Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Podsłuchane podsłuchy  (Zofia Mantyka)  2014-07-09

Z jednoczesnym rozbawieniem i przerażeniem oglądamy farsę pod nazwą"afera taśmowa".

W czyich rękach jest los państwa, kto czuwa nad naszym bezpieczeństwem? Wyraźnie widać, że tragedia katastrofy lotniczej na pastwisku udającym lotnisko, nikogo niczego nie nauczyła. Stan struktur władz państwowych jest obrazem klinicznej niewydolności. W dodatku "elity" uparcie demonstrują chamstwo przy otwartej kurtynie, dosłownie wręcz biją w oczy nonszalancją.

 

Z nieukrywaną osobliwą satysfakcją przypominam sobie, że gdzie jak gdzie, ale w naszym mieście nagrywanie innych w celu skompromitowania to już przedsięwzięcie niemal historyczne. Mamy doświadczone kadry. Nasi lokalni politycy w zagraniach poniżej pasa to wysoka półka. Zakulisowe konszachty i sprzedawanie "kitu" to i u nas chleb powszedni. Lista "sukcesów" jakie w ostatnim dwudziestoleciu zdobyła gmina w najdziwaczniejszych, nikomu niepotrzebnych plebiscytach jest imponująca. Przypomina mi się stary dowcip:

"Po kilkuletnim pobycie w domu wariatów pacjent, który nie wiedzieć czemu uporczywie wmawiał sobie, że jest ziarnkiem pszenicy zostaje po udanej kuracji wypisany ze szpitala. Na pożegnanie dyrektor lecznicy ucina sobie z nim miłą pogawędkę, obaj dworują sobie z tej idiotycznej przypadłości, nie mogąc zrozumieć jak w ogóle taki absurdalny przypadek mógł się szanownemu pacjentowi przytrafić. Kilka minut po opuszczeniu szpitala, nagle zdyszany pacjent wpada do gabinetu dyrektora z przeraźliwym krzykiem - panie dyrektorze...  kura na drodze! No i cóż z tego panie Kowalski? Przecież pan doskonale wie, że nie pan jest ziarnkiem pszenicy, więc w czym problem? No tak, ja wiem, ale... ona nie wie!".

 

Jakoś podobnie rzecz się ma z naszymi sukcesami, władze o nich wiedzą, a mieszkańcy - jak owa kura - dziwnie ich nie dostrzegają. I co gorsza nawet nie bardzo chcą w nie wierzyć. I to pomimo, iż w rankingu ludzi wierzących jesteśmy chyba jedną z przodujących gmin.

 

Jak donoszą lokalne podsłuchy, na ostatnich sesjach absolutoryjnych mieliśmy sytuacje, których człowiek o jako tako zdrowym umyśle w żadnej mierze nie jest w stanie zrozumieć. Wydarzenia jako żywo przypominają właśnie szpital psychiatryczny. W gminie burmistrz uzyskał od radnych bezapelacyjnie jednogłośną akceptację. Towarzyszyły jej cmokania i zachwyty nad wspaniałym rozwojem gminy z jej doniosłymi sukcesami. Co samo w sobie nie jest czymś wyjątkowym, do takich zjawisk zdążyliśmy się już przyzwyczaić. Najciekawsze jest jednak to, iż w gronie wiwatujących znaleźli się również i przedstawiciele partii PIS. Partii, która jednoznacznie zadeklarowała wystawienie swojego konkurencyjnego kandydata na stanowisko burmistrza. Czyli cytując klasyka L. Wałęsę - z którym raczej im nie po drodze - są "za, a nawet przeciw". Burmistrz jest - jak rozumiem - tak wybitny, że należy go dostojnie pochwalić w jednomyślnym absolutorium. Jednocześnie wystawić mu konkurenta z PIS-u, aby dobitnie udowodnić, że jest kiepski i należy go czym prędzej usunąć w jesiennych wyborach. Logiczne? Jak jasna cholera! Chyba tylko "blondynka" mojego pokroju dziwnie nie może tego pojąć.

 

Aby wszystko było już zupełnie jasne - nawet dla takiej głupiutkiej Zosi - nazajutrz na sesji powiatowej radni PIS-u pokazali bezkompromisowo "lwi pazur". Nie zaakceptowali poczynań zarządu powiatu, słusznie zauważając, iż wskaźnik zadłużenia wynoszący blisko 40% na to nie pozwala. Głosowanie "za" byłoby przecież dla nich dyshonorem. No, co innego gdyby zadłużenie było zdecydowanie wyższe i wynosiło tyle, co u burmistrza w gminie, czyli prawie graniczne 60%. Być może wówczas jakieś szanse na aprobatę swych działań zarząd powiatu mógłby uzyskać. No, to byłby jakiś...  konkretny argument na poparcie i ewentualne pochwały podobne do tych, które słusznie należały się burmistrzowi. Paradoks? Właściwie, to o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi?

