Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Pies kręci ogonem, czy ogon psem?   (Zofia Mantyka)  2016-10-25

Winston Churchill pozostawił po sobie wiele ciekawych sentencji. Jedna z nich "Historię piszą zwycięzcy" jest szczególnie trafna, choć uparcie kwestionowana przez tych, którzy przegrywają. Przedstawiciele naszej opozycji, tak wielbiący europejskie standardy, też nie chcą tej oczywistej dewizy zaakceptować. Krnąbrnie gryzą wędzidła i wrzeszczą na cały świat, jakaż to im się straszna krzywda dzieje, bo... przegrali. Z kolei Mark Twain stwierdził, "Bądźmy wdzięczni idiotom, gdyby nie oni, reszta nigdy nie osiągnęłaby sukcesu". Mój przemiły, nobliwy sąsiad, którego niejednokrotnie już tu przywoływałam, konstatuje ów stan rzeczy w swoisty dla siebie sposób.

"Pani Zosiu - patrz pani co za paradna sytuacja, wytworne eleganciki przez osiem lat degustując ośmiorniczki szabrowały i robiły ludziom wodę z mózgu, mamiąc "ciepłą wodą w kranie" no i... w końcu się urwało. Teraz przyszli jegomoście, którzy wprawdzie nie są w stanie ustalić różnicy między Kantem, a kantem, ale ludziska to kupują. Po kiego diabła ci opozycyjni mądrale tak histerycznie im przeszkadzają. Powinni odpuścić, przestać im złośliwie patrzyć na ręce, niechaj rządzą - hulaj dusza. Chromolić, że to podobno wstyd dla Polski, trele-morele. Droga pani, nie jesteśmy pępkiem świata, za który tak bardzo chcielibyśmy uchodzić, bez przesady. Za przeproszeniem gówno świat obchodzimy, interesują ich jedynie własne interesy".

Należy dać rządzącym kredyt zaufania, nawet jeśli jesteśmy przekonani, że to weksle bez pokrycia. Każdy kto dobrze życzy Polsce, nie powinien przeszkadzać i cieszyć się z niepowodzeń rządu. Inna sprawa, że niestety nowi "Oni" we własnym obozie zaczynają się ścierać i jak poprzednicy już zachłysnęli się władzą, a przemożna chęć przypodobania się wszechmocnemu liderowi dokonuje reszty. Gołym okiem widać, że prowadzona polityka kadrowa jest buńczuczna i karłowata. Populistyczne pomysły i rozdawnictwo pieniędzy ma krótkie nogi i może to niestety z trzaskiem gruchnąć. Konstruktywna krytyka pokazująca zagrożenia i nonsensy ma sens, jednak donosy na własny kraj to już "przegięcie". A jak będzie wyglądać krytyka, gdy regionalne prasowe tytuły zostaną wykupione przez bank PKO BP i "odbite" od niemieckiego koncernu "Polska Press"?

Władze bez wytchnienia przekonują Polaków, że jesteśmy wielkim narodem o mocarstwowych ambicjach. Jeśli patrzeć z jaką nonszalancją traktują inne państwa, to można wprost puchnąć z dumy. Zachowujemy się jak samowystarczalni krezusi, "boso, ale w ostrogach". Nieokrzesanych Francuzów nauczyliśmy posługiwania się sztućcami i stąd powiedzenie "elegancja Francja". Nasza pełna wdzięku dyplomacja to wzór wytworności, a wypowiedzi mężów stanu co rusz zapierają dech w piersiach. Jesteśmy narodem herosów i twardzieli, postponując niewydarzonych potomków korsykańskiego Napoleona Bonaparte lepiej wiemy, "jak zwyciężać mamy". A już najlepiej wiedzą o tym piłkarscy kibice, będący ambasadorami polskiej waleczności w całej Europie.

