Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Spacerkiem po cmentarzu parafialnym w Szczepanowie  (Maria Góra)  2012-10-30

Spacerkiem po cmentarzu parafialnym w Szczepanowie


Szczepanów szczyci się wieloma zabytkami, które należy poznać, podobnie jak historię tej miejscowości, z której wywodzi się główny Patron Polski Święty Stanisław.

 

Jednym z miejsc godnych odwiedzenia jest cmentarz parafialny otaczający kościół świętego Stanisława. Założony został w tym miejscu pod koniec XIX w., na polecenie władz austriackich. Wydany przez Cesarza Józefa II dekret (1787 r.) nakazywał zamykanie grobów i cmentarzy znajdujących się między zabudowaniami. Cmentarz winien leżeć poza wsią lub gęstą zabudową, na terenie nie zagrożonym powodzią, o odpowiednim gatunku gruntu.

 

 

Na cmentarz wyznaczono teren okalający kościół św. Stanisława znajdujący się po zachodniej stronie wsi. Początkowo miejsce to ogrodzone było drewnianym płotem. W roku 1870 wybudowano 100 m muru, w kilka lat później, w roku 1876, nad bramą cmentarną wzniesiono małą dzwonnicę, w której umieszczono trzy dzwony średniej wielkości (zostały one skradzione podczas wojny). W roku 1877 cmentarz został powiększony i od strony zachodniej obwiedziony murem. W północnej części wybudowano drewniany budynek z małymi oknami zwany kostnicą. Wzbudzał on duże zainteresowanie nieletnich chłopców, którzy starali się zobaczyć, co jest w środku. Opowiadali później różne nieprawdziwe historie, strasząc w ten sposób dziewczyny (wspomnienia).

 

W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że wcześniej grzebano zmarłych na cmentarzu przy kościele Marii Magdaleny zwany również Długoszowskim.

 

Gdy wchodzimy na obecny cmentarz od strony wschodniej, tuż przy bramie zatrzymujemy się na chwilę przy pomniku upamiętniającym zamordowanych przez Niemców mieszkańców szczepanowskiej ziemi.

 

 

We wschodniej części cmentarza znajduje się też niewielki obszar na którym mieszczą się mogiły żołnierskie z I wojny światowej. Spoczywa tu 87 Austriaków z 55 pułku piechoty, 2, 16, 32 pułku piechoty landwery, 35 Rosjan, są to mogiły pojedyncze i zbiorowe. Na resztkach tablic odczytujemy daty śmierci: 22 XI i 19 XII 1914 r. W murze widnieją trzy pomniki z kamienia, zwieńczone krzyżami. Środkowy zwieńczony trójkątnie z kulami kamiennymi. U jego stóp znajdują się nagrobki oficerów. Jeden z nich ufundowała rodzina poległego 19 XI 1914 r. porucznika Leopolda Mondla z 16. Pułku Piechoty Landszturmu. Na innych mogiłach są niskie betonowe cokoły z krzyżami lub pomniczki, zniszczone i zaniedbane.

 


Jeszcze parę lat temu cmentarzem opiekowali się uczniowie okolicznych wsi, porządkowali teren, dbali o jego otoczenie, zapalali znicze, składali kwiaty. Obecnie stanowi on niechlubny przykład zaniedbanej kwatery wojennej. W Święto Zmarłych tylko nieliczni starsi ludzie zapalają znicze i prowadzą tam swoje wnuki. Gdy zwiedzamy inne kraje, jesteśmy zadowoleni, że cmentarze, gdzie spoczywają Polacy są zadbane, a co my robimy w tym kierunku?

 

 „Śmierć żołnierza jest święta

 i wszelki nakaz nienawiści maże.

 Czy wrogiem był czy bratem,

 niech nikt nie pamięta.

 Jednaką cześć i miłość

 winniśmy im w darze”.

 

Spacerując alejką w stronę kościoła, warto zwrócić uwagę na przepiękne figurki, których na cmentarzu jest dosyć dużo, jedne zachowane w dobrym, inne w gorszym stanie. Są one częściowo zniszczone upływem czasu i napisy są nieczytelne. W dobrym stanie zachowała się figura rodziny Dudów znajdująca się po prawej stronie głównej alejki. Na uwagę zasługuje jej ciekawa bryła. 

