Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Matura +60 czyli powrót do pałacu  (Jan K.)  2014-06-30

Tysiące uczniów w naszym regionie zakończyły swój kolejny rok szkolny. A setki absolwentów różnych szkół w brzeskim powiecie spotkały się wiosną br. na koleżeńskich zjazdach. Miłe to i warte zachodu.

 

Chyba po raz pierwszy w dziejach Liceum Ogólnokształcącego w Brzesku, 60-lecie matury uczcili uczniowie klasy 11a z 1954 roku .

 

W sobotę 7. czerwca br. prawie 20-osobową grupę siwowłosych pań i panów przywitał uroczyście – i z należnym szacunkiem dla wieku -  ksiądz w  brzeskim kościele p.w. św. Jakuba. .. A mszę świętą odprawiał w intencji przybyłych absolwentów, ich zmarłych  6 koleżanek i kolegów z klasy oraz nauczycieli. Wychowawczynią tegorocznych Jubilatów była Pani Profesor Zofia Kądzielanka.

 

 


Rok 1952 - kl. 9a z LO w Brzesku

Wychowawczyni Zofia Kądziela, siedzi czwarta od lewej .

 

Po wspólnej Eucharystii Jubilaci udali się do Pałacu Goetzów – Okocimskich, który przez wiele lat (od 1945 r) był siedzibą liceum. Tutaj z zainteresowaniem wysłuchali informacji przewodnika po obecnym obiekcie turystycznym. Młody historyk przypomniał dzieje Okocimskiego browaru, pałacu oraz rodziny założycieli sławnej firmy.

 

Sędziwi absolwenci po zwiedzeniu starannie odrestaurowanych wnętrz zabytku architektury oraz parku orzekli, że w czasach ich młodości te obiekty miały swoją duszę.

 

 

W restauracyjnej  atmosferze długo trwały wspomnieniowe pogawędki. Także ożywione dyskusje o teraźniejszości.

 

A ja, towarzysząc w tym spotkaniu weteranów nauki i pracy, przysłuchując się ich wspomnieniom i refleksjom, dochodzę do wniosku, że warto zapoznać z nimi dzisiejsze pokolenie uczniów oraz ich rodziców. Bo ta grupa Jubilatów to swoisty fenomen.

 

Swoją licealną edukację rozpoczęli po ukończeniu siedmiu lat (obowiązkowej wtedy) szkoły podstawowej i po złożeniu egzaminów wstępnych. Na starcie w klasie 8a było ich ponad 40 osób i tyle samo w równoległej 8b. Uczniowie z dalszych stron powiatu (Szczurowa, Czchów, Paleśnica) oraz powiatów ościennych mogli zamieszkać w szkolnym internacie urządzonym na poddaszach pałacu. Dla chłopców z klas 8 i 9 funkcjonował „internat dolny” zlokalizowany w przypałacowym budynku gospodarczym. Uczniowie z rodzin w promieniu  5 - 10 km od szkoły dojeżdżali, najczęściej, rowerami, bo nie było wtedy w Brzesku sieci komunikacji podmiejskiej.

 

Swoje licealne lata Jubilaci zapamiętali jako czas trudny, nie tylko z powodu powojennej biedy, zniszczeń, niedostatku wszelkich towarów i niskich zarobków. Nasilający się w życiu społecznym, kulturalnym i gospodarczym stalinowski terror nie był przez młodzież odbierany, wprawdzie jako coś niezwykle uciążliwego, ale starsze i średnie pokolenie bardzo źle znosiły usilne narzucanie „marksizmu i przykładu Związku Sowieckiego” na rzecz wyrzekania się  tradycyjnych wartości etyczno-moralnych i religijnych. Licealiści widzieli na co dzień zawodowe rozterki swoich nauczycieli. Dom i Kościół uczyli jak w Polsce przed 1939 rokiem.

