszałek mówił wówczas “Dziękuję Panom za najdumniejszą pieśń, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła”. Użył liczby mnogiej, ponieważ uważał ją za zbiorowy dorobek, gdyż do 1925 r. Andrzej Hałaciński nie przyznawał się, że pieśń jest jego dziełem.

- Z bezpretensjonalnej piosenki żołnierskiej stała się hasłem, symbolem. Przestałem czuć się jej właścicielem, stałem się jednym z tej grupy ludzi, z tego obozu, który zrobił z niej swą pieśń sztandarową. Stała się własnością ogółu i zapragnąłem, by taką bezimienną własnością ogółu pozostała” - napisał Hałaciński na łamach “Polski Jutrzejszej” w 1928 r. Jako oficjalny hymn Legionów, utwór „Pierwsza Brygada” zaczął mieć wielu „ojców sukcesu”. Jej autorstwo przypisywali sobie m.in. chorąży 1. Pułku Artylerii Legionów Kozar-Słobódzki oraz legionista z 6. batalionu 1. Brygady Tadeusz Biernacki. Według jednej z wersji pieśń bazowała na utworze “Legiony to są Termopile”, a jej autorem miał być lwowski poeta i śpiewak Ludwik Hnatowicz, który poległ w 1915 r. W 1924 r. Józef Piłsudski uznał Tadeusza Biernackiego - jako autora pieśni - który twierdził, że pisał ją w 1917 r. w drodze z Modlina do obozu internowania w Szczypiornie i po wyjściu na wolność w 1918 r. Spór stał się w środowisku tak gorący, że Piłsudski polecił zbadać sprawę. Na pierwsze zebranie sądu polubownego Biernacki nie przyprowadził żadnych świadków, zaś na drugie nie przyszedł w ogóle. W 1926 r. Tadeusz Biernacki wydał osobistą broszurę, w której opisał okoliczności powstania pieśni, twierdząc przy tym, że on jest jej jedynym autorem tej pieśni. W 1928 r. Bolesław Mieszkowski udowadnił w “Polsce Jutrzejszej”, że autorem słów pieśni jest Andrzej Hałaciński, który w kolejnym numerze osobiście zamieścił swój list otwarty do Związku Literatów w Warszawie, w którym prosił o zbadanie sprawy. Wtedy też po raz pierwszy publicznie przyznał się do napisania następującego tekstu : 

Legiony to - żebracza nuta,

Legiony to - ofiarny stos,
Legiony to - żołnierska buta,

Legiony to - straceńców los.

My, Pierwsza Brygada,
Strzelecka gromada,
Na stos rzuciliśmy swój życia los,
Na stos, na stos!

 

Nie chcemy już od was uznania.

Ni waszych mów, ni waszych łez
Skończyły się dni kołatania.

Do waszych dusz J... was pies


Środowisko legionistów od początku uważało jednak, że to Andrzej Hałaciński jest autorem „Pierwszej Brygady”. Rzekomo podczas pierwszego zjazdu legionistów w Krakowie, noszono go nawet na ramionach w kawiarni Jama Michalika przy ul. Floriańskiej, ze śpiewem na ustach wspomnianej pieśni. W 1937 r. Andrzej Hałaciński oficjalnie złożył w Wojskowym Biurze Historycznym w Warszawie dokumentację (60 stron maszynopisu) swego autorstwa, popartą oświadczeniami świadków, m.in. gen. Olszyny-Wilczyńskiego, płk. Glutha-Nowowiejskiego, płk. Broniowskiego i mjr. Zielana-Zielińskiego. Wyrok sądu przyznał mu jednak autorstwo trzech pierwszych zwrotek i refrenu, natomiast Biernackiemu sześciu dalszych zwrotek. Których? W owym czasie, pieśń miała już wtedy tyle wersji, że rozstrzygnięcie i przypisanie konkretnych zwrotek do poszczególnych osób było wręcz niemożliwe. W 1939 roku zapadł wyrok rozstrzygający spór i - od tej pory - obaj, czyli Andrzej Hałaciński i Tadeusz Biernacki występują w śpiewnikach jako współautorzy. Jedno jest raczej pewne, że obu autorów czerpało inspirację z - dobrze znanego w Legionach - anonimowego utworu, zaczynającego się od słów "Legiony to są Termopile", śpiewanego na melodię rosyjskiej pieśni rewolucyjnej. 

Legiony to żołnierska nuta, Legiony to ofiarny stos
Legiony to rycerska buta, Legiony to straceńców los

My, Pierwsza Brygada, strzelecka gromada
Na stos rzuciliśmy swój życia los na stos, na stos 

O, ile mąk, ile cierpienia, o ile krwi, wylanych łez
Pomimo to nie ma zwątpienia, dodawał sił wędrówki kres
 

My, Pierwsza Brygada.....

 

Krzyczeliśmy żeśmy stumanieni nie wierząc nam, że chcieć - to móc!
Laliśmy krew osamotnieni a z nami był nasz Wódz!
 

My, Pierwsza Brygada.....

Umieliśmy w ogień zapału młodzieńczych wiar roznieść skry
Nieść życie swe dla ideału i swoją krew marzeń sny
 

My, Pierwsza Brygada..... 

Nie chcemy dziś od Was uznania za morze krwi, za morze łez
Skończył się już czas kołatania do waszych serc, do waszych kies

My, Pierwsza Brygada ….

Po raz pierwszy całą pieśń, tekst i melodię, opublikowano w Warszawie w 1921 roku nakładem Bronisława Rudzkiego pod tytułem "My, Pierwsza Brygada”. Piosenka żołnierska w układzie Mieczysława Kozar-Słobódzkiego". ”Pierwsza Brygada" od początku miała trudny żywot - budziła ogromne sprzeciwy w środowisku endeckim, a spory polityczne wokół niej nie gasły. Pozostała pieśnią kombatancką, dumną i rozgoryczoną, gorzką i gniewną. Ale też od początku lat 20-tych jej popularność nie malała, bez względu na czas historyczny pokoju lub wojny, okoliczności polityczne i obowiązujący ustrój. 

Tadeusz Biernacki zmarł w Szwajcarii w 1974 roku, w wieku 75 lat, zaś Andrzej Tadeusz Hałaciński został zamordowany w Katyniu. Miał zaledwie 49 lat. Syn pułkownika Hałacińskiego przechowuje do dnia dzisiejszego tzw. „gadzinówkę”, czyli  Ilustrowany Kurier Polski z dnia 18 kwietnia 1943 r. Na pierwszej stronie gazety jest informacja o grobach katyńskich i zdjęcie zmasakrowanej głowy gen. Smorawińskiego. Na drugiej stronie zdjęcie legitymacji Virtuti Militari z rozmazanym profilem mężczyzny w mundurze. Obok widnieje informacja, że w Gniezdowie pod Smoleńskiem znaleziono zwłoki generałów Bohatyrewicza, Smorawińskiego i pułkownika Hałacińskiego. 

Opracowanie: Marek Białka
23 grudnia 2007r.

Źródło: Wacław Panek, Polski śpiewnik narodowy, Poznań 1996; Zbigniew Adriański, Złota księga pieśni polskich, Warszawa 1997; fot. z albumu rodzinnego Kingi Hałacińskiej.