Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Czy istniał obóz szwedzki w czasie potopu w miejscowości Rudy-Rysie?  (Andrzej Pasula)  2016-02-08

Czy istniał obóz szwedzki w czasie potopu w miejscowości Rudy-Rysie?

Przy okazji zbierania materiałów do Książki o rodzinie Pasulów z Bucza miałem okazję dotrzeć do ciekawych informacji pochodzących od osób związanych w jakiś sposób z Buczem lub najbliższą okolicą. Wiadomości te byłe tyleż interesujące co trudne lub wręcz niemożliwe do zweryfikowania w świetle rzetelnych publikacji historycznych. Takim właśnie przypadkiem była wzmianka uzyskana od Bogusława Góry, że w okresie potopu w sąsiadującej z Buczem miejscowością Rudy-Rysie, znajdował się stały obóz Szwedów. Opublikowana m.in. na stronie brzesko.ws (czytaj ») poczęła żyć własnym życiem. Minęło trochę czasu i oto informacja wróciła do mnie przypadkowo, lecz już nie jako hipoteza, a jako pewnik. Okazało się, że raz puszczona w obieg zaczęła żyć własnym życiem. Ponieważ poniekąd poczuwam się do współodpowiedzialności za „powołanie do życia” obozu szwedzkiego w Rudy Rysie postanowiłem nie uchylać się przed obowiązkiem zweryfikowania jej rzetelności. Czy zatem, na podstawie dostępnych, rzetelnych źródeł historycznych można potwierdzić lub obalić tezę o obecności wojskowego obozu szwedzkiego w latach 1655 – 1660 w Rudy-Rysiu? Dodatkową zaczętą do tych rozważań niech będzie 360 rocznica tamtych wydarzeń, które odcisnęły trwałe piętno na losach Brzeska i okolicy.

Trzy lata potopu w Małopolsce

Zanim zmierzymy się z tytułową tezą trzeba zarysować przebieg działań wojennych w okolicy Brzeska w czasie określanym jako „potop szwedzki”. Analizując je, widać wyraźnie, że od końca roku 1657 zmagania przeniosły się z Małopolski na północ – do Prus, Mazowsza i Wielkopolski. Zatem rozważać będziemy lata 1655 – 1657. Wyraźnie rysują się tu trzy okresy:

1655 – pasmo szwedzkich sukcesów, zdobycie Warszawy i Krakowa, ucieczka Króla Jana Kazimierza z Polski i kapitulacja prawie całej armii Rzeczpospolitej,

1656 – powrót Jana Kazimierza, wybuch powstania antyszwedzkiego w Małopolsce, odrodzenie sił wojskowych Rzeczpospolitej, odbicie Warszawy,

1657 – włączenie się do wojny władcy Siedmiogrodu, księcia Rakoczego, odzyskanie Krakowa, pogrom sił Rakoczego i jego wycofanie się z wojny.


Wojna wyżywi się sama

Przed dokonaniem szczegółowej analizy tych okresów, warto przypomnieć że, głównodowodzący armią szwedzką, król Karol X Gustaw, praktykował starą zasadę „wojna wyżywi się sama”. Sprowadzała się ona do świadomej, rabunkowej eksploatacji ekonomicznej zajętego terytorium. Aby zdławić w zarodku wszelki opór Szwedzi stosowali terror – stąd odwetowe lub prewencyjne niszczenie majątku zarówno królewskiego (czyli według ówczesnych kryteriów „państwowego”) jak i prywatnego. Charakterystyczne dla tych działań były: bezwzględne ściąganie „urzędowo” narzuconych, okupacyjnych kontrybucji które zasilały skarbiec szwedzkiego króla, ale i wynikający z prywatnej inicjatywy oficerów i żołnierzy szwedzkich, rabunek dóbr wszelakich. Historycy dziś są zgodni, że skala zniszczeń w Rzeczpospolitej w okresie potopu może być porównywana jedynie ze stratami z czasów II wojny światowej. Z miast, klasztorów, kościołów, dworów szlacheckich, zamków i magnackich rezydencji zabierano pieniądze, dzieła sztuki i wszelkie przedmioty wartościowe. Natomiast wsie ogołacano regularnie z żywności - na bieżące potrzeby okupacyjnych garnizonów.

Rok 1655

Szwedzi pojawili się w Małopolsce pod koniec września. Ich pierwszym celem był Kraków, który jednak stawił opór i bronił się przez 3 tygodnie. Oblegając Kraków zajęli Szwedzi jednocześnie zamek w Lanckoronie, rozbili polski oddział partyzancki w Myślenicach i wreszcie zajęli warowny, silnie uzbrojony zamek w Wiśniczu. Na wieść o gromadzącej się pod Wojniczem polskiej armii, Karol Gustaw w ciągu jednego dnia pokonuje dystans 30 km i w błyskawicznej, dwugodzinnej bitwie zmusza siły polskie do ucieczki.


