Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Henryk Bach - Bombardowanie „Trzech Mostów”  ( ) 

Czytając październikowe wydanie magazynu „BIM”, natknąłem się na artykuł o bombardowaniu stacji kolejowej Brzesko - Słotwina w dniu 4 IX 1939 r (Iwona Dojka, "Ludzie z pociągu"). Zainteresowałem się nim, dlatego gdyż i ja przeżyłem to bombardowanie.

W tymże dniu rano przyszedł do mnie jeden z kolegów maturzystów (zdawaliśmy w tym roku maturę) i oznajmił mi, że wzywa nas Pan Bal - profesor brzeskiego liceum - prowadzący z nami Przysposobienie Wojskowe, aby stawić się natychmiast przed magazynem z bronią. Magazyn ten znajdował się w budynku, w którym obecnie znajduje się bank Spółdzielczy. Spotkałem tam profesora Bala i około 10 moich kolegów. Profesor oznajmił nam, że pójdziemy pilnować „Trzech Mostów” przed dywersantami. Po otrzymaniu karabinów i ostrej amunicji nastąpił wymarsz. Placówka nasza znajdowała się w domku przy torach kolejowych za stacją nastawczą w kierunku Krakowa.

Z placówki tej wyruszyliśmy we trzech na teren Trzech Mostów. Jeden z nas, a był to Zbyszek Gdowski, został na torach kolejowych, ja stałem poniżej torów po lewej stronie torów, a z prawej stał Leszek Zajączkowski, syn profesora gimnazjum- wszyscy Brzeska. Legitymowaliśmy ludzi, którzy przechodzili po mostem.

W pewniej chwili usłyszeliśmy warkot silników kilku samolotów niemieckich. Opuściliśmy nasze stanowiska i ukryliśmy się w wykopanym rowie, prostopadłym do torów kolejowych, w odległości ok. 5m jeden od drugiego. Niedługo potem usłyszeliśmy huk bomb przed nami a następnie za nami w kierunku stacji kolejowej. Przedpole a potem cały teren za nami zasłany był dymem z rozerwanych bomb.

Dopiero po opadnięciu dymu odważyłem zapytać się czy dwaj moi koledzy żyją. Żyli, byli wystraszeni nie mniej niż ja. Potem w nasypie ziemnym (ok. 30 cm wysokim) i w drzewach za nami znajdowaliśmy grube jak palec odłamki bomb. Zeszliśmy z naszego posterunku udając się na placówkę. Tu dzięki Bogu znaleźliśmy żywych wszystkich naszych kolegów, a przy studni pobliskiego domu, trzech żołnierzy zabitych kulami karabinów z samolotów. Ile było samolotów to nie wiem. Dalej na przedpolu stacji zginęło jeszcze 4-5 żołnierzy. Z pociągu stojącego na stacji żołnierze otworzyli do samolotów ogień z karabinów i działek p-lotniczych, lecz ogień nie był skuteczny. Samoloty zmieniły lot i odleciały w kierunku Krakowa.

W domach naszych zapanował strach, czy aby przeżyliśmy ten nalot. Wróciliśmy na szczęście wszyscy zdrowi, opowiadając o przeżytym nalocie i naszych wrażeniach z tej krótkiej wyprawy wojennej.  

 

ppor. Bach Henryk

Brzesko 7 XI 2005r.


Od admina: Dodatkowo warto przeczytać:

  • Władysław Bartosz, "Pociąg śmierci", Zeszyty Wojnickie, Nr I, 2009 r. zamieszczane na portalu,

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com