Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Brzeski Uniwersytet Trzeciego Wieku zakończył kolejny rok akademicki.  (Jacek Filip)  2015-06-27

Środa 24 czerwca br. była dniem szczególnym dla licznego grona studentów i słuchaczy UTW, bowiem właśnie tego dnia rozpoczęli zasłużone wakacje. W uroczystości zakończenia roku akademickiego 2014/2015, która miała miejsce w Regionalnym Centrum Kulturalno-Bibliotecznym, wzięli także udział zaproszeni goście, serdecznie powitani przez „rektor” Cecylię Jabłońską: ks. prałat Franciszek Kostrzewa, ks. Andrzej Jedynak, wicestarosta Ryszard Ożóg, przewodniczący Rady Powiatu Kazimierz Brzyk, dyrektorka Miejskiego Ośrodka Kultury Małgorzata Cuber, dyrektorka Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej Maria Marek, Mieczysław Mietła – były prezes zarządu Browaru Okocim oraz Janusz Janas – opiekun naszego UTW z ramienia Uniwersytetu Jagiellońskiego.



„Jak mogliście się osobiście przekonać – zagaiła spotkanie Cecylia Jabłońska - miniony rok akademicki obfitował w liczne spotkania, wykłady i sesje wyjazdowe, często połączone z poznawaniem ważnych dla polskiej kultury i historii miejsc oraz obiektów, pozwalając tym samym na rozwijanie Waszych pasji i zainteresowań, a także na zobaczenie czegoś, czego wcześniej nie mieliście okazji poznać. Myślę, że taka działalność naszej Wszechnicy służy nie tylko Wam, studentom, ale również władzom miasta, gdyż stanowi jego wizerunek, bo to jest płaszczyzna całkowicie społecznej aktywności, gdzie ludzie dojrzali, seniorzy, znajdują swoje miejsce, spędzając czas ze wszech miar pożytecznie dla wszystkich.”




„Dr Zofia z rodu baronów Goetzów Okocimskich – Włodkowa” to tytuł prelekcji Jerzego Wyczesanego, która zakończyła prowadzony przez naszego stałego wykładowcę cykl spotkań poświęcony tej wielce zasłużonej dla Brzeska rodzinie.

Jezry Wyczesany

Zofia Albina z baronów Okocimskich – Włodkowa (1890 – 1981), która długie lata żyła w cieniu dziadka, Jana Ewangelisty, ojca, Jana Albina i brata Antoniego, ostatniego dziedzica okocimskiego, była postacią niezwykle ważną i interesującą. Przez wiele lat dawała dowody niezwykłej kobiecej siły i dyscypliny, wychowując dwójkę dzieci, studiując, doktoryzując się i znajdując jeszcze czas na działalność naukową, translatorską oraz na wieloletnią działalność społeczną. To, co dzisiaj wydaje nam się normalne, wtedy było „nie lada wyczynem”, zwłaszcza w wydaniu arystokratycznym. Stąd jesteśmy jej winni szczególny szacunek i pamięć.

Podstawową edukację Zofia odebrała w Okocimie od domowych nauczycieli, którzy szczególny nacisk kładli na naukę języków obcych, gimnastykę i sport. Również w domu zdobyła średnie wykształcenie, jednak zaliczając co roku w Krakowie wymagane prawem oświatowym egzaminy. Maturę zdawała dwukrotnie (za drugim razem eksternistycznie): pierwszy raz w 1907 roku w szkole prywatnej, a później, już jako mężatka, w 1922 roku w publicznym Gimnazjum św. Jacka w Krakowie, żeby móc dostać się na studia, bowiem matury ze szkół prywatnych nie były honorowane przy staraniu się na wyższe uczelnie.

W latach 1922 – 1924 studiuje na UJ matematykę; jest jedną z nielicznych kobiet, które wybrały ten trudny kierunek. Również na UJ poznaje w latach 1924 - 1929 tajniki filozofii ścisłej, z której doktoryzuje się w roku 1932, broniąc pracy pt. „Zagadnienie stosunku rozumu do wiary według św. Tomasza z Akwinu”. Dzięki niezwykle starannemu wykształceniu i przy osobistych uzdolnieniach znała wiele języków: angielski, francuski, niemiecki, włoski, holenderski, świetnie posługiwała się greką i łaciną. Ponadto była bardzo muzykalna i pięknie grała na pianinie.

