Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Kapitan Stanisław Klimek – dopisek.  (Jacek Filip)  2015-05-31

O brzeskim Kawalerze Orderu Virtuti Militari miałem już okazję napisać [1], choćby przy okazji ratowania pomnika stojącego na jego grobie [2]. Korzystając z tego, że w moim posiadaniu znalazły się - udostępnione przez osobę chcącą pozostać anonimową - dokumenty związane z kapitanem, pozwolę sobie na ich przedstawienie w nadziei, że rzucą kolejne światło na tę tragiczną postać.

Wśród nich jedynym „cywilnym papierem” jest odpis świadectwa dojrzałości potwierdzony przez  urzędnika ck Sądu Powiatowego w Brzesku.
ktp. Stansiław Klimek




Odpis ten był prawdopodobnie potrzebny do przedłożenia władzom Uniwersytetu Jagiellońskiego, kiedy Klimek starał się o przyjęcie na Wydział Prawa tej uczelni, której zresztą został studentem. Pozostałe dokumenty mają już związek z jego służbą wojskową.

Jak wiadomo, walczące u boku Austrii i Prus Legiony Polskie przeformowano we wrześniu 1916 roku w Polski Korpus Posiłkowy, by w kwietniu następnego roku oddziały legionowe ponownie przeformować w Polską Siłę Zbrojną (Polnische Wehrmacht). Z tego okresu pochodzi tzw. książka poborów; dokument potwierdzający pobierany przez niego żołd.



Ponieważ większość żołnierzy odmówiła złożenia przysięgi na wierność obcym monarchom, oddziały te częściowo rozwiązano. Tych legionistów, którzy posiadali obywatelstwo austriackie, wcielono do wojska austro-węgierskiego. Ponieważ Stanisław Klimek był obywatelem austriackim, znalazł się na froncie włoskim.
 
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości dekretem Naczelnego Wodza Wojsk Polskich Józefa Piłsudskiego  zostaje z dniem 15.11.1918 roku przyjęty do Wojska Polskiego w stopniu porucznika, co zostało odnotowane w Dzienniku Rozkazów Wojskowych z dnia 21 stycznia 1919 roku. (Śląska Biblioteka Cyfrowa)

Od 18 listopada 1920 do 7 listopada następnego roku kapitan przebywa w Rembertowie, pełniąc najpierw funkcję adiutanta kursów aplikacyjnych dla oficerów piechoty, a następnie adiutanta w tamtejszym Głównym Centrum Wyszkolenia. Tutaj, 5 marca 1921 roku, zastaje go pismo wysłane z Grudziądza:



Jak wynika z treści pisma oraz dopisku, sprawa była nie tylko bardzo ważna, ale też i pilna, dlatego Klimek odpowiada natychmiast, bo już 7 marca.



„Z początkiem sierpnia 1920 roku w czasie postoju d-twa grupy operacyjnej gen. ROJI w Ostrołęce przybył z Grudziądza do Ostrołęki  kpt. KRUSZELNICKI z Intendentury D.O.Gen. Pomorze i przywiózł dla grupy większą sumę pieniędzy /dzisiaj dokładnie liczby nie pamiętam, zdaje mi się, że 5.000.000 – słownie pięć miljonów – marek/. Kpt. KRUSZELNICKI pełnił funkcję intendenta grupy operacyjnej gen. ROJI. Ponieważ odjeżdżał z powrotem do Grudziądza dla załatwienia spraw związanych z jego funkcją jako intendenta grupy, pieniądze odebrał por. ROSIŃSKI, ówczesny adjutant grupy. Potwierdzenie odbioru, podpisane przezemnie i przez por. ROSIŃSKIEGO, zabrał kpt. KRUSZELNICKI. Pieniądze pozostały w d-twie grupy operacyjnej gen. ROJI u por. ROSIŃSKIEGO, następnie u por. TRACZEWSKIEGO, d-cy oddziału skautów przy d-twie grupy op. gen. ROJI.