Fragment ryciny E.Dahlbergha „Bitwa pod Wojniczem”

W ślad za uciekającymi rusza oddział generała Douglasa. Pościg zatrzymuje się w Tarnowie – po ściągnięciu haraczu z miasta w wysokości 5000 zł, Douglas powraca pod Wojnicz. Bezpośrednio po bitwie, nie biorąca udziału w pościgu reszta wojsk szwedzkich, rozprasza się po okolicy. Żołnierze nie mogli się daleko oddalać – na zdobycie czekał wciąż Kraków. Mieli raptem kilka godzin, zatem nie mogli dotrzeć dalej niż około 20 kilometrów od Wojnicza. To był dystans, który konno można było pokonać w mniej więcej godzinę. Patrząc na mapę możemy ustalić w jakim kierunku ruszyła większość Szwedów. Przyszli pod Wojnicz z południowego zachodu, po drodze zapewne rabując i kradnąc. Zatem nie warto było wracać w tą stronę. Na wschód ruszył szwedzki pościg, zapewne zatem i tam dokonał się już rabunek. Ponadto od wschodu naturalną przeszkodą była linia Dunajca. Pozostał więc kierunek północny i północno zachodni. Byłby to więc obszar sięgający Brzeska – Mokrzysk- Rudy Rysia – Borzęcina- Wał Rudy –Żabna. Pewien problem stanowi brak źródeł pisanych szczegółowo opisujących zniszczenia. Wiemy na pewno, że pomiędzy 3 a 4 października Szwedzi dotarli do Radłowa – zrabowali co się dało i spalili dwór. Wiedzę o tym czerpiemy z kroniki klasztoru tarnowskich Bernardynów, którzy zarządzali podówczas Radłowem. Stosunkowo blisko Wojnicza i właśnie w kierunku północno-zachodnim znajdowały się wówczas dobra królewskie: Przyborów, Łęki, Jodłówka i Rzezawa wchodzące w skład klucza krzeczowskiego. Obok także Maszkienice i Jadowniki. Dzięki sporządzanym lustracjom majątku królewskiego wiemy jakie szkody poniosły poszczególne wsie w czasie najazdu szwedzkiego. W całym kluczu krzeszowskim ubyło poddanych, niektóre źródła wskazują nawet na zmniejszenie populacji prawie o połowę. Ponadto rozkradziono cały inwentarz żywy, konkretne informacje na ten temat dotyczą Przyborowia, Ostrowa i Krzeczowa. Administratorzy królewscy z Jodłówki i Ostrowa informowali o spalonych karczmach. W Przyborowiu spalone zostały obie istniejące karczmy. Również w tej miejscowości na karb zniszczeń wojennych zapisano spalenie tartaku oraz zniszczenie stawów rybnych.

Aby móc właściwie zinterpretować te informacje zaczerpnięte z lustracji dóbr królewskich musimy pamiętać, że przeprowadzono ją w kilka lat po najeździe. Zniszczenia i straty dotyczą całego okresu wojny bez wskazania konkretnego miesiąca bądź choćby roku. Zatem nie da się wskazać co zostało zniszczone akurat w 1655 roku. Można natomiast założyć, że skoro rozpuszczeni po bitwie żołnierze szwedzcy mieli ledwie kilka godzin, po których mieli wrócić pod Wojnicz to np. nie zabieraliby bydła. Zbytnio spowalniałoby ono marsz powrotny. Zatem jeśli w ogóle dotarli w interesujące nas rejony to raczej nie szukaliby łupów w chłopskich chatach. Potrzebowali rzeczy kosztownych ale małych i lekkich, które dało się wrzucić do końskich sakiew ewentualnie przerzucić przez siodło. Takich zdobyczy najwięcej mogli znaleźć po dworach, kościołach i domach bogatszych kmieci, karczmarzy czy sołtysów. Najprawdopodobniej zatem, przy tej akurat okazji, ziemia brzeska ucierpiała mało. Ciężkie czasy miały dopiero nadejść.

