Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Kościół  ( ) 

Rola Kościoła w życiu katolika zdaniem księży jest bardzo ważna. Może tak i jest w istocie ale ja się z tym nie zgadzam. Kościół, instytucja, która ma zbliżać człowieka do Boga. Chodzicie na msze św. do kościółka?

"Idą ludzie do kościoła,
będą chylić swoje czoła,
będą prosić o pieniądze,
aby bóg spełnił ich chciwe żądze(...)" =>

Na to pytanie nikt nie musi odpowiadać. Jeżeli nie chodzicie to na pewno kiedyś chodziliście. Jak wyglądało to wasze spotkanie z Bogiem, bo nikt mi chyba nie zarzuci, że msza św. nie jest spotkaniem z Bogiem. Czy było czymś czego nie byliście w stanie zapomnieć? Czy za każdym razem działo się coś nowego? Nie musi się dziać? To jest spotkanie z Bogiem, więc jest wyjątkowe za każdym razem? Czy z chęcią przychodzicie do tej wspólnoty? Od kilku miesięcy przestałem chodzić do kościoła. Dlaczego?

Stwierdziłem, że poza Ewangelią nie ma tam nic ciekawego. Ewangelie mi się podobają i tylko po to chodziłem do kościoła. Najnudniejszą częścią mszy, dla mnie, było kazanie. Ludzie, przecież o mało nie spałem na kazaniach. Wychodzi taki gostek w kiecce na ambonę i zaczyna mnie usypiać. W jego głosie nie słychać jakiegoś entuzjazmu < przecież mówi o Bogu >, zamiast tego słychać znudzenie i niechęć.

Od czasu do czasu trafiło się jakieś kazanie z sensem, no ale bez przesady na 90 - ciu % mszy na jakich byłem w moim życiu to prawie spałem. Nie zapomnę sobie chyba do końca życia dwóch kazań. W jednym, co drugie zdanie powtarzany był cytat z Ewangelii: "Oddajcie Cezarowi co Cezara a Bogu to co Boskie" . A drugie kazanie < i to wyprowadziło mnie i mojego kumpla z równowagi> było o tym ile to potrzeba kasy na kościół. Ludzie przecież o mało nie dostałem gorączki. Wyszedł na ambonę taki palant i zaczyna pieprzyć, że pasowałoby jakby wierni dawali dwa razy większe składki bo trzeba posiać trawnik przed plebanią. Ludzie o czym my tu w ogóle mówimy. Co to ma być? Spotkanie z Bogiem, czy z mamoną .  Czy dzisiejsi księża zachęcają w jakiś sposób młodych ludzi do uczęszczanie na mszę św.? Czy po prostu tylko mają zamiar rozliczać nas z tych złych rzeczy jakie popełniamy w życiu?

=> "(...)Siedzi ksiądz w konfesjonale,
on ma bardzo trudne zadanie,
on daje ludziom rozgrzeszenie,
 aby mieli aby mieli czyste sumienie(...)" =>

Zachęca? Napisz mi w jaki sposób naprawdę chętnie poczytam, może nawrócisz mnie na dobrą drogę. Czym dla Ciebie jest msza św.? Czy jestem satanistą, bo nie chodzę do kościoła? Nie przyjmuję ciała Chrystusa, więc jestem z góry zły i nie zasługuję na życie? Popatrz teraz na tych obłudnych palantów, którzy co tydzień lecą do kościoła na mszę św. a później lecą do jakiejś knajpy aby zalać się w trupa. Czy picie jest czymś złym? Nie! Ale chodzenie non stop napranym jest chyba grzechem. Może się mylę, ale tak mi się wydaje. Leci na mszę a później puszcza się z kim popadnie. Czy o to tu chodzi, aby pokazać ludziom  jakim to się jest porządnym katolikiem. Postać w kościele godz. a potem grzeszyć gdzie i jak popadnie.

=> "(...)Stoją panie wymalowane,
 ładnie ubrane i uczesane
 a obok stoją ich panowie
 jeszcze na kacu po sobocie
dostojni mężowie i menele
wszyscy spotkali sie w kościele."

No, wybaczcie ale ja sobie to wyobrażam trochę inaczej. Na czym polega ta cała zabawa w kościół? Ok. ktoś mi może powiedzieć "Jesteś jeszcze za smarkaty żeby to pojąć". Nie ma sprawy, zgodzę się z nim, ale czemu nie chce mi chociaż spróbować wytłumaczyć, o co w tym chodzi? Nie chce marnować czasu na takiego matoła jak ja? Przecież jest to jego obowiązek. Obowiązek szerzenia wiary. Nie wywiązując się z tego, popełnia grzech. Zatrzymajmy sie na chwilę przy szerzeniu wiary. Wyprawy krzyżowe, czy były czymś dobrym? Zabijanie w imię wiary, czy jest usprawiedliwione? Moim zdaniem NIE!!! Morderstwo zawsze jest morderstwem. Czy Chrystus mówił "zabijaj"? Czy może raczej mówił "miłuj bliźniego swego jak siebie samego". Więc skąd nagle te wyprawy i to jeszcze niby za sprawy Boga. Niech tam ludzie raczej się nie martwią o Boże sprawy, bo Bóg gdy tylko zechce rozwiąże je sam, np.: potop. Mordowanie pod płaszczykiem wiary!!! Dla mnie jest to oburzające. Czy przekonywanie kogoś o tym, że jego wiara jest do bani, że musi wierzyć w Chrystusa jest dobre? A jeżeli katolicy się mylą, a np.: buddyści maja rację, to co w tedy? Moim zdaniem wiara jest potrzebna tylko człowiekowi do tego, aby spokojniej umierał. Wiara daje mu nadzieję, że ten dar jakim jest życie nie straci, a będzie miał go wiecznie. Twierdzę iż nie zależnie w co człowiek wierzy, to gdy będzie postępował zgodnie ze swoim sumieniem i ze swoja wiarą będzie zbawionym i nie będzie to zależeć od tego czy on wierzy w Jahwe, Allacha, czy Buddę. Może pod tymi wszystkimi nazwami jest ukryta jedna osoba? Zastanówcie się nad tym. Raczej większość z was już to robiła. Na razie kończę. Ten temat jest jeszcze nie skończony i mam nadzieje, że jeżeli wy go nie skończycie to ja to zrobię.
 
Pinki@

P.S
Sam zabardzo nie wiem czy wieżę w Boga. W tym arcie ująłem siły nadprzyrodzone pod imieniem Boga, ale dla mnie to nie to samo. Czy Bóg w ogóle istnieje? Coś istnieje co nakręca to wszystko ale czy jest to Bóg? Do mnie jakos to nie dociera.

*** Text piosenki cytowany w arcie: "Idą ludzie" - The bill'a.

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com