Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Dwie strony jednego obrazu  (Lucjan Kołodziejski)  2014-02-10

Pod koniec 2013 r. niespodziewanie otrzymałem od jednego z mieszkańców Borzęcina, pragnącego zachować anonimowość, informację o „dziwnym obrazie”. Z jednej strony obraz przedstawia Matkę Boską, a z drugiej strony … Żyda. Matka Boska została wykonana techniką oleodruku na papierze naklejonym na tekturę. Technika ta (oleodruku) imitowała obraz olejny, była jego tanią formą zastępczą. Na odwrotnej stronie obrazu znajduje się rysunek wykonany ołówkiem na papierze i również przyklejony na drugą tekturę. Jego wymiary wynoszą 46 cm x 56 cm. Przedstawia on mężczyznę z brodą i czapeczką na głowie.

 

Władysław Duda

 

 W 2008 r. w Izbie Regionalnej im. Ks. Jana Królikiewicza w Wojniczu odnalazłem obraz Żydówki pochodzącej z Borzęcina . Wówczas nie było problemu z ustaleniem autorstwa. Dzięki zamieszczonemu podpisowi okazał się nim Władysław Duda z Borzęcina, czytaj ». Tutaj jednak szkic nie jest sygnowany. Jednak tego malarza uważam za autora. Być może zamawiający portret nie mógł dojść do porozumienia w sprawie ceny przyszłego obrazu i cała sprawa zakończyła się na sporządzeniu szczęśliwie zachowanego szkicu ?

 

 

 

Emilia Beigert - obraz Władysława Dudy.

Regionalna Izba Pamięci w Wojniczu

 im. ks. Jana Królikiewicza

 

W wydanej w 2007 r. książce Borzęcin wczoraj i dziś Katarzyna Klisiewicz napisała: Władysław Duda. Malarz. Urodził się w Borzęcinie 4 grudnia 1909 r., jako dziewiąte dziecko w rodzinie Katarzyny i Stanisława Siudut.  Zmarł 28 czerwca 1972 r. (…) po ukończeniu Szkoły Podstawowej w Borzęcinie podjął naukę w Państwowej Szkole Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego w Krakowie. Po jej ukończeniu rozpoczął współprace z rzeźbiarzem (Franciszkiem – L.K.) Adamkiem z Bochni. Malował obrazy techniką olejną i prowadził prace konserwatorskie w świątyniach. W latach trzydziestych powstało wiele portretów, pejzaży i obrazów o tematyce religijnej. (…) Z okresu okupacji pochodzi kilkanaście portretów wykonanych ołówkiem oraz szkice do obrazów, które zostały dokończone po wojnie (s.82-83).

 

Wolf Werbel

 

Dzięki poszukiwaniom  ustaliłem inne szczegóły dotyczące szkicu. Pomocą okazały się wcześniejsze ustalenia związane z artykułem  do powstającej monografii Borzęcina noszącym tytuł Mniejszości narodowe i etniczne w Borzęcinie oraz wywiad ze Stanisławem Piękoszem.

 

Matka Boska z Dzieciątkiem Jezus i …

… na odwrotnej stronie

 portret Żyda Wolfa Werbela.

 

Według ksiąg Izraelickiego Okręgu Metrykalnego w Brzesku Wolf Werbel urodził się 13 marca 1887 r., a jego przyszła żona Rachela Sattler 11 grudnia  1895 r. W dniu 21 marca 1923 r. zawarli oni związek małżeński w Brzesku. Ich związek pobłogosławił Chaim Teitelbaum przed brzeską synagogą.

 

Zapewne Wolfowie żyli w miarę przeciętnie. Posiadali pole. Sprzedali je Janowi Piękoszowi z Borzęcina - Granic jeszcze przed 1939 r.

 

Liczący obecnie 84 lata Stanisław Piękosz pamięta ich jedynego syna Aleksandra zwanego Olkiem, który urodził się  ok. 1930 r. Zapewne metryka jego urodzenia  znajduje się w brzeskim USC. Stanisław Pikosz wspomina, że Rachela i Wolf prowadzili sklep z artykułami spożywczymi. Chłopi nadali Wolfowi przydomek Aeroplan. Nosił czarny kapelusz z dużym rondem oraz długi czarny płaszcz, z daleka wyglądał jak ksiądz, miał siwiejącą brodę.  Nie wiedzieć dlaczego powtarzał swoje ulubione powiedzonko: Ja i Sura to jest pora, dziecio czworo to pięcioro. Ich dom, jak wszystkie inne, był drewniany i kryty strzechą. Co jakiś czas złośliwcy w nocy uderzali w drewniane ściany. Wtedy miał wybiegać Wolf z domu i krzyczeć: To katoliki, to katolicka wiara. Podobnie było jesienią ok. 1940 r., gdy nieznani sprawcy podpalili jego dom. Dzięki pomocy sąsiadów udało się szybko ugasić ogień. Dach załatano, a ściany pobielono. Generalnie nie był człowiekiem kłótliwym. Na głowie nosił cały czas nakrycie (tzw. myckę), w szabat nosił wielką czapę obszytą futrem (tzw. sztraimel, czyli inaczej lisiurę). No i wtedy sklep mieli zamknięty. Mój rozmówca w  często wraca do cukierków przynoszonych przez Olka. Pamięta, że miały  różne kształty. Wspomina ich smak z dziwną  nostalgią w głosie. Olek to był fajny kolega, powtarzał w czasie wywiadu wiele razy.