Wkrótce skapitulował Kraków, Jan Kazimierz oraz Czarniecki musieli opuścić terytorium Rzeczpospolitej a wreszcie skapitulowały wojska obu hetmanów koronnych: Potockiego i Lanckorońskiego. Szwedzi uznali wojnę w tej części kraju za zakończoną i przerzucili większość sił na północ – do Prus i do Inflant. W zamkach w Krakowie i Wiśniczu pozostały silne garnizony szwedzkie, których zadaniem było ściąganie surowych kontrybucji z okolicy. Źródła notują ciągłą aktywność tych regularnych łupieżczych wypraw, nierzadko - wobec oporu zmuszanych do płacenia haraczy – kończących się spaleniem lub zniszczeniem majątku. Bliżej ziemi brzeskiej był zamek w Wiśniczu, ten jednak krótko służył Szwedom, wkrótce został ogołocony z wyposażenia , zniszczony i opuszczony. Odtąd kontrybucyjne wyprawy wyruszały wprost z Krakowa.

Rok 1656

Garnizon szwedzki w Krakowie był dość liczny i regularnie plądrował całą okolicę, zapuszczając się aż pod Tarnów. Kontrybucję pobierał jednak głównie w pieniądzu - np. Tarnów musiał w lutym i maju zapłacić 6 (wg innych źródeł 5) tysięcy florenów. Mniejsze oddziały ściągały daniny z królewszczyzn – np. pojawiały się kilkukrotnie w Radłowie. Zapewne docierały także do Przyborowia i innych wsi z klucza krzeszowskiego. Pamiętać trzeba, że na żołdzie szwedzkim pozostawało niemało Polaków – służyli oni znajomością terenu, zwyczajów i języka, czynnie przyczyniając się do tym większego gnębienia rodaków. Narastał opór o charakterze partyzanckim – mniejsze oddziały, dowodzone jedynie przez wyszkolonych oficerów, szarpały przy sprzyjających okolicznościach szwedzkie podjazdy. W tradycji zachowała się np. informacja o potyczce w okolicach Pojawia (koło Zaborowa). Niezweryfikowane historycznie dane wskazują na podobne zdarzenia także w rejonie Wał-Rudy i Zabawy. Pojawiały się w okolicy także mniejsze oddziały regularnej, polskiej armii. W czasie wojennym, opóźniała się lub wręcz ustawała wypłata żołdu – tym mniej skrupułów miał żołnierz polski do sięgania po majątek królewski. Do spustoszenia czynionego przez Szwedów dokładało więc jeszcze i polskie wojsko, konfiskaty żywności na bieżące potrzeby.

Można przypuszczać, że te partyzanckie działania prędzej mogły się przyczynić do ograniczenia pogłowia bydła. Kilkudziesięcioosobowy podjazd mógł pozostawać w jednym miejscu przez 2-3 dni: Szwedzi aby ściągnąć podatki a Polacy aby przyczaić się. Jedni i drudzy potrzebowali jeść – kazali więc zarzynać i piec jedną – dwie krowy lub owce. Była to już wojna na wyniszczenie – Szwedzi łupili ile mogli, gardłem karząc niesubordynację – przeczuwając, że ich czas szybko minie. Stosowali politykę zbiorowej odpowiedzialności – jeśli podejrzewali, że napadający ich chłopscy partyzanci przyszli z sąsiedniej wsi, całą puszczali z dymem. Polskie oddziały nie dostając żołdu same brały co do wyżywienia żołnierza było potrzebne.


Fragment miedziorytu „Sandomierz w czasie oblężenia” E.Dahlberg

Z tego obrazu wojennego chaosu wyłania się wszakże jeden pewnik: charakter wojny zmienił się zasadniczo. Szwedzi nie czuli się pewnie, spodziewali się ataku zewsząd i w każdej chwili, zatem stacjonowali wyłącznie za solidnymi murami zamków i twierdz. Najczęściej na noc wracali do warowni. Jeśli już zostawali to raczej obrębie murów miejskich dających osłonę od niespodziewanego napadu. Niewielki oddział lekkiej jazdy w XVII wieku był zdolny pokonać nawet do 150 km dziennie. Zatem w oparciu o Kraków najeźdzca mógł eksplorować tereny w promieniu 60 – 70 km. Szwedzi zatem nie mieli zatem powodu aby narażać się, budując stały obóz w polu czy w lesie skoro swój łupieżcy cel mogli zrealizować wprost z bezpiecznego Krakowa. Brak zatem nie tylko dowodów, brak nawet przesłanek aby obóz szwedzki w Rudy-Rysiach faktycznie mógł istnieć.