 

 

Po lewej stronie alejki prowadzącej do kościoła widzimy nagrobek z tablicą upamiętniającą zamordowanego  w Oświęcimiu pracownika poczty, Wojciecha Cisaka (1943 r.), pochodzącego z Mokrzysk. Dalej grobowiec ks. Stanisława Kołka, a za nim uwagę naszą przyciąga nagrobek, na którym umieszczona jest sporych rozmiarów postać. Spoczywa tu ostatnia właścicielka dóbr mokrzyskich – Teresa Kuhno.

 

 

Po przeciwnej stronie znajdują się nagrobki nauczycieli:  Wincentego Dobrowolskiego - nauczyciela w Mokrzyskach i Szczepanowie, Wandy Pikulskiej i Elżbiety Wodowej – także nauczycielek. Tuż przy wejściu głównym, po lewej stronie mieści się grobowiec, w którym spoczywają: Jan Figiel – wizytator w Tarnowie oraz Jego żona, Maria – nauczycielka w Tarnowie, rodzice dwóch synów zamordowanych w Oświęcimiu. Z prawej strony jest grób Ś. P. Władysława i Marii Turlej – siostry ks. Józefa Cisaka. W nastrój i zadumę nad tymi, co tutaj spoczywają, nad sensem życia, wprowadzają nas potężne dęby i szum liści, które powoli spadają na ziemię. Stara część cmentarza ma  w sobie coś takiego, co każe nam tu przyjść, zadumać się i chodzić powoli alejkami poznając nazwiska i  zawody, wiek życia ludzi, którzy tu spoczywają.

 

 

Idąc powoli dochodzimy pod kościół świętego Stanisława. Ufundował go w roku 1781 Stanisław Lubomirski – herbu Szreniawa, Marszałek Wielki Koronny. Lubomirscy byli właścicielami Szczepanowa i Mokrzysk w latach 1720 – 1783. Kościół murowany stanął na miejscu gdzie, od XVI w. wznosił się drewniany kościółek, upamiętniający miejsce, gdzie kiedyś stał dom Wielisława i Bogny – rodziców św. Stanisława. Kościół charakteryzuje się prostą bryłą i dość skromnym zdobieniem elewacji. Nad wejściem głównym (strona zachodnia) z kamiennym portalem umieszczony jest kartusz z herbem Lubomirskich  i książęcą mitrą.

 

 

Po obu jego stronach rozmieszczone zostały ślepe okna i dwie tablice erekcyjne potwierdzające fundację. Kościół posiada prostokątne prezbiterium, zakrystię i chór, a na nim organy z XVIII w. oraz trzy ołtarze marmurowe. W środkowym widnieje kopia obrazu św. Stanisława. Obraz z XV w. po konserwacji został przeniesiony (2002 r.) do kościoła parafialnego. Boczne ołtarze przedstawiają sceny z życia św. Stanisława. Przy kościele od strony południowej stoi misyjny krzyż z 1879 roku upamiętniający jubileusz 800-lecia śmierci św. Stanisława. Zatrzymujemy się przy kościele i czytamy epitafia znajdujące się na murze kościelnym i nagrobkach.

Tu w kryptach spoczywają zmarli szczepanowscy proboszczowie: ks. Szczepan Kossecki herbu Rawicz (1893 – 1932), który odbudował zniszczony w czasie I wojny Kościół Długoszowski. Za jego proboszczowania wybudowano nowy kościół parafialny. Tablice upamiętniają również ks. Zbigniewa Sumarę. Ks. Władysława Mendralę – (1932-1970), który szerzył kult św. Stanisława, rozśpiewał parafię pieśniami ku czci św. Rodaka. Lubił katechizować dzieci i przygotowywać je wcześnie do I Komunii Świętej. Liczne powołania kapłańskie to w dużej mierze Jego zasługa. W roku 1936 z okazji 900-lecia urodzin św. Stanisława, zorganizował diecezjalną uroczystość odpustową, w której udział wzięło pięciu biskupów z ks. prymasem Augustynem Hlondem na czele. Kiedy proboszczem był ks. Władysław Bielatowicz, w kościele św. Stanisława przeprowadzono elektryfikację i radiofonizację. Wyremontowano również organy pochodzące z XVIII w., dach i strop świątyni.