 

Według plotek z "brzeskich taśm" w szeregach partii pogrywają znaczonymi kartami? I to nie brydż czy poker, ale pospolity dureń. Praktycznie traktowani jesteśmy jak przysłowiowe osły. I kto tu z kim gra w "durnia"? Pojawiają się różne spekulacje, podsłuchane przy konsumpcji brzeskich "tymbalików drobiowych". Czy aby władze gminy - w obliczu dramatycznej sytuacji finansowej - nie kalkulują... by zdążyć ewakuować się do powiatu? Tam jeszcze jedną kadencję może uda się jakoś przeżyć? Kierowanie gminą z "oddechem na plecach" w postaci groźby komisarycznego zarządu, to wyjątkowo kiepska perspektywa. Zatem zobaczymy - jeśli obecny burmistrz wystartuje do rady powiatu, będzie to jasny sygnał, że z tonącego Titanica czas już czmychać.
 

Zachowania naszych lokalnych "elit politycznych" wywołują uśmiech politowania, a miejscowi Cyceroni są wręcz żenujący w swej erystycznej bezradności. Lektura protokołów z sesji dostarcza ciągle wesołych epizodów, które niekiedy są groteskowo rozczulające. Cóż można bowiem powiedzieć o kolejnym apelu, nad którym ostatnio miejscy rajcy debatowali. Apel "W sprawie protestu  przeciwko naruszaniu wolności prasy w Polsce". Wolność mediów bezsprzecznie powinna być zapewniona i - jak sądzę - w imię właśnie tych ideałów nasi radni tak skwapliwie flekowali redaktora Ł. Wronę na jednej z poprzednich sesji. W załączeniu do owego - jakże słusznego apelu - koniecznie powinni zamieścić stosowny fragment protokołu z własnych dokonań w tym zakresie. Można sobie zadawać pytanie - czy owi doświadczeni działacze "wielokrotnego użytku" mają chociaż świadomość swej śmieszności i hipokryzji? Obawiam się, że niekoniecznie.

 

Cóż za radość, znowu mieliśmy sposobność obchodzić kolejne przedsięwzięcie rocznicowe!!! Przed poprzednimi wyborami odbył się festiwal pod nazwą 625. rocznica Brzeska. Wówczas gminni specjaliści od wymyślania "przydatnych uroczystości" wmawiali wszystkim , że to wyjątkowo okrągła rocznica i koniecznie należy ją hucznie obchodzić. Kończy się kadencja, zatem "ministerstwo głupich kroków" na które zawsze można w Brzesku liczyć, wymyśliło - UWAGA!- następną wyjątkowo okrągłą - tym razem 24. rocznicę "odrodzonego" samorządu gminy Brzesko. W Polsce mamy blisko 2500 gmin i chyba żadna nie jest tak cudownie odrodzona jak nasza. Brzeskie dokonania i zasługi w niestrudzonej walce o autentyczny samorząd wzbudzają powszechną zazdrość i uznanie. Ten szczególny wkład w rozwój polskiej samorządności jest znakomitym powodem do wręczania zaproszonym gościom okolicznościowych dyplomów. Wprawdzie frekwencja na fecie nie była specjalnie porywająca, co zapewne nieco zasmuciło organizatorów, ale co tam - poprawili ją urzędnicy, którzy zamiast męczyć się z petentami w urzędzie, "pracowali" na uroczystości w ramach obowiązków służbowych. Najważniejsze, że orkiestra zawsze gra do końca.

 

Powodów do przeróżnych spotkań i odznaczania można wymyślać tysiące. Tyle, że jak mówił poeta "Głupstwa można mówić. Byle nie uroczystym tonem". Dla osób starszych takie spotkania są zapewne wzruszające. Ludzie chcą wierzyć, że się o nich pamięta i traktuje podmiotowo. Nie wszyscy mają poczucie humoru miłośników "Latającego cyrku Monty Pythona". Podobnie jak nie wszyscy mogą się pochwalić tytułem "Szeryfa Praw Dziecka". "Panem et circenses" jak powiadał Juwenalis.

 

Panie dyrektorze... kura na drodze! Bez jaj, znowu!