Jednostek wojskowych strzegą dzielni emerytowani inwalidzi, którzy niczym sklepowi ochroniarze budzą powszechną grozę. Podobnie jest z obiektami strategicznymi, będącymi pod specjalnym nadzorem. Specjalistycznie Uzbrojone Formacje Ochronne złożone z komandosów Uniwersytetu Trzeciego Wieku stanowią nadal o naszym bezpieczeństwie. W przypadku armii może to i racjonalne, gdyż stan uzbrojenia pewnie jest taki, że niema specjalnie czego pilnować. Jednak gdy uruchomimy wraz z Ukraińcami produkcję bojowego sprzętu to pokażemy światu kły i wprawimy w osłupienie zagranicznych głupoli. Ale to później, obecnie mamy dużo ważniejsze sprawy do uregulowania.

Toczy się bitwa o "godne niedziele". Niesforne ludziska świąteczny dzień, niczym zgubna sekta, bezczeszczą w setkach galerii handlowych, pławiąc się w bezwstydnej konsumpcji. Polskie kobiety zamiast warować w kuchni i usługiwać rodzinie, peregrynują po sklepach. Równie niecierpiące zwłoki i kluczowe dla losów państwa są zmiany regulaminu sejmu i senatu, umożliwiające zwiększenie liczby corocznych patronów. Nasi decydenci pracowicie pochylają się nad rodzajami tatuaży i ich wpływie na sprawność bojową żołnierza. Absolutny priorytet mają kolejne odsłony poczynań związanych z rozsupływaniem enigmy tragedii smoleńskiej. Z godziny na godzinę pojawiają się mrożące krew w żyłach sensacyjne niusy. "Patriota Roku 2016" niczym Hektor rzuca wyzwania wielkiemu zbrodniarzowi Putinowi i jego polskim sojusznikom.

"Żelazna dama" Margaret Thatcher stwierdziła, że rząd nie ma własnych pieniędzy, no bo i skąd? Aby komuś coś dać, to innym musi zabrać. Jesteśmy świadkami przymiarek poborców podatkowych do "dbania" o nasze portfele. Rządowi ekonomiści kombinują niczym tajni współpracownicy (T.W.) opozycji. Słowa ministra "Zapadła decyzja, by nie było podatkowego uprzywilejowania dla najbogatszych" dają sygnał - biedniejsi mają mieć możliwość żyć na koszt państwa, a pozostali będą regulować rachunki. To typowe "uwodzenie biednych", tak samo prawdziwe jak pustynne miraże. Wizyta w restauracji do której zapraszają nas "dobrzy wujkowie" jest miła, niestety na końcu biesiady pojawia się kelner i za wystawiony rachunek zapłacimy wszyscy.

Opłaty za ścieki i wodę mają trafić do tworzonej instytucji "Wody Polskie". Sympatyczny będzie nowy podatek "deszczowy" liczony od powierzchni dachu i utwardzonego podwórza. Podrożeje prąd, gdyż spółki energetyczne przejęły straty kopalń. Na rachunku za prąd pojawi się nowa pozycja "opłata za rynek mocy" na sfinansowanie kopalnianych inwestycji, których banki za cholerę kredytować nie chcą. Wzrost opłat za wodę i prąd spowoduje podwyżki innych produktów tworzonych przez przedsiębiorstwa. Na widok rachunku, jaki wystawi nam życie, można będzie nabawić się niestrawności. Nie ma darmowego żarcia, manna spadła jedynie raz i to trzy i pół tysiąca lat temu. A my za spadający deszcz z nieba niebawem będziemy płacić. Ciekawa zmiana.

