Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Bocheniec. Drugi etap zwiedzania Jadownik.  (Jacek Filip)  2013-06-23

W kwietniu słuchacze brzeskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku mieli możliwość poznania historii królewskiej wsi, jaką w przeszłości były Jadowniki, ze szczególnym uwzględnieniem dziejów kościoła pw. św. Prokopa Opata, czytaj -->>. Ostatnim akordem, kończącym w roku akademickim 2012/2013 historyczne wędrówki po Brzesku i okolicy, były ponowne odwiedziny Jadownik, a konkretnie ich części, zwanej Bocheńcem.

Po krótkim powitaniu obecnych przez prezes brzeskiego UTW Cecylię Jabłońską głos zabrał Jerzy Wyczesany, przypominając, że na terenie Jadownik znajdują się bądź znajdowały cztery bardzo istotne dla polskiej kultury zabytki: rozebrany już drewniany kościół pw. św. Prokopa Opata, murowany neogotycki kościół pod tym samym wezwaniem, kościół pw. św. Anny (do niego zostały przeniesione niektóre sprzęty z rozebranego drewnianego kościoła) oraz grodzisko.

Dwa ostatnie związane są z Bocheńcem: wzniesieniem (400 m n.p.m.), z którego roztacza się przepiękny widok nie tylko na Brzesko i najbliższą okolicę, ale przy dobrej widoczności także na Kotlinę Sandomierską i Tatry.

Prowadzone wykopaliska archeologiczne dowiodły, że na Bocheńcu było przed wiekami grodzisko. Jego ślady są widoczne do dzisiaj, na przykład mały pagórek, na którym stoi krzyż, to fragment dawnego wału odgradzającego tzw. podgrodzie od właściwego grodu.

Ślady osadnictwa w tym miejscu sięgają starożytności, a konkretnie VI wieku p.n.e., o czym świadczą znalezione przedmioty należące do kultury łużyckiej. Jednak najwięcej odkrytych śladów wskazuje, że w VIII lub IX wieku założono tutaj jedną z siedzib ważnego w naszych dziejach plemienia, a mianowicie Wiślan. Gród strzegł szlaku z zachodu na wschód. Takich siedzisk było w naszej okolicy kilka, choćby w Zawadzie Uszewskiej czy Tarnowie. Kiedy gród na Bocheńcu przestał funkcjonować (odkryto ślady pożaru i groty strzał), pozostała ludność zeszła na niższe tereny; poczynione odkrycia świadczą, że mogły to być okolice brzeskiej Zielonki.

Legenda głosi, że w połowie drogi pomiędzy Jadownikami a Bocheńcem stała drewniana kaplica, która po wielu latach służenia rozpadła się ze starości. Mieszkańcy chcieli w tym samym miejscu postawić murowany kościół, który miał przetrwać wieki. Zaczęto zwozić kamienie, ale każdego następnego dnia kamienie te znajdowano na szczycie Bocheńca. W dodatku zauważono, jak głosi owa legenda, jakąś jasność, która powiedziała, że kościół ma stanąć właśnie tutaj. Na dodatek przy źródle na zboczu góry dzieci spostrzegły białą postać. Przestraszone pobiegły po rodziców, a kiedy ci przybyli, postać zmieniła się w piękną kobietę, która przedstawiła się jako św. Anna i nakazała jadowniczanom, żeby wznoszony kościół nosił jej imię.

Kościół istniał tutaj przed końcem XVI wieku, ale była to drewniana kaplica, która ze starości się rozpadła. Historia nowego, już murowanego kościoła, nie jest do końca wyjaśniona. Wiadomo, że powstał on około połowy XVII wieku. Na początku było to tylko prezbiterium, czyli część z ołtarzem głównym. Później dobudowano małą kruchtę, którą w XVIII wieku przekształcono w nawę główną. Chociaż świątynia była kilkakrotnie przebudowywana, to jednak zachowała formę budowli gotyckiej, co było charakterystyczne dla małopolskiego budownictwa siedemnastowiecznego. W XIX wieku dodano do niej "wynalezione" przez gotyk trzystopniowe szkarpy. W tym samym wieku zlikwidowano znajdujący się tutaj cmentarzyk oraz odbudowano  otaczający kościółek mur. Zgodnie z ówczesną modą starano się nadać temu miejscu charakter obronny, chociaż wtedy mieszkała tu tylko jedna rodzina. Jak można zobaczyć, w murze znajdują się zamykane stacje Drogi Krzyżowej z obrazami tarnowskiego artysty Marka Niedojadły. Obok kościoła wśród pięknych lip stoi barokowa sygnaturka.

Świątynia jest niezbyt wysoka, żeby nie zakłócała harmonii otaczającego pejzażu, jaki w czasach jej budowy musiał być jeszcze piękniejszy niż obecnie. Wnętrze kościółka jest skromne, tak jak jego architektura, ale przez to niezwykle urokliwe. O ile wygląd zewnętrzny przypomina styl gotycki, o tyle wnętrze jest wyraźnie związane z barokiem. Trójkątowo zakończone prezbiterium jest skierowane na wschód, zatem można mówić, że kościół pw. św. Anny jest orientowany. Trochę wyżej usytuowane prezbiterium łączy się z szerszą i prawie kwadratową nawą. Tęcza (z figurą Ukrzyżowanego), czyli łuk oddzielający nawę od prezbiterium jest, podobnie jak okna, półokrągła – to jedna z cech baroku. Wszystko uzupełnia płaski strop w całej świątyni.