 

Zofia Mantyka

7 lipca 2014r.


Trochę polemiki z tekstem pani Zofii Mantyki.
 
Pomijam kwestię podsłuchów i sposobu głosowania - nie o nich chcę napisać. Chodzi mi mianowicie o sformułowanie: "Lektura protokołów z sesji dostarcza ciągle wesołych epizodów, które niekiedy są groteskowo rozczulające." - sądzę, że nie jest to do końca zgodne z prawdą sformułowanie - protokół z sesji absolutoryjnej będzie dostępny oficjalnie dopiero pod koniec sierpnia po jego przegłosowaniu na najbliższej sesji. Tak więc osoba, która to napisała minęła się lekko z prawdą, a to co działo się na sesji zna z autopsji będąc obecną na sesji lub z czyjejś niedokładnej relacji.
 
Przesyłam apel w załączniku - został przygotowany o zapisy z konstytucji i prawa prasowego, był bardzo wyważony i neutralny politycznie, a dotyczył jedynie przestrzegania konstytucyjnego prawa mediów do niezależności. Przykro jest, że zapisy konstytucji i prawa prasowego nie są do przyjęcia dla części radnych (a jak widać po komentarzu w tekście także braku zrozumienia u osób, które zajmują się dziennikarstwem obywatelskim). Jako ciekawostkę dodam, że podobne apele wystosowały organizacje zajmujące się przestrzeganiem praw człowieka - m.in. przedstawicielka OBWE ds. wolności mediów Dunja Mijatović wyraziła zaniepokojenie wydarzeniami w redakcji "Wprost" oraz Helsińska Fundacja Praw człowieka.
 
Apel został przygotowany przez radnych klubu PiS (został opracowany przeze mnie (nie jestem bynajmniej czytelnikiem tygodnika Wprost), a korekty wprowadził p. Adam Smołucha).
W głosowaniu nie został jednak przyjęty. Za przyjęciem apelu byli  radni PiS -7 głosów, o nieprzyjęcie apelu zdecydowały głosy radnych Wspólnoty Samorządowej -10 głosów oraz Platformy Obywatelskiej - 3 głosy.
 
Z poważaniem
K. Bogusz

7 lipca 2014 r.
= = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = = =

Apel Nr ….
Rady Miejskiej w Brzesku
z dnia 25 czerwca 2014 r. 
 
Do Prezydenta  Rzeczypospolitej  Polskiej Pana Bronisława Komorowskiego i Marszałek  Sejmu Pani Ewy Kopacz w sprawie protestu przeciwko naruszaniu wolności prasy w Polsce.
 
Na podstawie §2 ust.2 pkt.4  Regulaminu Rady Miejskiej w Brzesku stanowiącego załącznik  nr  5  do  Statutu  Gminy  Brzesko  zatwierdzonego  uchwałą  Nr  VII/39/2007 Rady  Miejskiej  w  Brzesku z dnia 30 kwietnia 2007 r.  (Dz. Urz. Województwa Małopolskiego z 2007 r.  Nr 468, poz. 3091 z  późn. zm.), Rada Miejska w Brzesku zwraca się z apelem do Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Pana Bronisława Komorowskiego i Marszałek Sejmu Pani Ewy Kopacz o następującej treści:

W związku z wydarzeniami, które miały miejsce 18 czerwca 2014 roku w Warszawie w redakcji tygodnika „Wprost” wyrażamy sprzeciw przeciwko naruszeniu wolności prasy w Polsce.

Artykuł 14 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej z 1997 roku stanowi: „Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”. Zapis o wolności prasy mediów społecznego przekazu w Konstytucji RP podnosi to prawo do jednej z podstawowych zasad ustroju politycznego państwa.

Prasa korzystając z wolności wypowiedzi ma za zadanie rzetelnie informować społeczeństwo, zapewniać jawność życia publicznego oraz umożliwiać kontrolę i krytykę społeczną, a z kolei państwo ma budować klimat zaufania między władzami a mediami, przeciwdziałać monopolizacji rynku oraz nie utrudniać prasie krytyki swoich działań.

Dlatego też zwracamy się do Pana Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, jako osoby stojącej na straży Konstytucji, do bacznego zwrócenia uwagi na przestrzeganie przez organy państwa ustawy zasadniczej.

Artykuł 14 nakłada na Państwo Polskie również obowiązek w postaci powstrzymania się od posunięć, które naruszałyby wolność prasy. Prawa konstytucyjne nie zawsze mają charakter absolutny, można je niekiedy ograniczyć, ale jedynie przy spełnieniu określonych warunków  w konstytucji.

