Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Staroroczne porządki  (Jacek Filip)  2017-12-29

Staroroczne porządki

Koniec roku to zawsze okazja do podsumowania tego, co w naszym życiu wydarzyło się w minionych 12 miesiącach. Zapewne każdy z nas ma metodę na dokonanie takiego swoistego rachunku sumienia. Jedni przypominają sobie tylko najważniejsze chwile, inni, przeglądając zdjęcia, zwracają uwagę na kontakty z nowo poznanymi osobami, jeszcze innych interesuje wachlarz dokonań politycznych, społecznych czy sąsiedzkich, ale są i tacy, jak niżej podpisany, którzy robią porządki w nagromadzonych w szufladach "papierach”, aby po raz ostatni przed wyrzuceniem przeczytać teksty, jakie postanowili czas temu zatrzymać, gdyż w trakcie lektury zwróciły czymś ich uwagę.

Wśród różnych niepotrzebnych tzw. szpargałów znalazłem kilka wycinków z "Dziennika Polskiego” z krótkimi felietonami spuentowanymi wierszami. Pożółkły papier wskazywał, że owe wycinki na pewno miały więcej niż rok, treść felietonów również dotyczyła innych czasów, ale przesłania zawarte  w poezji pozostały, moim zdaniem, jak najbardziej aktualne.

No bo jak przejść bezrefleksyjnie wobec takiego spojrzenia Andrzeja Sikorowskiego na mijające życie; przynajmniej tak odczytałem myśl krakowskiego piosenkarza, kompozytora i autora tekstów:

I chociaż wokół wciąż wybucha nowy bal,
I nowe gwiazdy zapalają się w niebiosach,
To jednak jakby odrobinę czegoś żal,
Przez delikatność już nie mówiąc nic o włosach.

Tyle rzeczy człowiek potrafi zmieniać, na wiele spraw lepiej lub gorzej wpływać, a jak do tej pory nie udało mu się zatrzymać biegu życia. Zegar, wybijając godziny, sygnalizuje tempo upływającego czasu, lecz ilu z nas słuchających jego kurantów - choćby przez moment - zaświta wtedy w głowie refleksja, że to przede wszystkim my mijamy, w dodatku często goniąc, kosztem zdrowia i najbliższych, za czymś nieosiągalnym, nierzadko bezwartościowym.

Jak wyżej napisałem, zachowane przeze mnie fragmenty krakowskiego czasopisma liczą kilka, może kilkanaście lat, niestety, nie opatrzyłem ich datami "wycinki”. Pamiętam jednak, że bardzo lubiłem czytać "Listy do Redaktora” autorstwa Bruno Miecugowa. Zwracały uwagę nie tylko  wymyślnym tytułem, ale przede wszystkim celną oceną dziejącej się w kraju codzienności. Oto fragment jednego z nich:

"NIEŹLE SZANOWNY PANIE REDAKTORZE!

Wiadomo, że Polacy lubią narzekać, malkontenctwo mamy chyba w genach. Pozwolę sobie przypomnieć Panu fragment wiersza, który Boy-Żeleński napisał blisko sto lat temu:

Wszystko dziś biada: "Lepiej wcale nie żyć”
I pesymizmu słychać zewsząd jęk,
A jednak, państwo, zechciejcie mi wierzyć,
Życie jest piękne, życie ma swój wdzięk.

Warto chyba przypomnieć to dzisiejszym rodakom, zwłaszcza że ówczesnego apelu Boya nie wzięto sobie do serca i jęk pesymizmu słychać było zewsząd przez cały wiek XX.”

Tyle Bruno Miecugow. Czy trzeba coś dodać, patrząc na dzisiejsze, wprawdzie dopiero kilkunastoletnie "trwanie” w XXI wieku, ale już noszące zalążki tego, o czym pisał wyżej krakowski dziennikarz?

Bez obecności polityki i tzw. polityków, a najczęściej li tylko politykierów, trudno wyobrazić sobie naszą dzisiejszą rzeczywistość. Są wszędzie. O telewizji czy radiu już nie wspomnę, ba - pozwolę sobie użyć modnego dzisiaj określenia - czasami strach nawet otwierać lodówkę. Wszyscy jacyś tacy miodoustni i lepiej wiedzący, oczywiście tylko w teorii. I to, niestety, z ich strony wszystko, czym nas mogą "uraczyć”. Po prostu na więcej ich nie stać. A my z jakimś niezrozumiałym uporem od lat utwierdzamy takowych w przekonaniu, że to w zupełności wystarczy, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i do szczęścia właściwie nic więcej nam nie potrzeba. Dlaczego tak się dzieje?