 

W lipcu 1942 r. rodzina Werbela wraz z wszystkimi Żydami została wywieziona chłopskim wozami na rozkaz Niemców do brzeskiego getta. Niemcy wobec wywożonych Żydów stosowali szantaż: jeżeli ktoś z rodziny nie pojedzie, to wszyscy zostaną rozstrzelani na miejscu. Sołtysi tak w Borzęcinie Dolnym jak i w Górnym ogłosili niemieckie zarządzenie odnośnie pozostawionego mienia pożydowskiego. Pod groźbą surowych kar zabroniono mieszkańcom Borzęcina przywłaszczania sobie pozostawionego majątku. Zachowały się jednak szczątkowe relacje mówiące o grabieży mienia, a nawet siana (z domu Schranków). Jeżeli nawet przetrwali w getcie, to ostatecznie zostali wywiezieni ze stacji kolejowej Brzesko – Słotwina bydlęcymi wagonami do Obozu Zagłady w Bełżcu.

 

Holocaust

 

Pierwszy raz w Belżcu byłem w 1992 r. Na terenie obozu znajdowała się obelisk z napisem: W TYM MIEJSCU OD LUTEGO DO GRUDNIA 1942 ROKU, ISTNIAŁ HITLEROWSKI OBÓZ ZAGŁADY, W KTÓRYM PONIOSŁO MĘCZEŃSKĄ ŚMIERĆ PRZESZŁO 600 000 ŻYDÓW Z POLSKI I INNYCH KRAJÓW EUROPY, ORAZ 1500 POLAKÓW ZA POMOC OKAZANĄ ŻYDOM.

W 2009 r.  w czasie wakacyjnej wędrówki zwiedzałem Muzeum Bełżec Obóz Zagłady, które powstało w tym miejscu w 2004 r.  Według miarodajnych źródeł zginęło w nim od 500 do 600 tysięcy Żydów. Nikt nie prowadził spisu.  Sposób przyjęcia więźniów był następujący:

  • Obóz wyglądał spokojnie: ofiary nie mogły zobaczyć grobów, dołów ani komór gazowych. Wierzyły, że dotarły do „obozu tranzytowego” i esesmani podsycali w nich to przekonanie, mówiąc, że muszą się rozebrać i iść do łaźni do mycia i dezynfekcji. Mówiono im, że potem dostaną czyste ubrania i będą wysłani do obozów pracy. Ogrodzenie z drutu kolczastego i uzbrojeni strażnicy czyniły ludzi spokojnymi i posłusznymi.

  • Rozdzielenie płci, rozbieranie i nawet strzyżenie przekonywało ich, że rzeczywiście idą do kąpieli. Na tym etapie ofiary były pędzone i bite, żeby nie miały czasu na ucieczkę lub opór. Ze względów bezpieczeństwa, ale także aby zapobiec ucieczkom, mężczyźni byli zabierani do komór gazowych pierwsi, zanim zdołali domyślić się, co się dzieje. Potem zabierano kobiety i dzieci.

  • Komory gazowe przypominały zwyczajne łaźnie. Kiedy zamykano drzwi, ofiary stłoczone wewnątrz nadal nie wiedziały, co się dzieje. Nawet jeśli ludzie zaczynali zdawać sobie sprawę, że są w komorze gazowej, było już za późno. Budynek i drzwi były zbyt mocne i wytrzymywały napór z wewnątrz. Śmierć poprzez zaczadzenie następowała powoli przez 25-30 minut w straszliwych męczarniach. Następnie zwłoki wrzucane zostały przez więźniów z Sonderkommando do zbiorowych mogił . (wikipedia.org)

Tam też zginęli Żydzi z getta w Brzesku, Tarnowie, Krakowie …

 

Wiadomo jest tylko o trzech osobach, które przeżyły i po wojnie złożyły świadectwo pisane na temat Bełżca (wg. Przewodnika po muzeum) .Na jednej z  płyt znajduje się napis oznaczający getto w Brzesku.


 

Obóz Zagłady w Bełżcu

Fot. Joanna Bodzioch

 

Pustka

 

Po obecności Żydów w Borzęcinie nie ma wielu śladów. Pozostały jedynie domy. Nabyte zostały przez borzęcan w legalny sposób od ocalałych z holocaustu członków rodzin lub stanowią własność gminną. Dlatego każdy nowy ślad po nich posiada wielką wartość. Najstarsi mieszkańcy przechowują w swojej pamięci wspomnienia miejscowych Żydów. Często jednak ograniczają się one do imion i kilku zaledwie faktów.

 

Lucjan Kołodziejski

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com