Gen. ROJA został z d-twa grupy odwołany, w jego miejsce objął d-two płk. ZARZYCKI, do którego zgłosił się kpt. SAMEK, jako intendent grupy i z jego polecenia został naznaczony dla d-twa grupy oficerem kasowym podchorąży nieznanego mi nazwiska, który za pokwitowaniem odebrał pieniądze i rachunki od por. TRACZEWSKIEGO i zabrał je do Nowego-Dworu, gdzie znajdowała się intendentura grupy operacyjnej płk. ZARZYCKIEGO.

Jednocześnie grupa operacyjna płk. ZARZYCKIEGO została rozwiązana, a oddziały jej weszły w skład dywizji ochotniczej ppłk. KOCA.

Kpt. SAMEK pozostał intendentem w tej dywizji.
To stało się w dniach 14 albo 15 sierpnia 1920 r.
Ja pozostałem w dywizji ochotniczej jeszcze do dnia 29 sierpnia i pełniłem funkcję szefa sztabu, zaś w grupie operacyjnej gen. ROJI i płk. ZARZYCKIEGO oficera operacyjnego następnie szefa sztabu.

Z powyższego zatem wynika, że:
1) Pieniądze dla grupy operacyjnej gen. ROJI zostały pobrane z intendentury D.O.Gen. Pomorze przez kpt. KRUSZELNICKIEGO, ówczesnego intendenta grupy.
2) Pieniądze były częściowo wypłacane oddziałom grupy w formie zaliczek na wypłatę żołdu i na zakupy żywności za pokwitowaniem.
3) Kwity, rachunki oraz pozostałe pieniądze przejęła intendentura dywizji ochotniczej, która może dać potrzebne i szczegółowe wyjaśnienia.” (pisownia oryginalna)
                                            
Widać wyjaśnienia te wystarczyły, gdyż sprawa więcej nie była poruszana; przynajmniej nie ma tego śladu w posiadanych przeze mnie dokumentach. Jak już wyżej napisałem, kapitan Stanisław Klimek do 7 listopada 1921 roku służył w Rembertowie, czego dowodem może być m.in. karta mundurowa:


W listopadzie 1921 roku został odkomenderowany na okres półtora roku na Uniwersytet Jagielloński, aby dokończył rozpoczęte przed wybuchem wojny studia prawnicze. Jego jednostką macierzystą staje się teraz 16 pułk piechoty, stacjonujący w Tarnowie.

Z grudnia 1921 roku zachował się dokument, z którego można się dowiedzieć, że gaża kapitana Klimka w tym miesiącu wyniosła netto 27432,11 marek polskich. Czy to było dużo? W III tomie Kroniki Brzeska Jana Burlikowskiego znajduje się wykaz cen mięsa i wędlin z 28 listopada 1921 roku: m.in. 1 kg mięsa kosztował 180 mp., 1 kg szynki gotowanej krojonej 720 mp., 1 kg kiełbasy czysto wieprzowej 600 mp., a 1 kg polędwicy gotowanej 720 mp. (J. Burlikowski, Kronika Miasta Brzeska 1385 – 1944, Brzesko 2005, t. III, str. 109)

Dalsze wpisy do książeczki uposażenia mówią o tym, że w kolejnych miesiącach pensja Klimka wzrosła, bo na przykład w styczniu 1922 roku otrzymał netto 40079 marek polskich, a w czerwcu tegoż roku już 91070. Nie należy jednak zapominać, że w początkowych, bardzo trudnych, latach po odzyskaniu niepodległości mieliśmy do czynienia z  szybko postępującą dewaluacją. Ceny rosły z miesiąca na miesiąc, by z końcem 1923 roku dojść do tego, że na przykład za kurę należało zapłacić jeden milion marek polskich. Kres temu położyła dopiero reforma walutowa przeprowadzona przez premiera Władysława Grabskiego w kwietniu 1924 roku. Ale Stanisław Klimek już tego nie doczekał.