Ołtarz główny jest barokowo-rokokowy (rokokowe są na przykład tzw. rokaje, czyli charakterystyczne „kogucie grzebienie” po obu jego stronach). W centrum znajduje się obraz z przełomu XVII i XVIII wieku przedstawiający stosunkowo rzadką w ikonografii adorację Krzyża przez Matkę Boską z małym Chrystusem oraz świętymi: Anną, Józefem i Joachimem. Postacie te były kiedyś ubrane w tzw. sukienki, ale podczas prac konserwatorskich zdjęto je i umieszczono obok ołtarza w gablocie.

Ołtarze boczne pochodzą z XIX wieku i są autorstwa nieznanych, prawdopodobnie miejscowych, snycerzy. W ołtarzu po lewej stronie nawy znajduje się obraz ze św. Wojciechem i św. Dorotą, natomiast obraz w ołtarzu po prawej stronie przedstawia św. Michała Archanioła i św. Zofię z córkami. Obraz ten pochodzi z 1741 roku.

Ambona jest osiemnastowieczna. Na jej zaplecku widzimy obraz Chrystusa Dobrego Pasterza z barankiem na ramionach i w... kapeluszu. Takie przedstawianie Jezusa jest bardzo rzadkie nie tylko w ikonografii polskiej, ale i europejskiej.

Skoro jesteśmy przy twórczości malarskiej, to warto zwrócić uwagę na sklepienie prezbiterium, na którym znajduje się malowidło z drugiej połowy XIX wieku przedstawiające Matkę Boską otoczoną aniołkami, natomiast sufit nawy ozdobiono sceną wyobrażającą Marię wśród Apostołów w Wieczerniku podczas Zesłania Ducha Świętego.

Osiemnastowieczne organy pochodzą ze starego drewnianego kościoła w Jadownikach. Instrument ten ze względu na bardzo interesujące brzmienie cieszy się wielkim uznaniem wśród muzyków i muzykologów, czego świadectwem może być płyta nagrana przez profesjonalistów. Chór jest klasycystyczny (koniec XVIII wieku), a w jego centrum widnieje malowidło przedstawiające króla Dawida grającego na harfie. I jeszcze jedna rzecz zwraca uwagę, choć, paradoksalnie, niczym szczególnym się nie wyróżnia. Jest to  zwykła kamienna posadzka, która w tym otoczeniu robi niesamowite wrażenie, podkreślając piękno wnętrza tego kościółka, właśnie poprzez zachowanie prostoty.

Czy była tu pogańska gontyna? Od tego pytania zaczęła się dalsza część zwiedzania grodziska, odkrytego w 1905 roku przez profesora archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego - Włodzimierza Demetrykiewicza.

Włodzimierz Demetrykiewicz (zdj. Wikipedia.pl)

Razem z profesorem Bocheniec odwiedzał młodopolski malarz Marian Wawrzeniecki, który również interesował się archeologią. Właśnie dzięki niemu powstał pierwszy plan tutejszego grodziska, włącznie z zaznaczeniem roślinności i elementów, jakich dzisiaj, niestety, już tu nie ma.

Marian Wawrzeniecki (zdj. Wikipedia.pl)

Z nielicznych i niepełnych prowadzonych tu wykopalisk wyłonił się obraz zabudowy podobnej do tej w Biskupinie. Grodzisko na Bocheńcu było jednym z największych, jakie powstały w państwie Wiślan. Otoczone było trzema a od strony zachodniej czterema wałami. Odkryto, że poza wałami grodu były osady służebne; z tego wniosek, że właściwie całe wzniesienie było zamieszkane. Grodzisko funkcjonowało do XI wieku, a o jego końcu mógł zadecydować pożar, wrogi najazd lub jakieś walki wewnątrzplemienne. Na razie wszystko okryte jest tajemnicą, stąd konieczność poważnych prac archeologicznych. Śladów gontyny, przynajmniej do tej pory, nie stwierdzono.
Trudno wyobrazić sobie, żeby będąc na Bocheńcu, zwłaszcza przy tak upalnej pogodzie, jaka panowała w środę 19 czerwca, nie napić się wody ze źródełka św. Anny, które jest umiejscowione pod kapliczką ufundowaną przez nieznaną osobę w 1856 roku, a poświęconą wspomnianej wyżej świętej. Takie kapliczki często są nazywane krynicami.

Niestety, nie mogliśmy zbyt długo cieszyć się chłodną źródlaną wodą i cieniem dawanym przez rosnące wokół drzewa, bo pojawiły się roje komarów, dając sygnał do zakończenia naszej historycznej wędrówki.

Photo

GALERIA ZDJĘĆ

Na podstawie wykładu Jerzego Wyczesanego

opracował Jacek Filip.

23 czerwca 2013 r.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com