W 1912 roku Zofia Goetzówna poślubiła swego kuzyna, starszego o pięć lat, Jana Zdzisława Włodka z Dąbrowicy koło Bochni. Kiedy zawierali związek małżeński, Jan był już cenionym naukowcem, doktorem na UJ, a w niedługim czasie stał się jednym z najwybitniejszych polskich uczonych - przyrodników, profesorem UJ. W posagu Zofia dostała od ojca pałacyk w Krakowie przy ulicy Pędzichów Bocznej (dzisiejsza Wróblewskiego), natomiast pan młody od matki, Albiny z Goetzów- Włodkowej, otrzymał dobra wchodzące w skład tzw. klucza Dąbrowica: Niegowić wraz z dworem, Marszowice i Klęczany. Małżonkowie mieszkali na co dzień w Krakowie, a dwór w Dąbrowicy stał się miejscem odpoczynku i wytchnienia.

Kiedy w 1914 roku wybucha I wojna światowa, Jan Włodek zgłasza się, pomimo nie najlepszego zdrowia, do Legionów Piłsudskiego, zaś Zofia wraz ze swoimi rodzicami i rodzicami męża wyjeżdża do Wiednia, aby tam przeczekać inwazję rosyjską. Jednak już w następnym roku wracają. Kiedy Włodek został ze względu na stan zdrowia zwolniony z wojska, dostał przydział do służby dyplomatycznej Naczelnego Komitetu Narodowego. Na początku 1917 roku wyjechał wraz z żona do Hagi. W Holandii oboje organizują pomoc dla polskich jeńców wojennych oraz zbiegów z armii państw centralnych – Austrii i Prus. Zofia prowadziła także sekcję polską w Międzynarodowym Towarzystwie opiekującym się jeńcami wojennymi i rannymi, które miało swoją siedzibę w Maastricht.

Do kraju powracają w 1920 roku. W Krakowie Zofia Włodkowa włącza się w szeroko rozgałęzioną działalność społeczną, publicystyczną i naukową jako tłumaczka dzieł filozoficznych. Terenem jej pracy było Katolickie Stowarzyszenie Kobiet, którego prezeską na archidiecezję krakowską została w 1935 roku. Była też prezeską Sodalicji Mariańskiej Pań Wiejskich Ziemi Krakowskiej w latach 1927 – 1939 oraz od 1945 do 1948 roku, kiedy to zlikwidowano stowarzyszenia religijne. Ponadto w latach 1930 – 1939 kierowała Ogólnokrajowym Sekretariatem Związku Sodalicji Pań Wiejskich w Polsce. Ściśle współpracowała z księdzem arcybiskupem Adamem Sapiehą i późniejszym błogosławionym, Stanisławem Kostką Starowiejskim.

Obie wymienione wyżej organizacje prowadziły pod jej kierownictwem prace katechetyczne oraz działalność oświatową i charytatywną, organizowano więc ochronki, bursy, kolonie letnie, pomoc szpitalną, wykłady, a nawet konkursy rolnicze. W uznaniu zasług dr Włodkowa otrzymała papieski order Pro Ecclesia et Pontifice (pol. Dla Kościoła i Papieża). Oprócz opisanej wyżej działalności prowadziła liczne osobiste akcje charytatywne.

W 1923 roku zakupiła drukarnię, by móc redagować i wydawać dwutygodnik „Wiadomości Katolickie”. Pismo było wydawane do roku 1935, łącznie ukazało się 261 zeszytów. W latach 1932 – 1935 baronowa drukowała kwartalnik Sodalicji Mariańskiej Pań Wiejskich, który nosił tytuł „Dwór Marii”. Oprócz tego opublikowała kilka prac naukowych swojego męża oraz jezuity, księdza Feliksa Hortyńskiego.  Jest autorką licznych artykułów i wielu prac naukowych, niezwykle ważnych z katolickiego punktu widzenia dla tamtych czasów. Dziełem życia dr Zofii Włodkowej jest pierwsze tłumaczenie z łaciny na język polski czterech ksiąg „Summy filozoficznej” św. Tomasza z Akwinu. Tłumaczenie to ukazało się w latach 1930 – 1935.

Po śmierci ojca, Jana Albina, przejęła w 1933 roku od swojego męża drugą wiceprezesurę Rady Nadzorczej Spółki Okocim SA. Kiedy wybuchła II wojna światowa, państwo Włodkowie wraz z dziećmi, Janem i Zofią, 4 września opuścili na trzech furmankach Dąbrowicę i udali się do folwarku Goetzów na Pomianowej, zatrzymując się, przed dalszą drogą na wschód, u zarządcy tego majątku, inżyniera Kazimierza Borzęckiego. Zofia chciała zobaczyć się jeszcze z matką i bratem Antonim, ale los chciał inaczej: nigdy ich już nie spotkała, gdyż oboje zmarli na emigracji. W trakcie ucieczki państwo Włodkowie docierają aż do Łaszczowa na Lubelszczyźnie, ale na wieść o napaści Rosjan na Polskę zawracają, by z początkiem października ponownie znaleźć się w Dąbrowicy.