W tych ciężkich czasach wojsko otworzyło hurtownie oficerskie, które sprzedawały posiadaczom tak zwanych książeczek wydawczych środki do życia. Na stronie tytułowej książeczki kapitana Klimka  zwraca uwagę wpis: „Kawaler; Ilość osób 2”, natomiast na odwrocie tejże strony dopisek „Jeden deputat”.



Historycy wojskowości, do których zwrócił się o opinię w tej sprawie dr hab. Jarosław Rubacha, stwierdzili, że „liczbę osób podawał ten, komu książeczkę wydano. Najczęściej deklarowano w niej oczywiście najbliższych członków rodziny, czyli żonę i dzieci, ale ponieważ czas był trudny, powojenny, dodatkowe deputaty wydawano także innym, ale nie przypadkowym, wskazanym osobom. Ponieważ Klimek był kawalerem, taką osobą mogła być na przykład matka lub narzeczona, i najprawdopodobniej była nią kobieta, gdyż one podlegały szczególnej ochronie państwa w związku z faktem, że nie pracowały zawodowo.” W 1922 roku cała rodzina Klimka, czyli rodzice i rodzeństwo, przebywała w Stanach Zjednoczonych. Zatem kim była ta druga osoba? Wśród zachowanych dokumentów znalazła się poniższa fotografia i choć pokazanych na niej pań nie udało mi się zidentyfikować, to  może ma ona z deklaracją kapitana jakiś związek?



O pobieraniu innego rodzaju świadczenia mówi poniższa karta:



W maju 1922 roku kapitan wyjeżdża na kilkudniowy urlop wypoczynkowy do Włodzimierza Wołyńskiego.



Dlaczego akurat tam? Dr hab. Jarosław Rubacha: „Na Wołyniu w latach 1920 – 1922 na pewno stacjonował Stanisław Bobrowski – najpierw porucznik, a następnie kapitan 44 pułku Strzelców Kresowych. Być może znali się z Klimkiem z Brzeska, gdyż Bobrowski urodził się i wychował w Okocimie. Poza tym Włodzimierz Wołyński był wtedy dużym miastem garnizonowym. Stacjonowało tam kilka jednostek, m.in. o tradycji legionowej (23 pułk piechoty). Więc mógł pojechać odwiedzić jakiegoś kolegę z okresu I wojny światowej lub wojny polsko-rosyjskiej z 1920 r. Wśród wielu przyczyn tego wyjazdu może być i taka, że wojskowi lubili spędzać urlopy w garnizonach, bo było i taniej, i towarzystwo odpowiednie.”

6 sierpnia 1922 roku zostały zorganizowane w Krakowie trzydniowe uroczystości w rocznicę wymarszu Pierwszej Kompanii Kadrowej. Ten pododdział piechoty, utworzony 3 sierpnia 1914 roku w Krakowie przez Józefa Piłsudskiego z połączenia członków „Strzelca” i Polskich Drużyn Strzeleckich, uważany jest za zalążek Wojska Polskiego. Karta uczestnictwa potwierdza, że brał udział w tych obchodach również kapitan Stanisław Klimek.



Ostatni wpis do książeczki wydawczej z adnotacją, że coś zostało zakupione przez kapitana  w hurtowni oficerskiej, pochodzi z maja 1922 roku. Od września tegoż roku wspomniana książeczka zmienia swoje przeznaczenie; zaczyna pełnić (choć krótko) funkcję pamiętnika oraz służy do prowadzenia rachunków.



Sobota, 23 września 1922 roku: „Z dniem tym rozpoczynam pisać pamiętnik, który ma być kiedyś moim rachunkiem sumienia z czasów pracy nad przygotowaniem się do 2-ego egzaminu prawniczego (ogólnego). Dotychczas od miesiąca kwietnia nic prawie nie robiłem, moje postanowienia rozbijają się o lada błahostkę. Ażeby kres temu położyć ustanawiam nad sobą tę kontrolę w postaci mego pamiętnika.”

