Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Stanisława Sosnowska – poetka niesłusznie zapomniana.  (Jacek Filip)  2015-05-02

W ramach XXVIII Brzeskiej Lekcji Historii słuchacze Uniwersytetu Trzeciego Wieku mieli okazję wysłuchać 30 kwietnia br. bardzo ciekawego wykładu Janiny Kęsek – historyka, kustosza Muzeum im. S. Fischera w Bochni. Pani kustosz przybliżyła nam postać poetki Wiosny Ludów 1848 Stanisławy Sosnowskiej, matki znanego aktora Ludwika Solskiego, którą życiowe losy związały z Gdowem, Bochnią i Brzeskiem.


(fot. Andrzej Kurtyka)

Po Stanisławie pozostało kilka wierszy, które znajdują się w zbiorach Biblioteki Jagiellońskiej, wspomina też o niej Jan Burlikowski w Kronice Miasta Brzeska 1385 – 1944. Zmarła w naszym mieście i na „starym cmentarzu” jest tablica epitafijna z lakoniczną inskrypcją (grobu nie udało się odszukać), zaś w księgach parafialnych znajduje się metryka zgonu.

Stanisława (1826 – 1863) była córką właścicieli ziemskich Jana Wojciechowskiego i Karoliny Lewartowskiej. Wojciechowscy posiadali dobra w powiecie czchowskim, Lewartowscy w powiecie dobczyckim. Zapewne beztroskie dzieciństwo i młodość upływały jej w którymś z rodzinnych majątków oraz w Krakowie. Jednak tę beztroskę przerwały dramatyczne wydarzenia związane z tzw. rabacją lub rzezią galicyjską, która miała miejsce w 1846 roku. Nie wiadomo, czy obie rodziny poniosły jakieś straty majątkowe bądź osobiste, ale nawet nieposzkodowani świadkowie tych krwawych wydarzeń mieli traumatyczne wspomnienia do końca życia.


(fot. Andrzej Kurtyka)

Dwudziestoletnia panna wychodzi w drugiej połowie 1846 roku za mąż za Franciszka Ksawerego Sosnowskiego, weterana powstania listopadowego. Ślub odbył się w Krakowie. Młodzi małżonkowie osiedli  w Gdowie, gdzie Franciszek dostał pracę mandatariusza sądowego. Zamieszkali w samym centrum miasta, w małym dworku z filarkami. W rodzinie Sosnowskich silne były tradycje patriotyczne: Franciszek dużo czytał, zwłaszcza poezję patriotyczną i ludową, badał dzieje ojczyste, które nie miały dla niego żadnych tajemnic, Stanisława pisała wiersze, które wydawała nakładem własnym, a drukowane były w Bochni, w oficynie Wawrzyńca Pisza.

Według Bibliografii Estreichera Stanisława Sosnowska jest autorką wierszy: „Do mojej młodości”, „Westchnienie do Boga”, „Głos do ludu polskiego”, „Do braci Polaków”, „Historia bocheńska z powodu nadanej konstytucji wynikła”, „Pamiątka z powodu nadanej konstytucji w Wiedniu”. Wiersze te ukazywały się jako tzw. druki ulotne jedno lub dwukartkowe. Podpisywała je różnie. Czasem pełnym imieniem i nazwiskiem, czasem Stanisława z Gdowa, niekiedy ukazywały się jako utwory anonimowe. Nie drukowała ich dla zysku, wręcz przeciwnie, cały dochód ze sprzedaży przeznaczony był „na korzyść więźniów uwolnionych w 1848 r.”
Sosnowscy mieszkali w Gdowie dziesięć lat i był to chyba najszczęśliwszy dla nich czas. Były to pierwsze lata małżeństwa, tu przyszła na świat czwórka ich dzieci, tu próbowała swoich sił jako poetka, zyskując jako Stanisława z Gdowa dużą w swoim czasie popularność oraz miano poetki Wiosny Ludów (w niektórych publikacjach mylnie jest określana jako poetka czasu powstania styczniowego; wtedy też dużo pisała, ale pozostało to tylko w rękopisach; drukowanych wierszy z tamtego okresu nie odnotowują żadne bibliografie).