Tak więc wszelkie działania zmierzające do ograniczenia tego prawa w związku z podejrzeniem o naruszenie interesu publicznego lub prywatnego powinny być stosowane z zachowaniem najwyższych standardów prawa.

Wyrażamy  zaniepokojenie formą dyskusji jaką prowadzi część elity politycznej, w szczególności w aspekcie przekazywania szkodliwych wzorców młodemu pokoleniu Polaków. Zwracamy się do Pani Marszałek Ewy Kopacz o podjęcie działań przywracających  przestrzeganie standardów demokratycznego państwa prawa przez przedstawicieli  Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

Podsłuchane podsłuchy - odpowiedź na polemikę.

Na portalu znalazło się już kilkanaście moich tekstów i przyznam, że z pewnym niedowierzaniem odnosiłam się do informacji właściciela strony, iż cieszą się one popularnością. Byłam przekonana, że to jedynie szarmanckość i kurtuazja pana Zbigniewa pozwala na tolerowanie moich grafomańskich wysiłków.

I tu nagle okazało się, iż mój tekst spowodował polemikę. Jest więc potwierdzenie, że są ludzie którym nie szkoda czasu i faktycznie te moje gryzmoły czytają. To bardzo miłe, pragnę w tym miejscu gorąco podziękować panu radnemu Krzysztofowi Boguszowi za życzliwe zainteresowanie. Pańska polemika jest dla mnie bardzo sympatycznym zaskoczeniem. Okazuje się, że dzięki zdaniu "Lektura protokołów z sesji dostarcza ciągle wesołych epizodów, które niekiedy są groteskowo rozczulające", stworzyłam powód do polemicznego odniesienia. Cytując klasyka to "oczywista oczywistość", że protokół z ostatniej sesji nie jest jeszcze upubliczniony i nie funkcjonuje w obiegu prawnym, gdyż najzwyczajniej jeszcze...  nie istnieje.

 

Informacje o wydarzeniach na sesjach absolutoryjnych zarówno w gminie jak i powiecie nie mogły pochodzić z nieistniejących protokołów. Stąd nieprzypadkowo tytuł tekstu to "Podsłuchane podsłuchy". Przytoczone zdanie w tym kontekście nie odnosiło się wprost do ostatniej sesji, choć miał Pan prawo tak je odczytać. Zatem jeśli tak zostałam zrozumiana, to śpieszę przeprosić, gdyż istotnie wyraziłam się nieprecyzyjnie.

 

Chodziło jedynie o przypomnienie wielu poprzednich śmiesznych epizodów, które miały miejsce na wcześniejszych sesjach. Nasza gmina jest w zakresie apeli i wielkiej polityki wyjątkowo płodna. Ambicje i aspiracje radnych sięgają niekiedy zdecydowanie wyżej niż prozaiczne gminne kłopoty, taki mamy urok Rady. Pisałam na ten temat w tekście "Apel w sprawie apeli", czytaj » i muszę przyznać, iż nie stracił on nic ze swej aktualności.

 

Szanowny Panie, Wasz apel nie jest dla mnie niezrozumiały. Wręcz przeciwnie, jest bardzo czytelny i jednoznaczny. Nie mam żadnych wątpliwości, że media powinny być wolne i niezależne od jakichkolwiek wpływów i nacisków. W pełni podzielam Waszą opinię. Moje hobbystyczne "dziennikarstwo obywatelskie" jest właśnie powodowane deficytem wolnych niezależnych mediów.

W Brzesku nawet niewinne próby podania informacji w miarę obiektywnej, niekoniecznie gloryfikującej władzę, napotykają natychmiast na zdecydowaną reakcję. I dlatego podniosłam najświeższy przykład z naszego podwórka dotyczący ataków na redaktora Ł. Wronę.

 

Moim skromnym zdaniem nie powinno się mieć podwójnych standardów. Zastanawiam się też, czy "przekazywane wzorce młodemu pokoleniu Polaków" - o których piszecie w apelu - u nas w brzeskim światku samorządowym i politycznym są aby budujące? Choćby w moim ostatnim tekście odnaleźć można niemało przykładów, które za wzorce postępowania uchodzić chyba raczej nie powinny. Oczywiście wszystko jest kwestią spojrzenia, smaku, wrażliwości i "do dyskusji". Gdyby Pan Radny zechciał odnieść się polemicznie do innych fragmentów tekstu, byłabym równie niezmiernie zobowiązana i chętnie podejmę próbę dyskusji. Jeśli tylko cierpliwość Właściciela portalu na to pozwoli.