W styczniu 1923 roku Klimek popełnił samobójstwo, które było skutkiem tak zwanego pojedynku amerykańskiego (wylosowanie czarnej kuli oznaczało odebranie sobie życia). Przyczynę śmierci podał Jan Burlikowski w IV tomie Kroniki Miasta Brzeska: „Jako oficer garnizonu tarnowskiego wespół z innym oficerem kolegą kochali się w tej samej pannie. Sprawę postanowili rozstrzygnąć honorowo, a zarazem ostatecznie.” (J. Burlikowski, Kronika Miasta Brzeska 1385 – 1944, Brzesko 2005, t. IV, str. 59)

W cytowanym wyżej pamiętniku znajduje się fragment, który być może rzuci na to zdarzenie jakieś światło: „Spotkałem Z. Odniosłem się co do rozwoju tego wieczoru. Chcę z tym skończyć, bo zdaję sobie sprawę, że nie jestem w porządku wobec siebie. ................ (fragment nieczytelny) zaś nie zdaje sobie sprawy ze swoich śmiałych przedsięwzięć i dlatego powinienem stanowczo postarać się o przerwanie tego nijakiego stosunku.”

W innym miejscu pamiętnika jest już mowa o pojedynku: „24/IX. Niedziela. Wstałem rano o godzinie 6-ej. Spóźniłem się do pociągu o 9.20, którym miał przyjechać Rydarowski. (*) Przed południem odwiedziłem Stefana, który był następnie u mnie. Spałem do 3.15, potem poszedłem na spacer do lasu i do Jasienia. Wróciłem o godz. 9.30 wieczór. Za cały dzień przeczytałem o zbiegu winy umyślnej i nieumyślnej, o pojedynku.”

Egzamin, o jakim kapitan wspomniał na początku pamiętnika, miał się odbyć z końcem października, co poświadcza zapisek o sporządzeniu programu nauki do dnia 22 października. Wydaje się jednak, że Klimek nie zawsze sumiennie podchodził do nauki: „Uczyłem się od godziny 9 wieczór do 11.30 w nocy. (...) Uczyłem się dziś więcej jak zwyczajnie. (...) Nic nie robiłem poza załatwieniem kilku drobnych sprawunków. Wieczór przesiedziałem u Wojsa (chodzi o restaurację Michała Wojsa przy ulicy Mickiewicza 1, przyp. mój – J.F.). Spać poszedłem o godz. 10 minut przed 12-tą...”.

Pamiętnik kończy się tylko zanotowaniem daty: „27/IX. Środa”. Nietrudno policzyć, na ile starczyło wytrwałości w jego prowadzeniu. Sytuacja finansowa kapitana od jakiegoś czasu staje się coraz trudniejsza i chociaż wspomagają go rodzice pieniędzmi przysyłanymi ze Stanów Zjednoczonych (o pomocy od nich wspomina w pamiętniku), to wydatki zaczynają przerastać wpływy. Zaciąga pożyczki, m.in. u ppor. Wojciecha Kapustki. Długi narastają.





Powyższe zdania, które zostały napisane na jednej z kilku kartek z różnymi rozliczeniami, możemy traktować jako swoisty zapis testamentowy Stanisława Klimka, w dodatku chyba sporządzony niedługo przed odebraniem sobie życia. Potwierdza te przypuszczenia dokument wystawiony przez Sąd Powiatowy w Brzesku 7 sierpnia 1923 roku.



Próbowałem dotrzeć do tego „ostatniego rozporządzenia”, spodziewając się znaleźć tam jakieś wskazówki dotyczące owej panny - „sprawczyni” tego dramatu - lub konkurenta do jej ręki, zwłaszcza że jedna z mieszkanek Brzeska zapamiętała, jak jeszcze w kilkanaście lat po śmierci kapitana mówiono, że „dziewczyna została mu odebrana”.

