Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Na kanwie pamiątek po Andrzeju Woźniaku kilka słów o przymusowych robotach w Niemczech.  (Zb. Stós, Łukasz Szydłowski)  2017-02-20

Na kanwie pamiątek po Andrzeju Woźniaku
kilka słów o przymusowych robotach w Niemczech.


W roku 2007 Łukasz Szydłowski, wnuk, pochodzącego z Okocimia ś.p. Andrzeja Woźniaka, przysłał mi zdjęcie żołnierzy francuskich zrobione w jednym z obozów jenieckich na terenie Niemiec, z następującym komentarzem:  Opowiadał mi On, jak byłem małym dzieckiem , że będąc w czasie wojny na pracach przymusowych w Rzeszy, poznał pewnego Francuza (nie pamiętam jego nazwiska, ale znajduje się na zdjęciu, to ten w okularach). Francuz ów wręczył mu zdjęcie swojego, jak myślę, plutonu albo drużyny. (...) Może jakimś trafem ktoś odgadnie, kto jest na tym zdjęciu, a jeżeli faktycznie są to Francuzi, to może będzie dużym fartem, jeżeli w ogóle ktoś kogoś pozna.

Nie zdecydowałem się wtedy na zamieszczenie zdjęcia uznając, że nie ma zbyt wiele wspólnego z historią ziemi brzeskiej.  Od tego czau minęło dziesięć lat i kiedy przez przypadek odnalazłem to zdjęcie w archiwum poczty mailowej, postanowiłem przyjrzeć się tematowi.

Andrzeja Woźniaka (rocznik 1923) i jego rodzinę znałem osobiście, jako że po wojnie mieszkaliśmy kilka domów od siebie; był prawie rówieśnikiem mojego Taty - Ryszarda Stósa (rocznik 1924). Obaj zostali wywiezieni na roboty do III Rzeszy, kiedy rozszerzono obowiązek pracy dla mieszkańców Generalnego Gubernatorstwa na młodzież w wieku od 14 do 18 lat. Edward Stós (rocznik 1922), starszy brat mojego Ojca, uniknął robót przymusowych, bo udało mu się zatrudnić w cyrku jako pracownik fizyczny, gdzie z innym brzeszczaninem, Aurelim  Syweńkim, (więcej ») przepracował całą okupację, zanim wstąpił do Wojska Polskiego.

Wiosną 1940 r. przymusowa branka na roboty do Niemiec przybrała charakter masowy. Na terenie Generalnej Guberni organizowały ją niemieckie urzędy pracy (niem. Arbeitsamt), które wysyłały imienne wezwania do stawienia się w punktach zbiorczych. Za odmowę groziły surowe kary, łącznie z wywiezieniem najbliższej rodziny do obozu pracy lub obozu koncentracyjnego, konfiskatą mienia, aż do kary śmierci włącznie. Robotnikami przymusowymi w III Rzeszy byli też obywatele państw zachodnich podbitych przez Hitlera – głównie Francuzi, Belgowie, Holendrzy. Polacy stanowili jednak jedną z najliczniejszych grup (liczącą od 2,5–3,5 miliona osób) cudzoziemskich robotników zatrudnionych w czasie drugiej wojny światowej w niemieckiej gospodarce (za pl.wikipedia).


 
Francuscy żołnierze w obozie jenieckim w Niemczech
na przełomie 1940/1941.
Zdjęcie otrzymane przez Andrzeja Wożniaka na pamiątkę od jego francuskiego kolegi
(żołnierz w okularach).

Jarosław Rubacha potwierdził przypuszczenia Łukasza Szydłowskiego, że zdjęcie zostało zrobione w stalagu - obozie dla podoficerów i żołnierzy - chociaż jeden (siedzący w środku) ma oficerskie buty. Różnice w nakryciach głowy są wynikiem przynależności do różnych formacji. Furażerki to piechota, a berety to artyleria lub piechota forteczna (np. z linii Maginota).

Na moją prośbę Łukaszowi udało się odnaleźć kolejne zdjęcia z okresu pobytu dziadka Andrzeja na robocie u bauera (niemieckiego gospodarza) oraz jeden list, jaki wysłał On w czerwcu 1944 r. do swojej mamy Jadwigi. Michał, ojciec Andrzeja, już wtedy nie żył.  Zmarł niedługo po urodzeniu się syna, na skutek komplikacji po obrażeniach, jakich doznał w roku 1920 jako żołnierz Legionów.



Andrzej Woźniak (stoi) z kolegami.
Młodzieniec w swetrze to ten sam Francuz widoczny na pierwszym zdjęciu, wtedy w okularach.
 Zdjęcie zrobione już po zakończeniu wojny, tuż  przed powrotem do Polski.