 

Doraźna pomoc uczniów okolicznym Państwowym Gospodarstwom Rolnym w takich pracach sezonowych, jak np.  zbiór okopowych nie były zbyt uciążliwe. Ale już obowiązkowe prace przy żniwach przez 4 tygodnie  wakacji letnich dla uczniów klas dziesiątych nie wszystkim sprawiały satysfakcję. Tę „służbę” – wspominają – odbyli z tzw. brygadach rolnych Służby Polsce (powszechna organizacja młodzieżowa  istniejąca w latach 1948 - 1955 …). Wspólnie z kolegami z LO w Radłowie, chłopcy pracowali w PGR Dobrociechy (region koszaliński), a dziewczyny na drugim krańcu Polski w PGR Holeszów (lubelskie).

 

Ówczesna partyjno-rządowa propaganda nachalnie rozwijała hasła „współzawodnictwa pracy socjalistycznej”. Więc trójka wesołych licealistów postanowiła pobić w pracy żniwnej swoisty rekord. Na źle uprawionym polu, przy małej ilości snopów zboża z dużej powierzchni, chłopcy „obliczyli”, że stali się autorami rekordu, bo wykonali „420% normy”. I choć nie dostali za to nagrody, to brygadzista z PGR-u został przez wesołków zmuszony do ogłoszenia tej informacji. Pewną nagrodą była jednak zgoda na pamiątkowe zdjęcie z udziałem motocykla brygadzisty. A ten pojazd w tamtych czasach? Szczyt marzeń nie tylko młodych ludzi…

 

 

Weseli junacy Służby Polsce z LO w Brzesku Janek K. i Staszek K.

w mundurach organizacyjnych SP, Dobrociechy, sierpień 1953

 

„Łączność miasta ze wsią” – to także jedno z ważniejszych haseł ówczesnej władzy w państwie, więc i w powiecie. W niedzielnych „służbowych” wycieczkach od wiosny do jesieni licealiści chętnie uczestniczyli. Do dziś zapamiętali wysłużoną browarnianą ciężarówkę napędzaną „gazem drzewnym” z kotła na pace, tuż za szoferką. Nie rozwijała zawrotnych prędkości, ale miała miejsce na sprzęt sportowy (skrzynie, poręcze gimnastyczne itp.) i na ławki dla podróżnych. Tak podróżowali członkowie szkolnego zespołu tańców ludowych pod kierownictwem prof. W. Zaufala, sportowcy prof. Jana Ogieli i utalentowani parodyści, których w szkole nie brakowało. A  mieszkańcy wsi licznie przychodzili na  pokazy sportowe i występy artystyczne. Wtedy jeszcze wiele wsi w pow. brzeskim nie miało elektryczności.

 

I choć obowiązkową propagandę można było w tych programach skracać czy pomijać, to jednak do dziś w pamięci zostały takie fakty jak groźba wyrzucenia koleżanki Gieni ze szkoły (na rok przed maturą) za, rzekomy, uśmiech na apelu po śmierci J. Stalina. Albo brak zgody ze strony szkolnego pionu politycznego, żeby Antek – choć prymus w nauce – mógł studiować radiotechnikę w Politechnice Gdańskiej. Niesłychane? Dzisiaj tak. Ale wtedy dokumenty na studia wysyłał maturzysta przez swoją szkołę (czytaj: przez pion polityczny).

 

Czasy pomaturalne

 

Naukę w kl.11a w roku 1953/54 ukończyło 28 osób (w tym 8 chłopców). Wszyscy zostali dopuszczeni do egzaminu dojrzałości i wszyscy też z sukcesem tę próbę zaliczyli.

 

Studia wyższe ukończyło 16 osób,( w tym dwie w systemie zaocznym); 1 medycynę, 1 fizjoterapię, 5 osób studia pedagogiczne a 7 inżyniersko-magisterskie z różnych branż. Władek Urbański został księdzem.

 

Pracę zawodową, bezpośrednio po maturze podjęło 12 osób. Z tej liczby pięcioro absolwentów znalazło zatrudnienie w miejscu zamieszkania, w organach władzy samorządowej. Miejsca pracy i zamieszkania dla  wszystkich to: gmina Brzesko – 8,  Czchów-2, Tarnów-3, Nowy Sącz-2, Kraków-5, Wrocław-4, Opole-2. Tylko jedna osoba z tej klasowej paczki nie założyła rodziny (naturalnie poza ks. Władysławem). Wszyscy też mają po 2-3 dzieci, a Janka Mleczko-Kozioł urodziła, wychowała i wykształciła piątkę  dzieci.