Jak poinformowała mnie  Zofia Sitko z bocheńskiego Oddziału Archiwum Narodowego w Krakowie, „w aktach Sądu Powiatowego w Brzesku z lat 1919 - 1928, w aktach spadkowych nie odnaleziono testamentu śp. Stanisława Klimka. Jest natomiast niedatowana informacja, że całość sprawy została wyjęta (wypożyczona) prawdopodobnie w toku działalności Sądu. Kiedy wspomniane akta zostały przekazane z Sądu do Archiwum w Bochni, nie było już wśród nich sprawy spadkowej po St. Klimku, co odnotowano w ewidencji.” Jest wielce prawdopodobne, że za zniknięciem tych akt stało wojsko, dla którego rodzaj śmierci wybrany przez tak zasłużonego oficera (wszelkie pojedynki były zakazane) i zamieszanie w tę całą sprawę innego oficera, było nie do przyjęcia.

Wydaje się, że dekret przyznania spadku po śp. kapitanie Stanisławie Klimku Leonowi Stefanowi Jasiewiczowi, owemu Stefanowi wymienionemu w pamiętniku, oraz brak w aktach sądowych testamentu denata winien ostatecznie zakończyć historię bohaterskich, a zarazem tragicznych, losów „zapomnianego kapitana”, jednak w dalszym ciągu jedna rzecz pozostaje niewyjaśnioną.


(Wikipedia, Wielkopolska Biblioteka Cyfrowa)

- Pojedynek amerykański w Brzesku.

„Miasto Brzesko wstrząsnęła do głębi tragiczna śmierć kapitana Klimka. Wystrzał rewolwerowy przeszył serce na wylot tak, że z zewnątrz widać było tylko małą rankę. Sporządził on przed śmiercią dokładny testament i pozostawił kartkę do kolegów. Na kartce tej nie wyjaśnił powodów swej śmierci. Śledztwo ustaliło, że powodem śmierci był pojedynek amerykański. W grę wchodzi żona jednego z kolegów Klimka, o której względy rywalizował. Podobno jest to pułkownik sztabu gen. z Warszawy. Po śmierci Klimka przyszedł przeciwnik na jego grób i ronił łzy w spóźnionej boleści. Nie sądził on bowiem, że rywal jego traktował sprawę serjo.

Kapitan Klimek był znany nietylko jako dzielny oficer legionowy. W czasie krytycznym przyjechał na urlop kilkutygodniowy dla studjów.” (pisownia oryginalna)

Stanisław mieszkał w rodzinnym domu na Brzezowcu (**) przy dzisiejszej ulicy Starowiejskiej. Dom ten sąsiadował z posesją państwa Zacharów. „Moja mama jako wiano kupiła to pole od Klimka, ale nie od kapitana tylko od Kusiaka (matka Stanisława była z domu Kusiak, przyp. mój – J.F.), który był już wtedy opiekunem posiadłości Klimków” – opowiada pani Helena Szczypuła z domu Zachara i dodaje: „Dom Klimków stał wzdłuż drogi, ale trochę dalej od niej. Wejście było od wschodu. Przed domem, prawie przy samej drodze, stała tak zwana kapciówka, taki maleńki domek, który kilkanaście lat temu został zburzony. Jak niedawno było robione ogrodzenie, to jeszcze rury z mostka wyciągali. Domu Klimków nie pamiętam, o wszystkim dowiedziałam się od mamy. Kiedy sięgam pamięcią do lat dziecinnych, to tego domu już nie było, stała tylko kapciówka.”



Brzesko, ul. Starowiejska. Po lewej dom pani Heleny Szczypułowej.
Obok posesja, na której stał dom Klimków. Przed nim była jeszcze tzw. kapciówka.