Najbogatsi nie płacą podatków i pewnie nadal płacić nie będą, część z nich przeniesie firmy poza granice kraju. Wiara, że nowy system podatkowy uratuje gospodarkę jest idealistycznym mamidłem. Hasła "więcej węgla, więcej energii, więcej szczęścia" - to późny Gierek. Barierą dla nowoczesnych technologii jest mentalność, przeskok cywilizacyjny wymaga zmiany myślenia, a polska energetyka jest na zakręcie. Czy pozostaniemy zamkniętym przaśnym skansenem, oderwanym od realiów świata? Nasz stosunek do odnawialnych źródeł energii jest bałamutny i absurdalny. W cywilizowanych krajach produkcja prądu z OZE zdecydowanie przekracza ich zapotrzebowanie i kraje te są eksporterami energii. Czy tam prawa elektrotechniki działają inaczej?

Pokolenie dzisiejszych 30-latków pełne jest ludzi mądrych, którzy chcąc realizować swe pasje wyjeżdżają z kraju, niekoniecznie po to by reewangelizować Europę. Czy właśnie o to chodzi? Posiadamy zasoby ludzkie, technologiczne i materiałowe, niestety posiadamy również decydentów, którzy nadal są mentalnie w latach siedemdziesiątych. Aranżowana zmiana z przymiotnikiem "dobra" potrzebuje jak "kania dżdżu" zupełnie innej jakości myślenia, prowadzącej do angażowania otwartych na nowości wykształconych ludzi. Bez takiej wymiany kadr szanse na rozwój gospodarczy są czcze, a efekty będą podobne do skuteczności programu "mieszkanie +", który ma spowodować większą mobilność przy poszukiwaniu pracy.

Swoją drogą pomimo, iż program ten jest kompletnym zaprzeczeniem idei dla której powstaje, nasi brzescy politycy znowu dali plamę i przespali pilotaż. Trzebinia i Skawina znalazły się w programie, a Brzesko może jedynie "łapę lizać". Inna sprawa, że miastu będącemu posiadaczem tylu prestiżowych wyróżnień i niekwestionowanemu liderowi przedsiębiorczości pewnie nie uchodzi zabiegać o taki populistyczny szajs. Komu w takim mieście potrzebne jest tanie mieszkanie? To naszych lokalnych polityków i działaczy jednak tłumaczy. Oni mają zdecydowanie ważniejsze sprawy na głowie, aktualnie walczą o udekorowanie jej kolejnym plebiscytowym kapeluszem.

Mam przed oczami piękny obraz jak prezydenci Kwaśniewski i Duda oraz minister Gliński padli sobie w objęcia i to nie była fatamorgana. Otóż po golu strzelonym przez Lewandowskiego w ostatnich sekundach meczu, panowie się zapomnieli i zachowali jak normalni żywi ludzie, a nie manekiny. No i proszę, dało się! Pamięć poszła w niepamięć i rozeszła się po kościach w braterskim uścisku. Mam nadzieję, że za ten odruch w chwili uniesienia nie spadną na nieostrożnych polityków cięgi od wielkiego demiurga. Szanowni polityczni przywódcy, przy wódce zamiast patrzeć na oczy w rosole, spójrzcie sobie w oczy i roniąc 40 procentowe łzy spróbujcie choć przez moment pomyśleć, czy przekazując sobie znak pokoju w Kościele nie warto pójść za tym znakiem.

Naród dowcipnie nazywany suwerenem, nieustannie bombardowany jest odkrywczymi filipikami i robiony w przysłowiowe "bambuko". Wypowiedzi naszych polityków idealnie pasują do dosadnej opinii doktora Strosmajera z czeskiego serialu "Szpital na peryferiach" - skierowanej do siostry Hunkowej - "Gdyby głupota miała skrzydła, latałaby pani jak gołębica". Niesamowite, ale część ludzi im wierzy, co już może świadczyć o tym, że to jednak ogon kręci psem. Mityczny suweren ma po wyborach przywileje zbliżone do Św. Pawła, który jako obywatel rzymski miał prawo do wyboru... w jaki sposób zostanie stracony podczas egzekucji. Zawsze coś, ale nie jest to mimo wszystko zbyt wartościowa moneta.

Zofia Mantyka
comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com