 

Przez wiele, wiele lat kościół otwierany był tylko w czasie majowego odpustu ku czci św. Stanisława oraz w dniu Wszystkich Świętych. Od paru lat odbywają się w nim nabożeństwa pogrzebowe. Za kościołem od strony południowej stoi prosty nagrobek ks. Józefa Cisaka oraz rodziny ks. Władysława Mędrali. W niewielkiej odległości od kościoła w kierunku północnym znajdują się najstarsze, okazałe grobowce pochodzące z drugiej połowy XIX w.: Łasińskich – ostatnich właścicieli dóbr przyborowskich (pierwszy pochówek w 1863 r.),  Górów – stary ród z Zagród (początki pochodzenia 1865 r.), Zacharów – stary ród z Mokrzysk (początki pochodzenia 1885 r.), Wszołków, Wodów, Wolników, Koczwarów  (warto podejść bliżej i poczytać napisy).

 

 

W środkowej kwaterze starego cmentarza pochowany jest proboszcz szczepanowski latach 1850 -1893 ks. Wojciech Bobek, ur. 1808 r., zmarł w 1893 r. Bardzo ceniony przez parafian kapłan. Troszczył się zarówno o Kościół Długoszowski jak i św. Stanisława. W roku 1861 na miejscu starej drewnianej kaplicy upamiętniającej miejsce narodzin świętego Rodaka, wybudował nową murowaną kaplicę neogotycką (po drugiej stronie drogi). W jej wnętrzu, nakrytym sklepieniem kolebkowym, znajduje się pień dębu, w cieniu którego miał przyjść na świat przyszły męczennik i święty.

 

Na kamiennym cokole wmontowany jest wysoki metalowy krzyż z wizerunkiem Jezusa Ukrzyżowanego. Całość otoczona została metalowym łańcuchem umocowanym na czterech kamiennych słupach. Nagrobek ufundowali parafianie w podzięce za gorliwą pracę duszpasterską. Na tablicy widnieje napis: Ks. Wojciech Bobek 1808-1893, proboszcz szczepanowski - Jubilat. Nagrobek został częściowo zniszczony.

 

W tej części cmentarza w większości spoczywają mieszkańcy Mokrzysk. Mogiły tutaj ułożone są w różnych kierunkach – stąd też, gdy na grobach ziemnych zrobiono nagrobki, dojście do grobów jest utrudnione. Rośnie tu też sporo drzew. Według opowiadań najstarszych mieszkańców, sadzono na mogile drzewko, znacząc w ten sposób miejsce pochówku. Idąc alejką od strony zachodniej zarówno po prawej jak i lewej stronie mijamy mogiły mieszkańców Mokrzysk: Żurków, Pasulów, Stolarzów, Górów, Gibałów, Kaniów, Banasiów, Smulskich, Komęzów, Zacharów, Chruścieli, Dubielów, Łopatków, Dalów, Wielgoszów.

 

 

Przy końcu alejki, w drugim rzędzie, znajduje się niczym nie wyróżniający się nagrobek płk Józefa Koczwary - wielkiego patrioty, którego obrał sobie za patrona 1 Batalion Czołgów 21 Brygady Strzelców Podhalańskich z Żurawicy. Uroczystość odbyła się 24 września 2011 r. w rodzinnej miejscowości pułkownika, Mokrzyskach. Na płycie nagrobnej, w lewym górnym rogu widnieje Krzyż Virtuti Militari  i bukiety przepasane biało-czerwoną wstęgą. Od paru lat mogiłą opiekują się harcerze z Publicznej Szkoły Podstawowej w Mokrzyskach, którzy z okazji Święta Odzyskania Niepodległości, 3 Maja, rocznicy wybuchu wojny i Święta Zmarłych, składają kwiaty i zapalają znicze. Przychodzą tu także uczniowie z wychowawcami. Płk Józef Koczwara spoczywa wśród swoich tj. mieszkańców Mokrzysk: Glonków, Kaniów, Zacharów, Sitków, Pacurów, Pasulów - tych, którzy go znali i cenili. Niedaleko kościółka, przed grobowcem Łasińskich spoczywają bliscy z Jego rodziny.