Rok 1657

Najazd wojsk siedmiogrodzkich księcia Rakoczego w największym stopniu przyczynił się do strat materialnych i ludzkich. W marcu Rakoczy zajął Tarnów. Dopiero po tygodniu dotarł do odległego o 80 km Krakowa. W ciągu tych kilku dni: „Siedmiogrodzianie [..] a nade wszystko Kozacy z szatańskim okrucieństwem palili wszystko po drodze, nie oszczędzali niemowląt w kolebce, gwałcili kobiety, rabowali dwory, kościoły, klasztory, bezcześcili ołtarze, męczyli księży i mnichów, rozkopywali groby szukając klejnotów, przerzynali piłami ludzi, szukając połkniętych pereł, piekli nieszczęśliwe ofiary na rożnie, gotowali w kotłach z piwa, nogi, ręce ucinali, smołą oblewali, na pal wbijali, nie folgując wiekowi, płci, kondycji, a trupy rzucano na pastwę psom” – jak relacjonuje Samuel Prądzyński. Oczywiście obowiązkiem historyka jest skonfrontowanie emocjonalnej relacji z suchymi faktami. Szukajmy zatem… Brzesko po przejściu Kozaków straciło połowę domów. W sąsiednich wsiach było podobnie. Sporządzona wkrótce po wojnie inwentaryzacja dóbr królewskich wykazuje straty wojenne wśród poddanych w następujących miejscowościach:

  • Borek - wyludniona wieś (44/5) – 44 kmieci notuje lustracja z II poł.XVI wieku, 5 kmieci notuje lustracja z lat 1659-1664),
  • Dąbrówka – ubyła połowa ludności,
  • Jodłówka (52/5),
  • Krzeczów - wieś wyludniona wskutek wojny,
  • Łęki - ubyła ponad połowa ludności,
  • Ostrów - ubyła połowa ludności,
  • Przyborów - ubyła więcej niż połowa wsi,
  • Rzezawa - wyludniona wieś wskutek wojny (40/4),
  • Jadowniki (53/30).

Warto tu poczynić zastrzeżenie, że przeprowadzona po wojnie lustracja nie podaje rozmiaru szkód w konkretnych miejscowościach. Urzędnicy poprzestają na ogólnych sformułowaniach : „zniszczona”, „spustoszona”, „przestała istnieć wskutek wojny”. Konkretną wielkość strat można jednak oszacować porównując liczby ludności wykazane w obu lustracjach – przedwojennej i powojennej, z pełną wszakże świadomością, że zmiana, obserwowana na przestrzeni tylu lat, mogła mieć inne także, niż bezpośrednio wojenne, przyczyny.

Po wycofaniu się Rakoczego z Rzeczpospolitej i odzyskaniu Krakowa działania wojenne przeniosły się znów na północ, nie czyniąc już kolejnych zniszczeń w Małopolsce.

Podsumowanie

Z okresu gdy działania wojenne toczyły się w okolicach Brzeska, najbardziej niszczycielski wydaje się być ostatni – 1657 rok. O ile pierwszy rok nadwyrężył aktywa płynne – Szwedzi żądali głównie gotówki i kosztowności to w drugim roku ucierpiały majątki: królewski, kościelny oraz magnacki. Natomiast rok trzeci to już niekontrolowana dzicz, która przez kilka dni okrucieństwem przepełnia wszystko na obszarze od Tarnowa po Kraków– bez różnicy własności. Odpowiedzialnymi za te zniszczenia są nie tyle Szwedzi co armia Rakoczego, a zwłaszcza sprzymierzeni z Siedmiogrodzianami, Kozacy. Prawie od początku wojny, Szwedzi ze względu na partyzancki sposób prowadzenia wojny przez Polaków, unikali obozowania w polu. Stacjonowali w warowniach, gdzie mury dawały bezpieczne oparcie przed nagłymi atakami. Na koniec wypada zatem powtórzyć raz już postawioną tezę: . brak nie tylko dowodów, brak nawet przesłanek, aby w okresie potopu obóz szwedzki w Rudy-Rysiach faktycznie mógł istnieć.

Najważniejsze źródła:

Wojna Polsko Szwedzka 1655 – 1600 pod redakcją Jana Wimmera, Warszawa 1973
Polska w okresie Drugiej Wojny Północnej 1655-1660, Zespół redakcyjny, Warszawa 1957
Dzieje miasta Tarnowa, Jan Leniek, Tarnów 1911
Tarnów. Dzieje miasta i regionu, pod red. Feliksa Kiryka , Tarnów 1981
Brzesko. Dzieje miasta i regionu, pod red. Feliksa Kiryka, Brzesko 2006
Udział chłopów w walce z potopem szwedzkim, Stanisław Szczotka, Lwów 1939
Szwedzi i Siedmiogrodzianie w Krakowie 1655-1657, Ludwik Sikora, Kraków 1908

Zeszyty Wojnickie wydawane przez Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Wojnickiej – dzięki uprzejmości Pani Teresy Duman.

Andrzej Pasula
8 luty 2016 r.

© Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą administratora portalu www.brzesko.ws

comments powered by Disqus



Copyright © 2004-2017 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com