Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Dov Landau. „Przeżyłem ...”  (Jacek Filip)  2014-09-10

„Skąd ja mówię tak dobrze po polsku? Przecież się tutaj urodziłem i mieszkałem przez kilkanaście lat. Po wojnie nie rozmawiałem w ogóle po polsku. Od 25 lat przyjeżdżam m.in. do Brzeska z izraelską młodzieżą, więc siłą rzeczy znajomość tego języka musiałem odnowić.

 

 

29 lipca 2014 r. Rozmowa Dova Landaua z Jerzym Wyczesanym.


 

Mój tatuś miał na rynku sklep odzieży damskiej i męskiej. Rynek 21. W tym samym budynku mieli sklep dziadek po jednej stronie a po drugiej mój ojciec. Mieszkaliśmy nad sklepem.

 

 

Zachodnia i północna pierzeja Rynku w Brzesku, z pocz. XX.

(karta pocztowa ze zbiorów Marka Sukiennika)

 

Tam, gdzie była Biblioteka Pedagogiczna, to mieszkał dziadek.

 

 

Zachodnia pierzeja Rynku w Brzesku, z pocz. XX.

(karta pocztowa ze zbiorów Marka Sukiennika)

 

Miałem 11 lat, kiedy wybuchła wojna. Jak Niemcy zrobili 18 czerwca 1942 roku obławę, to ja nie wszedłem na piętro do mamy, tylko uciekłem przez podwórko. Kiedy wróciłem, to widziałem, że naszego sąsiada Niemcy zastrzelili w łóżku. A jego żonę wraz z dwójką dzieci i moją mamę razem z moim bratem wywieźli do Bełżca. Razem tego dnia na zagładę pojechało 1000 Żydów. Pomnik upamiętniający 110 zastrzelonych w getcie 18 czerwca znajduje się na cmentarzu w Brzesku przy ulicy Czarnowiejskiej [1]

 

 

Myśmy z tatusiem jakiś tydzień wcześniej przed Judenrein [2] uciekli do getta w Bochni.

A w Bochni rok później było to samo. Najpierw była selekcja. Ten drań Müller [3] mnie i tatę skierował na lewo (miałem wtedy 15 lat), a dziadka na prawo i więcej go nie widziałem. Wysłali nas, jakieś 1500 osób, do obozu pracy w Szebniach pod Jasłem. Tam był obóz, gdzie było kilka tysięcy rosyjskich jeńców wojennych. Niemcy zastrzelili prawie  wszystkich. Są pochowani w masowych grobach.

 

Kiedy mówię o pobycie w bocheńskim getcie, zawsze w pamięci pojawia mi się Ida z Brzeska. Była żoną Landaua, który został zastrzelony przez Niemców w drodze do Tarnowa w marcu 1942 roku. Ida uciekła z synem do Bochni. Tam poznała rodzinę niemiecką, która miała możliwość przeprowadzania Żydów przez granicę. W ten sposób dzięki niej mogło się uratować 30 żydowskich rodzin. Przed likwidacją getta w Bochni Ida wraz z bratem i dzieckiem uciekła na Węgry, a po wojnie zamieszkała w Izraelu.

 

Jak Niemcy zlikwidowali Rosjan w Szebniach, to zrobili tam obóz dla Żydów z różnych gett. Było nas jakieś 6,5 tysiąca. Przed likwidacją obozu dwa tysiące Żydów rozebrano w obozie do naga, wywieziono do lasu, tam rozstrzelano, a następnie zwłoki spalono. Byłem już dwa razy w Szebniach. Jeden z mieszkańców pamiętających tamte czasy powiedział mi: „Panie Landau, myśmy ten ogień widzieli przez tydzień.” Zwłoki były palone na rusztach zrobionych z szyn i podkładów kolejowych. Prochy wysłano w workach do Niemiec i tam zużyto jako nawóz.

 

Ja znalazłem się wraz z ojcem w grupie około 500 więźniów, których wywieziono do obozu w Birkenau. Tam ponownie była selekcja „lewo”, „prawo”. Znów udało mi się ocaleć. Miałem 15 lat i trzy miesiące, i wielkie szczęście. Urodziłem się 10 sierpnia 1928 roku, a do Birkenau przyjechałem 5 listopada 1943 roku.