Pani Helena: „A do kapitana przychodziły panienki z dobrych domów – Jasiewiczówna, Romankiewiczówna. Takie wieczorki sobie tu urządzali. Mama mi opowiadała, że i w ten ostatni wieczór tam się bawili. Jakub Janik był czymś w rodzaju jego ordynansa i jak przyszedł, to zobaczył, że Klimek klęczał przy stole czy przy łóżku. Już nie żył. Myśmy z siostrą chodziły na grób świecić mu świeczki, bo tak nakazywała nam mama.”

Na podstawie rozmów z mieszkańcami Brzezowca, którzy coś słyszeli o tej sprawie od swoich rodziców i dziadków, udało się ustalić tylko jedno, że owa kobieta, z powodu której doszło do pojedynku, była mężatką.

[1] Jacek Filip "Stanisław Klimek- zapomniany Kapitan"
[2] Jacek Filip "Przedświąteczny finał pewnej obietnicy"

Jacek Filip

(*) Niewykluczone, że chodzi o: ppłk Stanisław Szymon Rydarowski, syn Stanisława i Józefy z Glińskich, ur. 7 października 1893 r. w Bochni. Absolwent Wydziału Prawa UJ (1932). Członek Strzelca. Żołnierz Legionów. Od listopada 1918 r. w Wojsku Polskim. W 1919 r. w Ministerstwie Spraw Wojskowych. Mianowany majorem 19 marca 1939 r. Odznaczony Krzyżem Niepodległości, dwukrotnie Krzyżem Walecznych. Żonaty z Olgą ze Stableckich, miał córkę. Zamordowany w Katyniu.
(www.bochnia.eu Obóz w Kozielsku – Zamordowani w Katyniu)

(**) W opublikowanych dotychczas dokumentach jako ojciec bądź opiekun Stanisława jest podawany Jakub Klimek, natomiast w metryce urodzenia, znajdującej się w archiwum parafii pw. św. Jakuba w Brzesku, w rubryce „ojciec” figuruje Michał Wąs, syn Jana i Rozalii.

Bardzo dziękuję za cenną pomoc, jakiej udzielił mi przy pisaniu powyższego tekstu dr hab. Jarosław Rubacha. Między innymi pomógł przy odczytaniu niektórych niezrozumiałych dla mnie fragmentów pamiętnika, po czym podzielił się taką uwagą: „Cały czas zastanawiam się, czy te zapiski z września 1922 roku mają jakikolwiek związek z tym, co nastąpiło pod koniec stycznia następnego roku, czyli z pojedynkiem i utwierdzam się w przekonaniu, że raczej nie. Występujące w nich słowo „pojedynek”, w moim przekonaniu, pojawia się przypadkowo (w związku z przygotowaniami do egzaminu). Z całej wypowiedzi wynika, że głównym zmartwieniem Klimka w tym czasie był brak chęci do zgłębiania wiedzy. Przyczyn takiego stanu autor nie wyjaśnia, ale wyraźnie mu to doskwiera, stąd czyni sobie wyrzuty i opracowuje plan pracy. Wieczór, o którym wspomina, mogła wypełnić np. impreza, a „nijaki stosunek” odnosić się może do trwającego od kwietnia „lenistwa”. Oczywiście to tylko domysły.”

Jacek Filip

Od admina: Artykuły związane z osobą kpt. Klimka

[1] Jacek Filip "Stanisław Klimek- zapomniany Kapitan"
[2] Jacek Filip "Przedświąteczny finał pewnej obietnicy"

[3] Zbigniew Stós i inni ''Przyczynek do biografii rodziny Filipkiewiczów i Staffów osiadłych w Brzesku w I połowie XX w.''
[4] Jacek Filip "Czy jest wśród nich kapitan Stanisław Klimek?"

comments powered by Disqus



Copyright © 2004-2017 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com