Zofia Włodkowa z Goetzów
John Quincy Adams, Zofia baronowa Goetz Okocimska
(arch. J. Wyczesanego)

6 listopada 1939 roku w ramach Sonderaktion Krakau zostaje aresztowany, a następnie wywieziony do KL Sachsenhausen mąż Zofii, profesor Jan Zdzisław Włodek. Uwolniony w 1940 roku przybywa do Krakowa, ale w 10 dni po powrocie umiera z wycieńczenia i obozowych przeżyć. Doktor Włodkowa zostaje sama z dwójką dzieci, w dodatku Niemcy wywłaszczają ją z dwóch domów w Krakowie. Jednak to jej nie załamuje. Daje przykład, jak powinna podczas okupacji postępować Polka. Jej domy w Krakowie i Dąbrowicy dają schronienie wielu znakomitym osobom ze świata nauki, utrzymuje, jako łączniczka, stały kontakt z organizacjami konspiracyjnymi, przyjmuje wysiedleńców, organizuje tajne komplety i tajne przedstawienia, ukrywa żydowską dziewczynkę, córkę przyjaciela męża.

Po wojnie i wysiedleniu z dworu w Dąbrowicy, nota bene całkowicie rozkradzionego i zniszczonego przez Rosjan, mieszka nadal w Krakowie, utrzymując siebie i dzieci ze sprzedaży co cenniejszych rzeczy, jakie udało się uratować. Później zaczyna otrzymywać emeryturę po zmarłym mężu, ale są to znikome pieniądze. Żeby zarobić na utrzymanie mieszkania i wykształcenie dzieci, podejmuje się dla różnych wydawnictw tłumaczenia pism filozoficznych. Tłumaczyła także z języka polskiego na język francuski różne prace i artykuły naukowe; przy czym rzecz niezwykła, robiła to znakomicie do dziewięćdziesiątego roku życia.

Ubierała się na czarno, miała ciemne oczy, które przeszywały człowieka na wylot. Była osobą bardzo skromną, pełną prostoty, uroczą panią domu oraz troskliwą i dobrą matką. Była bardzo nieśmiała, a w przełamywaniu tej nieśmiałości pomagały jej wrodzona dzielność i odwaga. Kochała ludzi. Wśród młodych cieszyła się ogromnym autorytetem. Nigdy nie narzucała swojego zdania i nie moralizowała. Zawsze opanowana, nie wyjawiała zbytnio uczuć, traktowała wiele spraw z humorem, ale i z niezwykłą delikatnością. Była bardzo religijna, jednak religijność ta nie miała nic wspólnego z dewocją. Nie tolerowała plotkarstwa, obgadywania i mówienia o byle czym. Lubiła żartować i śmiać się. Jej dobroć, miłość i wielka mądrość była dla wielu osób prawdziwym oparciem. Znosiła starość i związane z nią choroby oraz przykrości bardzo cierpliwie, nie narzekała, wręcz pogodnie znosiła ten ostatni czas swojego życia.

Dr Zofia Albina z baronów Goetzów Okocimskich – Włodkowa zmarła w 1981 roku. Jedna z jej wojennych i powojennych wychowanic napisała: „Odeszła tak, jak żyła, cicho, tak, by nie sprawić innym kłopotu swoją osobą.”

Cecylia Jabłońska: „Ta postać, o której tak pięknie opowiedział pan Wyczesany, jako kobieta i jako nasza krajanka chyba może pretendować do tego, żeby zostać patronką brzeskiego Uniwersytetu. Nominacja ta byłaby świetnym przykładem, jak promować osoby, które stąd się wywodzą i z których możemy brać przykład.” Oklaski zebranych potwierdziły, że w pełni zgadzają się z propozycją pani prezes.

Jak to zwykle bywa, kończący się rok szkolny czy akademicki „podsumowują” także podziękowania i wręczenie świadectw. Grono osób, które w minionym roku akademickim w różny sposób przyczyniły się do tego, aby nasz Uniwersytet mógł funkcjonować w jak najlepszy sposób, jest duże, dlatego Rada Programowa Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Brzesku serdecznie WSZYSTKIM dziękuje, a niewymienienie tutaj ICH nazwisk spowodowane jest obawą, że można niechcący kogoś pominąć.

Rozdanie świadectw uczestnikom zajęć w roku akademickim 2014/2015 było „wstępem” do części ostatniej środowego spotkania, a mianowicie części „słodkiej”, wspomnień i luźnych rozmów. PRZYJEMNYCH WAKACJI I DO ZOBACZENIA W PAŹDZIERNIKU.


Wykorzystując obszerne fragmenty wykładu Jerzego Wyczesanego, opracował Jacek Filip.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com