Wśród znajomych nie spotkałem nikogo, kto by nie miał wyrobionego zdania na temat tego, co działo się i obecnie dzieje w naszej ojczyźnie. W tej sytuacji trudno się nie dziwić, że kiedy przychodzi czas wyborów do różnych szczebli władzy, do urn spieszy mniej niż połowa uprawnionych do głosowania rodaków. Czyżby obok pesymizmu towarzyszyła nam jeszcze jakaś inna wrodzona cecha? A skoro już jesteśmy na tym "poletku”, to pozwolę sobie zacytować kolejny "kwiatuszek” z nadgryzionej zębem czasu karteczki:

"Za oknem, gdzie zabawek skład, na półce koło ściany,
stoi, przez szybę patrząc w świat, człowieczek nakręcany.
Człowieczek ten, jeżeli go, podkręcić tamto albo owo,
wykona tamto albo to i jest okropnie śmieszny.
Tak się natęża ile tchu i wszystkich sił dokłada,
a dać po głowie wtedy mu i na nos już upada.
Można się przy pomocy ich zabawić znakomicie,
ot, ktoś tam ich podkręca i udają zaraz życie:
i przeżywają miłość, sen, przyjaźnie, kłamstwa, zdrady.
I idą w świat, daleko hen, aż na sam brzeg szuflady.
A my się z nich śmiejemy i patrzymy z góry na nich,
bo my, prawdziwi ludzie, my ... prawie nie nakręcani,
prawie nie nakręcani, prawie nie nakręcani ...”

To tylko, skądinąd bardzo sympatyczny, świat zabawek, dlatego doszukiwanie się w nim podobieństw do konkretnych osób i wydarzeń jest oczywiście nieuzasadnione.

Czytam na stronie kolejnego, bardzo już pożółkłego, karteluszka: "Kursy w kantorach prywatnych (ceny w starych złotych). Kraków – dolar, skup: 24.150 – 24.200, sprzedaż: 24.300 – 24.400...”. Jednak nie kursy walut spowodowały, że pozostawiłem sobie ten fragmencik "Dziennika Polskiego”, tylko wydrukowana z drugiej strony kartki "Piosenka dla monarchów” Andrzeja Sikorowskiego. Fakt, ładnych parę lat minęło, czasy i kursy walut jakby inne, ale czy przesłanie tego wiersza też mocno się zdezaktualizowało?

"Hej królowie monarchowie
świata cesarzowie
dziś w Betlejem się urodził
malusieńki człowiek

Hej królowie zachwyceni
swą kwiecistą mową
pamiętajcie że na ziemi
ważne Jego słowo

Niech was goni myśl skrzydlata
w tej świątecznej gali
że na wszystkie strony świata
ludzie was wybrali

Pamiętajcie jeszcze długo
pośród dziejów burzy
że wciąż macie służyć ludziom
tak jak On im służył”

Co nas czeka po Nowym Roku? Chyba tylko jako dzieci nie przejmowaliśmy się tym zagadnieniem, bo wiedzieliśmy, że od tego mamy rodziców, po prostu to było ich zmartwienie. Mając już jednak "na liczniku” kilkanaście lat, powoli zaczynaliśmy się zastanawiać nad swoją przyszłością, którą determinował każdy zaczynający się rok. A od czasu kiedy przejęliśmy obowiązki podobne do tych, jakie mieli nasi rodzice, bardzo często na koniec składanych w noc sylwestrową życzeń umieszczaliśmy - i pewnie robimy to do dzisiaj – frazę o tym, aby nadchodzący rok nie był gorszy od tego, który właśnie mija.  Nie wątpię, że dość spory odsetek Polaków czeka z wielkimi obawami na Nowy Rok i na to, co po nim może się wydarzyć w Polsce i na świecie. Jednak warto porzucić niepokój i być - mimo wszystko - optymistami, choćby z tego prostego powodu, że naprawdę mamy istotny wpływ na wiele spraw, tylko chodzi o to, żeby chciało nam się chcieć, ponieważ:

"Na odwiecznej życia huśtawce
przytulenie jak ptaki do siebie
kołyszemy się nad wielkim miastem
prostych znaków szukamy na niebie

A pod nami światła i przestrzeń
a dokoła nocy aksamit
i ta wątła pewność że jeszcze
że coś jeszcze także przed nami.”
                              (Andrzej Sikorowski)

DO SIEGO ROKU a po nim WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO i ... CHCENIA !

Jacek Filip


comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com