 

Kolejny fenomen?  Ich małżeństwa trwają …  do śmierci współmałżonka. I wszyscy dziwią się jak możliwy jest rozwód w rok po ślubie, zwłaszcza gdy tych dwoje ludzi mieszkało razem na próbę przez pięć wcześniejszych lat? Jak to możliwe, że wśród pewnej trójki rodzeństwa wszyscy są rozwodnikami?

 

Klasowe zjazdy

 

Po raz pierwszy  spotkanie absolwentów zorganizowano w tym zespole w 2004 roku. Ale kolejne już dwa lata później. Wtedy podjęto wspólną decyzję:  Każdy -komu będzie dane dożyć- przyjeżdża do Brzeska na 60-lecie!

 

O ten kolejny fenomen pytam panią mgr Krystynę Głombową (nomen-omen z domu Głomb) - szefową samorządu klasy przez 4 lata nauki, obecnie emerytowaną nauczycielkę szkół w Tarnowie. Odpowiada:

 

- Chyba tylko z nadmiaru obowiązków zawodowych, rodzinnych i społecznych nikt z nas nie zaproponował wcześniej takiego zjazdu. Ale, gdy się tylko pojawiły wolne chwile, to nadrobiliśmy wszelkie „ zaległości”. Nie udało nam się odszukać tylko jednego adresu. Od 10 lat wszyscy też kontaktują się wzajemnie drogą pocztową, telefoniczną lub internetową. A najwięcej starań o adresy wykazała Maryla Janicka (z d. Rybicka) emerytowana bibliotekarka z Czchowa. Najzagorzalszą propagatorką zjazdów jest Ala Pałkowska (z d. Mietła), jasienianka, która 40 lat pracowała w administracji tamtejszej Cegielni. Zaś zjazdowy sztab - mówi matka znanego reżysera filmowego i teatralnego Jacka Głomba – stworzyliśmy z dr Wackiem Bagińskim, który jako emeryt zamieszkał także w Tarnowie.

 

Ja przysłuchując się wspomnieniom, wychwytuję i takie cenne informacje, że wśród Jubilatów są m.in.: wieloletni działacz harcerski, wyróżniona członkini Polskiego Towarzystwa Literackiego im. A. Mickiewicza, duszpasterz sprawujący przez wiele lat posługę na rzecz polonii austriackiej, wolontariusz i współpracownik  Międzynarodowej Wioski Dziecięcej im. J.H. Pestalozziego w Trogen (Szwajcaria).

 

I jeszcze przeczytałem tekst napisanej przez kogoś z Jubilatów „Piosenki na 60-lecie”, a w niej m.in. zdania:

 

60 lat już po maturze!!!

Jak z bicza strzelił nam ten czas,

A my znów razem w szkolnym chórze,

Znów słychać nasz radosny gwar.

 

[…Zanim nam przyjdzie już stąd odejść,

(co ma początek kończy się)

Sławmy Liceum Brzeskie! Szkołę,

W której nie było nigdy źle!...]

 

Tyle na dziś. A tym i wszystkim absolwentom brzeskich szkół życzymy samych słonecznych dni w Ich długim życiu.

 

Wspomnienia spisał Jan K.


Od admina: Wykaz absolwentów Liceum w Brzesku, Rok 1954 - klasa 4a

 

Wacław

Bagiński

Danuta

Biel

Stanisław

Chwała

Maria

Cieśla

Barbara

Dudek

Genowefa

Dziąćko

Barbara

Gaczoł

Antoni

Gerałowski

Krystyna

Głomb

Janina

Greczynska

Aleksandra

Gurgul

Janina

Janawa

Halina

Kamionka

Waleria

Karecka

Czesława

Kizyma

Tadeusz

Klimek

Jan

Kluska

Maria

Król

Aleksandra

Mietła

Janina

Mleczko

Maria

Nieć

Teresa

Nowicka

Jadwiga

Osuchowska

Maria

Rybicka

Józef

Stec

Władysław

Urbański

Stanisław

Wielgosz

Maria

Wis

 

źródło: www.liceum.brzesko.pl

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com