Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Karp to smaczna ryba, ale jak przekonać o tym Amerykanów?  (Zb. Stós)  2017-07-28

Karp to smaczna ryba, ale jak przekonać o tym Amerykanów?

O karpiach w Polsce zwykle pisze się w grudniu, a głównie w święta Bożego Narodzenia. Ryba ta, ze względu na łatwość hodowli, była po wojnie masowo hodowana i sprzedawana stosunkowo tanio przez władze PRL-u w okresie tych świąt. I tak powstała tradycja spożywania karpia w polskich rodzinach w wieczór wigilijny. Tradycja ta utrzymuje się w dalszym ciągu, chociaż władze kościelne uznały w 1983 r., że sytuacja ekonomiczna Polaków poprawiła się na tyle, iż można im pozwolić na spożywanie mięsa w wigilię (ogłoszono, że w Wigilię nie obowiązuje post ścisły). Jak można wyczytać w Wikipedii: "W Polsce karp stanowi 80% zarybień wód otwartych. Budzi to duże kontrowersje, gdyż jest to gatunek obcy i ma niekorzystny wpływ na zbiornik, do którego jest wpuszczany (zamulenie wody oraz degradacja dna)."

W innych państwach, w tym w Stanach Zjednoczonych, karp jako gatunek inwazyjny (patrz baza danych 100 najbardziej inwazyjnych gatunków na świecie, tutaj ») jest zwalczany w całym kraju przez lokalne agencje rządowe DNR (coś w rodzaju naszych Wojewódzkich Inspektoratów Ochrony Środowiska), przy czynnym wsparciu wędkarzy amatorów. Lista gatunków roślin i zwierząt uznanych w Polsce jako inwazyjne zobaczyć można tutaj »

Wędkarzy zachęca się do niewpuszczania z powrotem do wody karpi złapanych na wędkę. W tym celu ustawione są nad jeziorami zwykle w miejscach, gdzie wędkarze wodują swoje łódki lub motorówki, znaki informacyjne oraz kosze, do których można wrzucać złowione ryby.



Sama współpraca wędkarzy byłaby niewystarczająca, dlatego wspomniana wyżej agencja rządowa przeprowadza akcje mające na celu rozpoznanie stanu i struktury zarybienia, a także oczyszczania akwenów wodnych z ryb, które zagrażają środowisku (np. karpie, ale nie tylko) przy pomocy tzw. electrofishing, czyli odławiania ryb przy użyciu prądu. Służą do tego celu między innymi specjalnie skonstruowane łodzie, na których zainstalowane benzynowe generatory prądu wytwarzają w wodzie łuk elektryczny w celu łagodnego oszołomienia ryb. Oszołomione ryby są odławiane czerpakiem z włókna szklanego i w zależności od celów dla jakich były złapane, są  identyfikowane, mierzone, ważone, czasami "chipowane" i wpuszczane z powrotem do wody. W opisywanym przypadku eliminowania z akwenu karpi, były one gromadzone na brzegu, a następnie utylizowane.



Anody zwisają do wody z metalowego okręgu.
Pracownicy DNR w akcji (łódź jest katodą)

W Australii, gdzie nie ma tradycji konsumpcji karpia, produkuje się z niego nawóz. W Stanach Zjednoczonych część karpi, złapana w połowach komercyjnych, jest wysyłana na wschodnie wybrzeże, gdzie istnieje niewielkie zapotrzebowanie na te ryby, ale większość trafia do farm jako nawóz lub wyrzucana jest na śmieci. Karpie są sprzedawane także w polonijnych sklepach w Chicago w okresie Bożego Narodzenia.


Po czterech godzinach "łowienia".
Po dwóch dniach ponad 2 tys. karpi wywieziono na śmietnik.

Korzystając z okazji, że miałem możliwość obserwowania pracy biologów na jednym z małych jezior na terenie stanu Wisconsin, "uratowałem" kilkanaście dorodnych karpi od wyrzucenia na śmieci. Powędrowały one do lodówki, obok innych ryb złowionych na wędkę. Część została już usmażona a reszta będzie uwędzona w przydomowej wędzarni. Karpie wyłowione zostały z akwenu "przepływowego" i są bardzo smaczne.


Karp, dł 56 cm, waga nieokreślona
 Karpia upiekłem na grillu.

Na zakończenie warto dodać, że połów ryb metodą opisaną powyżej dla celów rekreacyjnych na wodach publicznych w Stanach Zjednoczonych jest nielegalny.
Niektóre stany, jak Floryda, wprowadziły zakaz electrofishing na terenie całego stanu na wodach publicznych, jak i prywatnych.

Pamiętam z czasów młodości opowieści znajomych, którzy twierdzili, że łowili lub byli świadkami takiego sposobu łowienia ryb na Dunajcu (okolice Czchowa, Piasków-Drużkowa i Olszyn k/ Wojnicza) z wykorzystaniem przewodów prądowych podłączonych do regularnej sieci (220V). Często takie połowy kończyły się tragicznie dla osób łowiących, a także przygodnych obserwatorów. Mam nadzieję, że teraz takie praktyki nie są już stosowane.

Zbigniew Stós




comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com