 

Z wyrazami wdzięczności za zainteresowanie,


Zofia Mantyka

8 lipca 2014r.


Korzystając z polemiki.

Korzystając z polemiki, jaka wywiązała się pomiędzy Zofią Mantyką a Krzysztofem Boguszem, chciałbym zwrócić uwagę na bardzo ważny, z perspektywy naszego „podwórka”, fragment wypowiedzi radnego: „Przesyłam apel w załączniku – został przygotowany o zapisy z konstytucji i prawa prasowego, był bardzo wyważony i neutralny politycznie, a dotyczył jedynie konstytucyjnego prawa mediów do niezależności. Przykro jest, że zapisy konstytucji i prawa prasowego nie są do przyjęcia dla części radnych (...) Apel został przygotowany przez radnych klubu PiS (...) W głosowaniu nie został jednak przyjęty. Za przyjęciem apelu byli radni PiS – 7 głosów, o nieprzyjęcie apelu zadecydowały głosy radnych Wspólnoty Samorządowej – 10 głosów oraz Platformy Obywatelskiej – 3 głosy.”

W pełni popieram nieprzyjęcie apelu, ponieważ radni Wspólnoty Samorządowej oraz Platformy Obywatelskiej wykazali się w tym przypadku po prostu uczciwością w podejściu do tego tematu. Trawestując powiedzenie „cudze chwalicie, swego nie znacie”, radni PiS dali dowód, że interesują się cudzym podwórkiem, a nie zwracają uwagi na własne, w przeciwieństwie do pozostałej części Rady. Żeby daleko nie szukać, weźmy na przykład BIM. Od dość dawna nie jest podawana w stopce redakcyjnej wysokość nakładu tego pisma. Skąd ta tajemniczość? Wprawdzie słowo czytane traci obecnie na znaczeniu, więc i zainteresowanie tym miesięcznikiem zapewne z tego powodu jest mniejsze, ale czy tak naprawdę tylko to jest  przyczyną?

A może z naszym BIM-em jest podobnie, jak z pewnym charakterystycznym zjawiskiem z czasopisma gminy Gnojnik, opisanym niedawno na Forum: „W najnowszych Wieściach Gminnych jest piękna kolorowa wkładka z biegów które odbyły się w Biesiadkach. Na czwartej stronie tej wkładki jest 9 fotografii a na siedmiu z nich uwieczniono wójta. Pytam więc kto dopuścił do tego żeby aż dwa zdjęcia były bez wójta? Przecież to prawdziwy skandal! Nie wiem kto odpowiada za wydawanie tej gazety ale niech już ubiera worek pokutny, posypuje głowę popiołem i prosi o wybaczenie naczelnego sporowca gminy.”

Czy możecie sobie, Szanowni Czytelnicy, przypomnieć, kiedy ostatni raz pojawił się w BIM jakiś choćby artykulik, w którym próbowano by zwrócić brzeskiej władzy uwagę na problemy mieszkańców miasta i gminy? A może owe problemy nie istnieją i wszystko jest cacy? Głosujący przeciw apelowi radni doskonale wiedzieli, jak z tym jest na naszym podwórku, i stąd ich weto. Po co się ośmieszać i narażać na niewygodne pytania? Czy nie lepiej w okresie przedwyborczym pozostawać w błogim przeświadczeniu, że jeśli się o czym nie mówi lub nie pisze, to tego nie ma, a lud jest dostatecznie „ciemny” i w zupełności winno mu wystarczyć „przyjęte oklaskami jednomyślne głosowanie radnych”?  Niech mi ktoś powie, że nie jest to dowód na uczciwe podejście.

”Prasa korzystając z wolności wypowiedzi ma za zadanie rzetelnie informować społeczeństwo, zapewniać jawność życia publicznego oraz umożliwiać kontrolę i krytykę społeczną, a z kolei państwo ma budować klimat zaufania między władzami a mediami, przeciwdziałać monopolizacji rynku oraz nie utrudniać prasie krytyki swoich działań.”

Ile podobnych zapisów pozostaje tylko na papierze? A swoją drogą, czy w ramach „zadania rzetelnego informowania społeczeństwa” redaktor naczelna BIM-u nie mogłaby w najbliższym numerze podać wysokość nakładu oraz wyniki sprzedaży tego czasopisma?

Wodnik
9 lipca 2014r.
comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com