(fot. Andrzej Kurtyka)

W wierszach bohaterki wykładu brzmią dalekie echa wydarzeń poprzedzających Wiosnę Ludów, konspiracji galicyjskich z lat 30 – 40 XIX wieku, emigracji więźniów politycznych z tego czasu i rabacji w 1846 roku, czego dowodem może być na przykład fragment wiersza „Westchnienie do Boga”:

Więc usłysz Panie z głębi serc skrwawionych
Te konwulsyjne westchnienia boleści,
Czyliż wygnańców srogo uciśnionych,
I Twe (Twoje) ojcowskie serce nie pomieści?
Wszak kiedy proźby niegodnych grzeszników
Sięgają Twoich o Panie nie biosów,
Czyliż Cię jęki polskich męczenników
Nie doszły jeszcze wśród kajdan odgłosów?

W tym samym wierszu mamy nawiązanie do rabacji, czyli rzezi galicyjskiej w roku 1846:

Niech nasze modły gorące wyproszą
Upamiętanie zaciętych morderców,
Niech łzy boleści otarte rozkoszą,
Nie mają żalu do naszych ciemiężców.
Niech jęki nasze niebiosa przebiją,
Zwrócą Twe oko dla biednej Ojczyzny,
Promień szczęśliwej przyszłości rozwiją,
Orężem w ręku – pradziadów spuścizny.

Natomiast popularne niegdyś hasło „Polska – Mesjaszem narodów” pojawia się w wierszu „Do braci Polaków”:

Pół wieku octem i żółcią pojony
Narodzie bratni na krzyżu rozpięty
Zstąp i zmartwychwstań raz oswobodzony
Zerwij kajdany o Narodzie Święty

W niektórych wierszach poetka wyraźnie wzywa do walki, o czym pisze we Wspomnieniach Ludwik Napoleon Karol Sosnowski, czyli Ludwik Solski: „Swoimi wierszami, z 1848 r., stara się podtrzymywać wolę walki, wolę przetrwania by „rany nie zabliźniły się błoną podłości”. Z ust do ust podają sobie w okolicy jej patriotyczne wiersze, krążą one w odpisach i – utrudniają akcje wynarodawiania Polaków, prowadzoną przez władze austriackie. W chwilach napięcia, gdy tylko gdzieś na świecie odezwą się hasła wolnościowe, lub wspomni ktoś o niedoli naszego narodu, zarzewiem niepokoju staje się polonez Stanisławy Sosnowskiej.” Mowa o wierszu pt. „Polonez”, którego fragment poniżej:

Do broni bracia, do broni!
Złączcie tylko pierś z piersiami,
Ujrzycie jak pierzchną oni,
Co tak hardzie rządzą nami.

Czyjaż to nas moc dosięgnie,
Któż to pokonać nas zdolny,
Gdy każdy Polak przysięgnie:
Dziś umrę lub będę wolny!

Serce męstwem, dłoń żelazem.
Niechaj ten głos zabrzmi wszędzie.
Idźmy bracia, idźmy razem:
Nigdy Polska lud dziś będzie!

W 1856 roku Sosnowscy zostali przeniesieni z Gdowa gdzieś na wschód od Tarnowa, jak napisał Ludwik Solski, następnie do Kolbuszowej, potem jeszcze do dwóch innych miejscowości, by wreszcie trafić do Brzeska. Wybitny aktor sugeruje we Wspomnieniach, że bez wątpienia te przenosiny były formą represji, gdyż władze austriackie uważały oboje rodziców za osoby niebezpieczne dla państwa.


Rodzina Sosnowskich podczas pobytu w Brzesku.
(Kroniki Brzeska 1385 - 1944 J. Burlikowskiego, t. I , str. 70)

W Brzesku zamieszkali w wynajętym domu, w pobliżu Starostwa przy dawnym Trakcie Cesarskim, czyli obecnej ulicy Głowackiego. Franciszek Sosnowski pracował, jak poprzednio, jako mandatariusz sądowy, rozsądzał spory między wsią a dworem. W Brzesku rodzina przeżyła pożar miasta; ich dom był zagrożony, dlatego pościel i inne przedmioty wyniesiono na brzeg Uszwicy, żeby ochronić je przed ogniem, także w naszym mieście Sosnowscy przeżyli epidemię cholery, choć szczęśliwie nikt z rodziny nie zachorował. Nie powodziło się im zbyt dobrze, bo jedyny zbytek, na jaki mogli sobie pozwolić, to książki. Żywo interesowali się życiem kulturalnym Krakowa, a nawet Warszawy, śledzili bieżący repertuar teatralny obu miast, choć w teatrze nie mogli bywać, bo po prostu nie było ich na to stać.