 

 

W XVIII wieku Landauowie przybyli do Brzeska z Opatowa. Stamtąd pochodzili. Ja uważam, że jestem jakąś dziewiątą generacją tego rabina z Opatowa, co się nazywał Ezechiel Landau (1713 – 1793). Jego ojciec urodził się w Brodach koło Lwowa. Dowiedziałem się o tym wszystkim od mojej babci i mojego dziadka, którzy stale wspominali rabina z Opatowa.

 

 

Ezechiel Landau

(Wikipedia)

 

Nie miałem wtedy o tym pojęcia. Zresztą byłem dzieckiem i te sprawy mnie nie obchodziły. Dopiero po wojnie, jak przyjechałem do kraju, zacząłem się interesować tym, skąd pochodzę, kim była moja rodzina, skąd wziąłem się w Brzesku? Dlaczego nazywam się Landau? Dowiedziałem się, że jest takie miasteczko w Niemczech nad jeziorem Pfalz, w Nadrenii-Palatynacie, które się nazywa Landau. Pojechałem do tej miejscowości. W tamtejszej gazecie napisali, że przyjechał do nich pan Landau, żeby się dowiedzieć, czy tu mają korzenie on i jego rodzina.

 

Znalazłem tam dokumenty poświadczające, że jakieś 800 – 900 lat temu Landauowie żyli w tym miejscu. A dlaczego nazywali się Landau? 900 lat temu nie było samolotów, samochodów, tramwajów, więc wszędzie chodziło się pieszo lub jeździło konno. Więc kiedy żydowscy mieszkańcy miasta Landau przychodzili do Frankfurtu, frankfurtczycy mówili:

„O, landauowie do nas przyszli.” To określenie przylgnęło do Żydów z miejscowości Landau i z czasem przybrali je jako swoje nazwisko. Jakieś 200 – 300 lat temu jeden z Landauów był znanym bankierem w Niemczech. Potem były pogromy, więc Żydzi uciekali z Niemiec. I tak Landauowie trafili do Polski.

 

Po wojnie pojechałem do Opatowa, ale tam już nic nie znalazłem. Cały cmentarz został zniszczony [4]. W czeskiej Pradze są groby Ezechiela Landaua, jego żony i dzieci. Były zrujnowane, ale utworzono specjalny fundusz, dzięki któremu je odnowiono i w dwusetną rocznicę śmierci Ezechiela na jego grób przyjechało 450 Landauów z całego świata. Ja też tam byłem. To jakieś 20 lat temu. Uroczystości trwały cały tydzień.  Tam się dowiedziałem, że pochodzę od Jakuba, jestem już dziewiątą generacją, a ten pradziadek, który jest pochowany w Brzesku to piąta generacja. Obok jest grób wujka.

 

 

Dov Landau przy grobie pradziadka

 na cmentarzu w Brzesku przy ul. Czarnowiejskiej.

 

Wróćmy jednak do tego, jak przeżyłem. Jak już wspomniałem, część mojej najbliższej rodziny zginęła w Bełżcu (matka, brat). Dwóch braci Niemcy zastrzelili w getcie w Bochni. Cała pozostała moja rodzina, około 30 osób, została także zastrzelona w getcie w Bochni. Są pochowani w grobie masowym na bocheńskim cmentarzu żydowskim.

 

Razem z ojcem zostałem zabrany z obozu w Auschwitz do pracy w kopalni Jawiszowice-Brzeszcze, która była jego filią. Było nas tam dwa tysiące Żydów. Ojciec zachorował, bardzo puchły mu nogi, wzięto go do szpitala. Dowiedziałem się, że stamtąd razem z innymi chorymi zabrano go do Auschwitz. Więcej go nie widziałem. Miałem wtedy 15 i pół roku, a on 39 lat.

 

Doczekałem wyzwolenia w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie. Po tym getcie tu, w Brzesku, potem w Bochni, dwa miesiące byłem w Szebniach, potem do Birkenau, potem kopalnia węgla Jawiszowice-Brzeszcze, przeszedłem „marsz śmierci”, doszedłem do Buchenwaldu, to już było w styczniu 1945 roku. Wyszliśmy z Jawiszowic 18 stycznia. Był mróz, -10 stopni, szło nas wtedy dwa i pół tysiąca. 62 kilometry pieszo do stacji kolejowej w Wodzisławiu. Doszła połowa. Reszta zmarła z głodu lub wycieńczenia. Kto upadł i nie mógł iść dalej, tego Niemcy dobijali.