List jest bardzo przejmujący i stanowi kolejny dowód na barbarzyńskie praktyki okupantów niemieckich nie tylko mordujących dorosłych, ale także odbierania dzieci rodzicom. Wyczytać można w nim wielki szacunek dla Matki, ale także to, że 21-letni mężczyzna, sfrustrowany pracą przy krowach i koniach, po kilku latach rozłąki z rodziną, od której zabrano go siłą w wieku 15-16 lat, popadł w depresję, bo pisze o chęci skrócenia sobie życia.
Na końcu listu Andrzej prosi o przekazanie pozdrowień:  Helci S., Bochowicz, Felkowi, Organiście (?) J. Dudkowi i znajomym.



List wysłany do Okocimia w dniu 26 VI 1944 r.



Andrzej Woźniak na robotach przymusowych
  w gospodarstwie w miejscowości Weschen (czeska nazwa Vestany).

Nie wiadomo, jak Andrzej Woźniak był traktowany przez swojego gospodarza. Z tego co pamiętam, mój Tato mówił, że jego niemiecki gospodarz traktował go dobrze. Praca była ciężka (pracował w młynie), ale nie brakowało mu jedzenia i opieki zdrowotnej. Na święta Bożego Narodzenia zapraszany był nawet do rodzinnego stołu. Być może zastępował tej rodzinie synów, którzy w tym czasie walczyli w Wehrmachcie na froncie wschodnim. Podobne doświadczenia ze "swoimi" gospodarzami miał o. Franciszek Woda SJ z Mokrzysk, jako 17-letni chłopiec także  wysłany na roboty przymusowe do Niemiec w zimie 1943 r. czytaj »

W liście Andrzej Woźniak podał także nazwę miejscowości, w której mieszkał. Była to mała wieś o nazwie Weschen, która po czesku nazywa się obecnie Vestany. Łukasz, korzystając z serwisu  Google Maps, dokładne ustalił położenie gospodarstwa, w którym pracował jego dziadek. Odszukał także obecne zdjęcia wciąż istniejących zabudowań gospodarstwa (patrz zdjęcia poniżej).



Gospodarstwo rolne w miejscowości Vestany




Łukasz Szydłowski: - Myślę, że  na zdjęciu z czasów okupacji Dziadek wraz z gospodarzem i koniem stoją na tle tego odrestaurowanego już budynku z nowym dachem i żółtym frontem. Na starym zdjęciu są takie świetliki na dachu, a na nowym już ich nie ma, bo jest po przebudowie. Natomiast takie świetliki zostały na dachu  budynku, który stoi prostopadle do tego odnowionego, a widać, że jest jeszcze przed renowacją. Układ otworów w ścianach, na tle których stoi dziadek i tego odrestaurowanego budynku też się zgadzają.

Na zakończenie wrócę do pierwszego zdjęcia - żołnierzy francuskich sfotografowanych w obozie dla jeńców wojennych. Skąd Andrzej Woźniak mógł znać i zaprzyjaźnić się z jednym z widocznych na zdjęciu żołnierzy francuskich? Prawdopodobna odpowiedź wydaje mi się być tylko jedna. Musieli pracować razem w tym samym gospodarstwie lub co mniej prawdopodobne, ale  możliwe, zaprzyjaźnili się w czasie spotkań w pobliskim miasteczku Teplice (6.5 km od Vestany). Jeńcy wojenni także byli skierowywani do obozów pracy, fabryk i gospodarstw rolnych.

Wydaje się mało prawdopodobne, aby po tylu latach udało się zidentyfikować tego żołnierza lub innych jego kolegów z obozu. Ale nigdy nic nie wiadomo.

Korzystając z Wikipedii, udało mi się ustalić, że niedaleko od wsi Vestany, 4 km na północ od miasteczka Teplice, w miejscowości Wistritz (obecnie Bystrice)  znajdował się Stalag IV-C. Trochę dalej, 140 km od Teplic, w lutym 1941 roku w miejscowości Hartmannsdorf koło Chemitz (w latach 1953-1990 znane jako Karl-Marx-Stadt) otwarto Stalag IV-F, w którym trzymano głównie więźniów francuskich wziętych do niewoli w czasie bitwy o Francję. Żołnierzy tych później wysłano do różnych obozów pracy.
Trochę dalej (200 km od Teplic)  był Stalag IV-E, przemianowany później na Stalag 384, w którym trzymano już od czerwca 1940 roku więźniów wojennych po kampanii francuskiej, rozesłanych  później do różnych obozów pracy. Być może z któregoś z tych obozów przybył do Vestany francuski kolega Andrzeja Woźniaka. Oczywiście to tylko moje przypuszczenia, bo takich Stalagów na terenie  III Rzeszy było kilkadziesiąt.

Opracował Zbigniew Stós przy współpracy Łukasza Szydłowskiego
20 luty 2017 r,

comments powered by Disqus



Copyright © 2004-2017 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com