Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

„Od haseł i deklaracji do realnych działań”...   (ndwr)  2013-06-03

„Od haseł i deklaracji do realnych działań”... droga bardzo daleka, nieraz tak bardzo, że najczęściej nie chce się nawet jej rozpocząć, podając na odczepne różne tego powody – pozwoliłem sobie tak dokończyć myśl autora podpisującego się Niktważny, wyrażoną w artykule "Kiedy powstanie w Brzesku Zakład Aktywizacji Zawodowej?"

Niktważny, zwracając uwagę na aktywizację osób niepełnosprawnych, dotknął bardzo ważnego problemu, a mianowicie znacznie większego niż dotychczas wykorzystania na terenie Brzeska i powiatu brzeskiego umiejętności, jakimi te osoby dysponują, a co nam publicznie udowadniają już od ładnych kilku lat. Czy ich możliwości mają zamykać się tylko w działalności teatralnej i plastycznej, gdyż tylko taka jest nam prezentowana kilka razy w roku?

„Ośrodek Zielony Dół pokazuje, że istnieją różne sposoby rehabilitacji przez pracę niepełnosprawnych. Może wzorem krakowskich projektów związanych z Laboratorium Cogito otworzyć lokal. Miejsce gdzie można by napić się dobrej kawy lub herbaty, zjeść smaczną i świeżo przyrządzoną sałatkę lub kanapkę. Poczytać lokalną prasę, posłuchać brzeskich muzyków, a także na bieżąco kupić prace uczestników WTZ. Funkcjonowanie takich obiektów jako tzw. spółdzielni socjalnych znacznie obniża koszty ich działalności. Piszę te słowa jako laik i zdaję sobie sprawę, że zaraz podniosą się głosy o barierach formalnych i finansowych.” – proponuje Niktważny, dodając na końcu zdanie, jak mniemam, wynikające z obserwacji brzeskiego podwórka, a oparte na wnioskach z protokołu posiedzenia Rady Powiatu, na którym pochylono się (i jak na razie w tym geście pozostano) nad utworzeniem Zakładu Aktywizacji Zawodowej. Nie wątpię, że radni powiatowi są naładowani, zresztą podobnie jak wszystkie inne ciała wybieralne, dobrymi chęciami (czy to nie nimi jest piekło wybrukowane?), i zgadzam się, że „niestety nieuzupełnionych równie dużym potencjałem kompetencji w tej konkretnej sprawie.”

I tutaj leży pies pogrzebany. Jak każdy z nas radny nie musi znać się na wszystkim, ale już nie należy zwalniać go z obowiązku zasięgania tzw. języka u osób w danej sprawie kompetentnych, a potem wspólnego szukania najlepszych rozwiązań. Jednak gdyby tak na co dzień rzeczywiście było, to zrobienia ilu głupot udałoby się uniknąć oraz ile niepotrzebnych wydatków nie obciążałoby budżetów, także na naszym miejsko-gminno-powiatowym podwórku.

„Informacje medialne na temat powstania Zakładu Aktywizacji Zawodowej są bardzo sprzeczne. Na początek hurraoptymizm i deklaracje, że do 2014 roku ZAZ powstanie w budynku dawnej szpitalnej kotłowni. Następnie władze brzeskiego powiatu wylewają kubeł zimnej wody na głowy entuzjastów - kotłownia i działka zostaną sprzedane, ZAZ powstanie gdzie indziej i kiedy indziej.” – kończy swój tekst Niktważny. A czy „gdzie indziej i kiedy indziej” w wydaniu naszych władz musi odpowiadać hiszpańskiemu powiedzeniu „mañana, mañana” – jutro, jutro, czyli... nigdy?

Może w tej sytuacji warto by połączyć siły miejskie oraz powiatowe i jeśli tylko istnieje taka możliwość, to sięgnąć do unijnej kasy, zwrócić się do PFRON, zaapelować do sponsorów; wszystko po to, żeby znaleźć w Brzesku miejsce na rozpoczęcie działalności podobnej do prowadzonej przez Ośrodek „Zielony Dół”, bo słusznie zauważył Niktważny, że „Funkcjonowanie takich obiektów jako tzw. spółdzielni socjalnych znacznie obniża koszty ich działalności”, przy czym nie do przecenienia jest także sam fakt dowartościowania osób, które by znalazły świetne miejsce do samorealizacji.

Zakład Aktywizacji Zawodowej. Słowo „zakład” sugeruje, że musi to być coś wielkiego, wymagającego odpowiednio dużych nakładów i przez to niemożliwego do zrealizowania ze względu na mizerię powiatowego budżetu. A gdyby właśnie zacząć, wzorując się na krakowskich doświadczeniach, od małego lokalu z równie małą gastronomią, możliwością prezentowania i zakupu prac uczestników WZT, poczytania prasy, posłuchania muzyki? Gdzie? Może w budynku po byłym pogotowiu przy ulicy Kardynała Wyszyńskiego (zamiast go sprzedawać), niewykorzystany jest budynek po byłej bibliotece przy ulicy Puszkina, a w piwnicy dawnego ratusza przy ulicy Kościuszki była już prowadzona podobna działalność, więc może tam udałoby się spróbować?

Wiadomo, że w dzisiejszych trudnych czasach nikt nie chce ryzykować. W tym jednak przypadku mamy do czynienia z bardzo ważnym społecznym problemem, bo przecież niepełnosprawność przestała być już sprawą wstydliwą, a działalność choćby Warsztatów Terapii Zajęciowej udowadnia, że wielu niepełnosprawnych potrafi, przy niewielkiej pomocy, radzić sobie lepiej niż przypuszczamy. Warto dać im kolejną szansę.

(ndwr)

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com