 

 

Szczepanowski cmentarz kryje też prochy innych synów, którzy walczyli o wolną i niepodległą Polskę podczas I i II wojny światowej, wojny polsko – bolszewickiej, przeżyli tortury w więzieniach, walczyli w partyzantce i AK, sybiracy, którym udało się przetrwać zgotowane im piekło. Warto również odwiedzić mogiłę rodziny Stępaków, gdzie umieszczono ziemię przywiezioną z miejsca, na której zamordowany został porucznik Wojska Polskiego, nauczyciel: Leopold Stępak. Spoczywają tu także ci, którzy swoją pracą służyli innym, nieśli pomoc w trudnych sytuacjach, poświęcali się dla innych.

 

 

Na szczepanowskim cmentarzu spoczywają także nauczyciele, którzy pracowali  w mokrzyskiej szkole, p. Maria Chudyba - napis na nagrobku  mówi wszystko: LWOWIANKA   NAUCZYCIELKA SZKOŁY PODSTAWOWEJ W MOKRZYSKACH    POLONISTKA – PATRIOTKA.


Dalej znajdujemy nagrobki: p. Kazimiery Cisak, p. Anny Bartoszek, p. Rozalii Zachara – nauczycielek z Mokrzysk.


W północnej części cmentarza spoczywa długoletni kierownik szkoły, Tadeusz Wałęga,  inicjator budowy nowej szkoły oraz Jego żona Aleksandra – porucznik Armii Andersa, państwo Jaroszowie - długoletni nauczyciele w Brzesku, p. Pagaczowa, kierownik szkoły  w Szczepanowie, p. Maria Ciuruś – nauczycielka w szczepanowskiej szkole. Spotykamy nagrobki: p. Wojciecha Smulskiego – inspektora oświaty, Stanisława Zachary – kuratora  oświaty, p. Alojzego Kotniewicza – organisty i Jego żony – nauczycielki


W nowej części cmentarza natrafimy na grobowiec Małgosi Zachara (1961 – 2008)  z napisem: „Uczyła i kochała dzieci”.

 

 

Jest też na cmentarzu miejsce bardzo bolesne - przy środkowej alejce, gdzie znajdujemy grobki z białymi kwiatami – miejsce pochówku dzieci. Wśród mniej czy bardziej okazałych nagrobków, spotykamy także groby ziemne, często opuszczone. Świadczą one o historii tego miejsca i mówią nam, jak szybko upływa czas, ile pokoleń  tu spoczywa.

 

Spacer po cmentarzu to przywoływanie pamięci o tych, którzy żyli i pracowali na szczepanowskiej ziemi. Kryje on prochy księży, nauczycieli, profesorów, lekarzy, urzędników, kupców, rzemieślników oraz tych, którzy ciężką pracą na roli tworzyli historię swojej wsi. Spoczywają tu biedni i bogaci, często leżą obok siebie. Ziemia potraktowała wszystkich jednakowo. Stary cmentarz stanowi cząstkę historii szczepanowskiej parafii i naszego regionu. Warto odbyć taki spacer i pogłębić wiedzę o tych, którzy już odeszli.

 

Wielkie zmiany na szczepanowskim cmentarzu nastąpiły w latach, kiedy proboszczem został zamianowany ks. Władysław Pasiut – sierpień 2001 r. Położono kostkę wokół kościoła św. Stanisława, zrobiono alejki, poszerzono cmentarz w kierunku północnym, wykonano kamienne ogrodzenie od strony zachodniej i wschodniej. Od strony północnej cmentarz ogrodzono siatką, wyburzono stary drewniany budynek - kostnicę i postawiono nowy, usunięto drzewa, które niszczyły nagrobki, postawiono kosze na drobne odpady. Cmentarz jest zadbany.

