Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Z pobytu Moskali w Brzesku.  (bap )  2014-12-03

Przyszły historyk będzie miał niezwykle zadanie , aby skreślić obraz tej wojny światowej, toczącej się na naszej ziemi. Do uwydatnienia tego obrazu przydadzą mu się zapewno skreślone pokrótce obrazki wojenne z różnych stron naszej Ojczyzny, a zaobserwowane przez tych , którzy to patrzeli własnymi oczami, a nie słyszeli z opowiadań osób trzecich.

 

Do Brzeska przyszli Kozacy dnia 15 listopada 1914. Przybyli bardzo ostrożnie, jak gdyby się bali. Do przebycia drogi ok 1 km. potrzebowali 3 godz. Jeden z nich wjechał na białym koniu na środek rynku i wystrzelił z karabinu  w powietrze na znak zajęcia miasta. Kozacy byli tylko 3 dni, ponieważ wyparły ich nasze straże, za któremi przybyły wojska.

 

Rozpoczęła się bitwa, trwająca 5 dni. Nieustanny huk armat i świst kul rozlegał si e dokoła tak w dzień jak i w nocy. Strzały rosyjskie były stosunkowo mało celne  i wyrządziły niewielkie szkody.

 

Kule uderzyły w kościół , gdzie uszkodziły dach , belkę i sklepienie, w plebanię, w dom Dra Cygi czyniąc wielką dziurę i w kilku innych domach. Strzały te pożaru nie wznieciły. Ludność przyzwyczaiła się do tej strzelaniny, a odważniejsi obserwowali latające kule. W czasie pobytu Moskali, spaliło się kilka domów.

 

Po usunięciu się naszych wojsk zaczęły przychodzić wojska nieprzyjacielskie, a szły ich takie masy, jak gdyby same chciały sobą zalać cały kraj. Wszyscy pytali się o Kraków, gdyż car rozkazał im  go ''zdobyć na swoje imieniny''. Przykrością dla nas jest, że i tu znaleźli się „wspólnicy kozaków”, którzy jeszcze przed przybyciem Moskali, zrabowali sklepy i mieszkania  mimo, że straż obywatelska starała się temu przeszkodzić.

 

Gospodarka Moskali zostawiła tu widome znaki. Najbardziej zniszczono rzeczy tych, którzy miasto opuścili. Meble ich wyrzucano nawet z pietra na ulicę i palono. Sklepy zrabowano doszczętnie, a do nich wprowadzono konie. W szkołach tak męskich , jak i żeńskiej urządzili epidemiczne szpitale, wrzucając z tamtąd wszystkie sprzęty, przybory, bibliotekę i akta, które później spalono. W całym postępowaniu ukazywali barbarzyństwo. Oficerowie starali się być grzecznymi i karali żołnierzy za przewinienia, jeżeli ich poszkodowany wskazał.

 

Kozacy szukali za wódką, której im zabroniono pić. Sami oficerowie przyznawali, że „austryacka wódka” zabrała im do niewoli 2 dywizje pod Wieliczką. Żołnierze zaś ciągle dopytywali się, jak daleko do Krakowa, który im car batiuszka rozkazał zdobyć na swoje imieniny lub Boże Narodzenie.

 

W mieście pozostał burmistrz Dr Wisłocki, X . Proboszcz, prawie wszyscy obywatele katoliccy, żydzi natomiast wyjechali wszyscy. Komendant miasta urzędował w magistracie. Pewnego dnia zapowiedział on, że będzie rekwirował w mieście 40 pudów mąki, a kiedy  jeden z obywateli p. S. zwrócił mu uwagę, że rekwizycja ta jest w sprzeczności z odezwą W. Ks. Mikołaja, którą rozlepiali po rogach domów, odpowiedział „dobrze, to pójdziemy na wieś”. Obywatel ten odpokutował za to odezwanie się, bo w parę dni przy pożarze został przez komendanta czynnie znieważony.

 

Przez cały czas pobytu Moskali zwożono do szpitali całe masy rannych, tak że miasto wyglądało jakby szpital. Tygodniowo przywożono 10 000 rannych.

Cały miesiąc rządzili tu Moskale i zapowiadali zaprowadzenie innych szkół i urządzeń. Dnia 15 grudnia opuścili w ogromnym pośpiechu miasto, żegnając się słowy „do widzenia” . Twierdzili, że jadą na „oddech” - odchodząc, zabrali ks. proboszczowi Mazurowi konie i poduszkę.

 

Przybycie naszych wojsk powitało miasto z entuzyazmem.

 

Smutnie przedstawia się nasze miasto. Nie ma prawie domu, w któremby było choć jedno całe okno, drzwi i żaluzye nie wyłamano, brak wszelkich ogrodzeń , mieszkania zamienione na stajnie, wszędzie pełno nawozu i nieczystości – Straty, które miasto poniosło są ogromne. Dziś trudno je ocenić, bo wiele mieszkańców brakuje. - Drożyzna coraz większa, co gorsza nic prawie kupić nie można, a szczególnie artykułów spożywczych. - Po mieście uwijają uwijają się „nasi najserdeczniejsi” z czekoladą, cukierkami. Pragną oni potajemnie sprzedawać wódkę i rum. Plagę tę jednakże Starostwo i żandarmerya tępi.

 

Jak najszybsza pomoc rządu przez dostarczenie środków spożywczych i np. nafty jest niezbędną. Akcyę tę już zapoczątkowano. Wykonać jej zupełnie obecnie prawie, że nie można, bo wróg jest bardzo blisko.

 

J.L

 

źródło „ Głos Narodu „ nr 75 z dnia 11 luty 1915 (Pisownia oryginalna)

 

Nadesłał: Drabant Tadeusz

24 listopada 2014 r.


Konkurs dla czytelników portalu

 

Poniżej zamieściłem trzy zdjęcia z Brzeska, z okresu luty-lipiec 1915 r. Zadanie konkursowe polega na odgadnięciu lokalizacji dwóch spośród trzech sfotografowanych budynków.


Rozwiązanie proszę przesłać na adres portal.brzesko.ws@gmail.com w terminie do 7 grudnia 2014 r. do godz. 22.00 polskiego czasu.

 

Osoby, które przyślą prawidłowe rozwiązanie wezmą udział w losowaniu 3 albumów "Panteon Polskiego Sportu, Soczi 2014",  zobacz »

 

Zdjęcie nr 1

 

 

(luty 1915)

 


Zdjęcie nr 2

 


Ocalały budynek piętrowy

(lipiec 1915 r)


Zdjęcie nr 3

 

 

Żołnierze rosyjscy, ... najprawdopodobniej ranni lub jeńcy, albo jedno i drugie.

Żołnierze: stojący z prawej oraz widoczni między wozami to żołnierze austro-węgierscy.

 (opis Jarosław Rubacha).

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com