Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Jan Baranowicz - poeta z Borzęcina  ( ) 

Śpiewka brzeskookocimska

 

 

Hej tam pod lasem

coś huczy żywo,

to w Okocimiu

majstrują piwo.

 

A brzeskie łyki

gardła już stroją,

co im nawarzą,

oni wydiją.

 

W południe chmielni

a wieczór cięci,

idą spać późno,

śpią jak zaklęci.

 

A rano wstają,

kiiedy się zdarzy

pić co Okocim

przez noc nawarzy.

 

Nawet nieboszczyk

beki się trzyma,

bierze wijatyk

też z Okocimia

 

I choć tam w niebie

nań patrzą krzywo,

on szpunt nabija

i goli piwo.

 

By się nie gorszył

orszak niebieski,

świety Piotr zrobił

pawilon brzeski.

 

Doń nie ma wstępu

gość ladajaki,

jeno zbawione

brzeski... zbijaki.

Nad Polnym Stawem

 

 

Jest w moich stronach, gdzie gąszcz olszyn rośnie,

Zielona łąka. W środku moczar ryży.

O nim gdy myślę, serce bije głośniej

i młodość znowu wraca śmielej, bliżej.

 

Szuwar tam szemrze, tatarak, sitowie;

glon dna sie trzyma, rzęsa i skrzyp wierzchu.

Kosaciec płonie jak księżyc na nowiu,

nenufar pąki w toń wciąga o zmierzchu.

 

Ponad mokradłem-szarówką lub z ranka-

wiatr rozsypuje bukiety jaskółek.

I kurka wodna, bekas lub cyranka

sfruną przelotem w trzcin cichy zaułek.

 

Przy bzie, co więdnie i zwiędnąć nie może,

Lubiłem siadać z dziewczyną pasterską,

gdzie lipiec radlił niebo jak deszcz morze

lub złociał słońcem na kształt owych serków.

 

Toneły słowa na dnie wodorostów.

Matowieliśmy jak cień nad murawą

pijąc ten trunek, co zwał się po prostu

spokojem lata i urodą stawu.

 

Krowy w powadze schodziły z ugora,

grzęznąc po brzuchy, wiechcie włócząc w pyskach.

Głodno, niesycie żłopały z bajora

Napój, co rzeźwił i jak koral błyskał.

 

Potem, już pełne, stały w płynnym chłodzie

I brały w uszy gwar, co od trzcin płynął.

Tak słuchaliśmy w rozkochaniu co dzień:

krowy w moczarze, w trawie-ja z dziewczyną.

 

Nad lasem wieczór w garść smagłą i chłodną

ujmował słonko, stęsknione do mroku,

i-jak pęk knieci albo lilię wodną-

zanurzał z wolna w jeziorze obłoków

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com