 

Już za kilka dni Święto Wszystkich Świętych i Zaduszki. Terminy tych świąt zostały wyznaczone przez kościół. w roku 835 - papież Jan XI ustanowił uroczystość Wszystkich Świętych ku czci zmarłych świętych, już zbawionych i wyniesionych na ołtarze, jak i tych nikomu nieznanych. W roku 998 ustanowiony został w Kościele Dzień Zaduszny – 2 listopada. Jest to dzień nabożeństw i modłów w intencji wszystkich zmarłych, a zwłaszcza dusz odbywających jeszcze pokutę czyśćcową. Święto Zmarłych znaczy sam środek jesieni. Podkreśla tym samym związek zamierającej przyrody i refleksji nad umieraniem, sensem istnienia, więzią z tymi, którzy już odeszli, a przecież nadal istnieją gdzieś tam w zaświatach. Jest to termin, w którym rolnicy powinni zakończyć ostatnie prace na polach. Drugi dzień listopada to Zaduszki. Dawniej wierzono, że w noc poprzedzającą Zaduszki wszystkie jeszcze nie zbawione dusze przychodzą do kościoła i słuchają mszy, którą odprawia zmarły ksiądz. Wierzono też, że z łaski Bożej dusze mogą odwiedzać swoje domostwa - stąd zostawiano uchylone furtki, drzwi, na stole stawiano jedzenie. Obyczaj ugaszczania dusz najdłużej zachował się u wyznawców prawosławia. Potrawy stawiano nie tylko w noc, ale zanoszono również w dzień na cmentarz, aby dusze mogły się pożywić. Na mogiły wylewano także parę kropli wódki. We wszystkich regionach Polski rozdawano też jałmużnę dziadom kościelnym, prosząc ich  o modlitwę za zmarłych.

 

Obchody zaduszne  są bardzo stare. Pamięć o zmarłych stanowi wartość dla ludzi na całym świecie. Nie ma takiego miejsca na Ziemi, w którym nie oddawano by czci swym zmarłym. 1. i 2. listopada na naszych cmentarzach zapali się tysiące zniczy, groby pokryją kwiaty.  Nie zapominajmy o zapaleniu zniczy także na grobach żołnierskich, na polnych i leśnych mogiłach, miejscach straceń, przy krzyżach i figurach, gdzie spoczywają prochy zmarłych; na grobach, na które już nikt nie przychodzi. Niech na każdej mogile pali się światło.

 

Światło cmentarne, milczące jak zmarli, może nam tylko promieniem pomigać. A my stoimy jak dzieci licząc, że szansa jeszcze będzie druga.

 

„A nam się  nie chce do końca uwierzyć,

że nas dotyczy zimnej ziemi brzemię,

a my się chcemy jeszcze dziś pocieszyć,

„zaczekaj Boże, od jutra się zmienię”.

 

Lecz cóż, gdy jutra dla nas nie wystarczy?

Nad naszą śmiercią zdziwią się tym razem.

Wiec póki jesteś, bądź w dobrym uparty,

bez lęku zmierzysz się z Bożym rozkazem.”

 

                                               Monia Jawor z d. Turlej

 

Pięknie wygląda szczepanowski cmentarz wieczorem w Święto Zmarłych, gdzie światło palących zniczy łączy się z gałęziami białych brzóz i połyskuje między liśćmi. Pozostała pamięć o tych, którzy odeszli. Kiedyś na tym cmentarzu padły takie słowa: gdyby te mogiły mogły mówić, wiele by nam powiedziały. Zasłuchajmy się więc w to Święto w mowę mogił, nad którymi będziemy stali.

 

„U nas w zwyczaju na mogiłki jechać,

Choćby najdalej było. Zmarłym się pochwalić.

Oni samotni przecież i dla nich uciecha.

Wiedzieć, że gdyby tak z martwych powstali,

To nie znaleźliby swoich starych domów,

Gadek i pieśni nikomu nie zdatnych.

To zobaczyliby nas – swoje wnuki

Jak stoimy odświętnie ubrani

I mszy słuchamy, która za nich idzie,

Nad grobowcem z lastryka, czy pod krzyżem kutym.

U nas w zwyczaju z krewnymi się widzieć

Tymi co żyją i tymi co w grobie.

W ten jeden wieczór powspominać sobie,

Pośmiać się i popłakać – jak nam w życiu idzie.

                                                                Rok POLSKI 1978

 

 

Opracowała: Maria Góra

Zdjęcia: Ala Pikulska

 

Wykorzystano:

- Andrzej B. Krupiński – Historyczno – artystyczny przewodnik po Brzesku i okolicy.

- Proboszczowie szczepanowscy od 1784 – 2010: oprac. Ks. dr Kazimierz Talarek

- A. Nowak – Słownik bibliograficzny kapłanów diecezji tarnowskiej.

- Ziemia, która wydała Świętego – opr. Monika Jawor

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com