Dom (nieistniejący dzisiaj) przy ulicy Głowackiego, w którym prawdopodobnie mieszkała rodzina Sosnowskich.
(Kroniki Brzeska 1385 - 1944 J. Burlikowskiego, t. I , str. 71)

Mieli w Brzesku grono przyjaciół, do którego należeli m.in. Krupscy z Jasienia. Wacław Krupski, także weteran powstania listopadowego, był od młodych lat przyjacielem i towarzyszem broni Sosnowskiego. Do przyjaciół Franciszka należeli też Wincenty Pol i Artur Grottger. Nie wiadomo, czy bywali w Brzesku, ale Ludwik Solski napisał, że poznał przyjaciół ojca w Krakowie (lata 1861 – 1863), dokąd razem wyjechali na spotkanie z nimi.

Solski wspomina: „Miałem osiem lat, gdy zaczął się jakiś bardzo dziwny ruch w naszym domu. Nieznani, nowi goście nagle przybywali, równie nieoczekiwanie znikali, by się już nigdy nie pojawić. (...) Pamiętam tajemne rozmowy matki z ojcem, nerwowe oczekiwanie na poranną pocztę przywożącą dzienniki... (...) Nawet matka zaniedbywała nasze lekcje. Pisała teraz dużo, a to, co napisała – zamykała troskliwie w sekretarzyku. (...) Bywały chwile pełne radości i uniesień, to znów smutku i niepokoju. Instynktownie ulegaliśmy nastrojom rodziców. Któregoś dnia szczególnie głęboka cisza zaległa nasz dom. Przyszła właśnie wiadomość, że zginął w walce, kuzyn mojej matki – Wojdałowicz. Cios był bardzo bolesny. Ojciec – zrazu przybity stratą – rychło odzyskał spokój i długo coś matce przedkładał (...)”.

Stanisława Sosnowska coraz częściej zapadała na zdrowiu. Niewątpliwie przeżycia ostatnich miesięcy, śmierć kuzyna, dodatkowo przyczyniły się do pogorszenia stanu jej zdrowia. Wyraźnie słabła. Już nie miała sił ani na lekcje z dziećmi, ani na krzątanie się po domu. Zmarła w Brzesku na gruźlicę płuc 24 października 1863 roku, przeżywszy zaledwie 37 lat. Jak już wcześniej wspomniano, została pochowana na cmentarzu parafialnym, a jej mogiła nie zachowała się. Dopiero po latach, syn Ludwik Solski, chcąc uczcić pamięć matki, umieścił na kaplicy grobowej Damasiewiczów tablicę z czarnego marmuru z napisem:
DROGIEJ MATCE MOJEJ
ŚP
STANISŁAWIE Z WOJCIECHOWSKICH
ZMARŁEJ 1863 R.
WIECZNA PAMIĘĆ
LUDWIK SOSNOWSKI SOLSKI 1927 R.


Na cmentarzu parafialnym przed kaplicą Damasiewiczów
(fot. Jacek Filip)

Przed śmiercią Stanisława napisała wiersz „Do mego syna Ludwika Napoleona”. Po raz pierwszy utwór ten został opublikowany w całości we Wspomnieniach Ludwika Solskiego wydanych w Krakowie, w 1955 roku. Wiersz jest nie tylko pożegnaniem ze synem, ale też swoistym testamentem, w którym umierająca matka daje synowi przestrogi na życie, wróży mu szczęście i go błogosławi:

Błogosławieństwo me synu bierz,
Maleńką z dłoni usuń dłoń
I w łódce twej ku światu śpiesz,
Zgubną omijaj toń!

Po jej śmierci rodzina jeszcze przez jakiś czas mieszkała w Brzesku, starsze siostry zajmowały się najmłodszym bratem. Niedługo potem zmarła jedna z sióstr, co było kolejnym ciosem, a żałoba przygnębiła pozostałych. Dom wkrótce całkiem opustoszał, bo Ludwik po ukończeniu brzeskiej szkoły ludowej kontynuował naukę w gimnazjum w Tarnowie, siostry wyszły za mąż i wyprowadziły się, a ojciec rodziny, Franciszek Sosnowski, przeniósł się do Niepołomic i tam ożenił się powtórnie.

Stanisława Sosnowska nigdy nie była obojętna na ważne wydarzenia dotyczące spraw narodowych, czemu dała wyraz w swojej postawie i utworach poetyckich. Była osobą bardzo religijną, dobrą, kochającą żoną i matką, dlatego ze wszech miar zasługuje na naszą pamięć oraz szacunek.

W oparciu o obszerne fragmenty wykładu Janiny Kęsek opracował
Jacek Filip.
comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com