 

Do Brzeska przyjechałem 35 lat po wojnie. Wróciło też trochę Żydów z Rosji, np. moja ciocia (siostra ojca) wróciła z Syberii. Nie pojechała do Krakowa, gdzie mieszkała przed wojną, ale najpierw do Brzeska. Ciotka gdzieś przeczytała jakąś listę z nazwiskami 300 ocalonych dzieci żydowskich. Przeczytała, że był tam wymieniony Benek Landau, czyli ja i stąd wiedziała, że żyję. Nawiązaliśmy kontakt. Napisała mi, że była u nas w mieszkaniu i ta pani, która teraz tam mieszka powiedziała, że wyszła za mąż za Żyda z Tarnowa, którego uratowała. Zapomniałem, jak się ten Żyd nazywał. Powiedziała też, że wszystko, co zostało po Landauach, jest na strychu. Ciocia tam poszła i znalazła dużo książek mojego ojca. Ojciec chciał dużo wiedzieć, więc dużo czytał, stąd te książki. Po parę tych książek wzięli ci Żydzi, którzy przyjechali do Brzeska z Rosji.

 

Dopiero po jakiś trzech, czterech latach wyjechali do Stanów Zjednoczonych i Izraela. Dopiero tam dowiedzieli się, że ja żyję, bo na tych książkach było napisane Beniamin Landau. Wtedy mi te książki odesłali. Zebrałem ich 50. Później, po jakiś czterech latach, ciotka sprzedała tę połowę domu, gdzie mieszkał adwokat Deiches. W tamtej połowie był sklep z warzywami i owocami. Teraz, gdzie tatuś miał sklep z odzieżą damską i męską, jest sklep z instrumentami muzycznymi, a w drugiej połowie jest jakaś kosmetyka, czy coś takiego.

 

Od 25 lat przyjeżdżam do Polski z wycieczkami młodzieży izraelskiej. Każda grupa, w której jestem jako świadek, chce, żebyśmy przyjechali do Brzeska i żebym opowiadał swoją historię oraz historię brzeskich Żydów, tych czterech tysięcy, którzy żyli tutaj razem ze mną. I tak stoję z nimi jakieś pół godziny na Rynku, potem idziemy na Sienny Rynek, gdzie był Apelplatz, następnie idziemy na cmentarz. Getto... 10 osób w jednej izbie...”

 

29 lipca 2014 r. Dov Landau porządkował na kirkucie przy ul. Czarnowiejskiej groby przodków, a 5 września kolejnej grupie izraelskiej młodzieży opowiadał historię nie tylko swego życia, ale także dzieje brzeskiej społeczności  żydowskiej.

 

 

 

Wspomnień wysłuchał i je opracował

Jacek Filip.

9 września 2014r.

Zdjęcia, przy których nie podano źródła, są autorstwa Jacka Filipa.

 

Piśmiennictwo:

[1] Jan Burlikowski, Kronika Miasta Brzeska 1385 – 1944, t. 5, str. 126: „Ocalałe żydowskie księgi metrykalne ani w jednym wypadku nie wymieniają zabitych przez hitlerowców osób. Zresztą zapisy te kończą się na 27 października 1941 r. Jedynym pewnym źródłem wydaje się być pomnik na cmentarzu żydowskim w Brzesku, postawiony zresztą już po wojnie, z napisem: W tym grobie spoczywa około 200 Żydów męczenników, którzy zostali zamordowani przez barbarzyńców niemieckich dnia 18 czerwca 1942 r. Cześć ich pamięci. Pomnik postawili w roku 1947 A. Grünberger i S. Brandsdörfer.”

[2] Nazwa akcji likwidacji w dniach 17 i 18 września 1942 r. getta w Brzesku.

[3]  Franz Müller – w 1943 r. komendant getta w Bochni.

[4] Cmentarz żydowski w Opatowie został założony w XVI wieku. Był ogrodzony. Obok nekropolii stał dom przedpogrzebowy. W czasie II wojny światowej został zniszczony przez hitlerowców. Obecnie na jego miejscu znajduje się tablica pamiątkowa oraz lapidarium, w które wmurowano około 30 ocalonych nagrobków i ich fragmentów. Część cmentarza została zajęta pod zabudowę.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com