Nieoficjalny Portal Miasta Brzeska i Okolic 
  Home  |   Almanach  |   BBS  |   Forum  |   Historia  |   Informator  |   Leksykon  |   Linki  |   Mapa  |   Na skróty  |   Ogłoszenia  |   Polonia  |   Turystyka  |   Autor  
 

Oddolna fala demokracji  (Adrian Martyka)  2006-08-23

W swej słynnej książce „Trzecia fala demokratyzacji” znany amerykański politolog Samuel Huntington scharakteryzował trzy procesy demokratyzacyjne w XX wieku – w 1918r., w 1945r. oraz po 1989r. Wszystkie one miały jedną cechę – pomimo, że często miały swoją genezę oddolną, to jednak podstawowe warunki ich rozwoju szły zawsze odgórnie, od centrum, od władzy.

    Dziś stoimy w sytuacji zupełnie innej. Wynika to z dwóch powodów. Po pierwsze, przynajmniej formalne warunki działania demokracji (takie jak wolne wybory) są spełnione. Po drugie, tym razem to góra, i to jeszcze wyłoniona w demokratycznych wyborach, skłonna jest od pewnych zasad demokratycznych odstępować. Następuje nie bójmy się użyć tego słowa – quasi- faszyzacja życia publicznego. Podobnie jak w międzywojniu – pod pozorem budowy sprawnego państwa – dochodzi do coraz większych odstępstw od zasad demokratycznych. Odstępowanie od tych zasad widać także w terenie – dążenia do centralizacji, odbieranie środków finansowych nieposłusznym – bo nie popierającym ludowo-katolicko-narodowej koalicji – gminom, budzące wiele kontrowersji działania prokuratury – to przejawy aktywnej ingerencji o charakterze antydemokratycznym w samorząd terytorialny przez obecną ekipę rządzącą.

    Te i inne przyczyny skłaniają dziś nas do zgłoszenia postulatu zainicjowania oddolnej fali demokratyzacji. Jej pierwszym celem będzie zbudowanie samorządów w duchu pełni demokratycznym. Natomiast zdemokratyzowanie samorządów może, chociaż oczywiście nie musi, doprowadzi do zdemokratyzowania władz centralnych a tym samym całego państwa.

    Jednakże chyba największym problemem dzisiejszej polskiej demokracji są jej braki materialne tj. braki w udziale świadomego społeczeństwa obywatelskiego w podejmowaniu decyzji w systemie demokratycznym. Społeczeństwa obywatelskiego nie rozumianego ani przedpaństwowo jak w wizjach Rousseau czy Locke’a ani antypaństwowo jakby chcieli teoretycy anarchizmu, ani także postpaństwowo jak w doktrynie marksizmu-leninizmu.

Ma to być społeczeństwo propaństwowe tj. wspierające państwo, ale tylko w działaniach, które podejmowane są zgodnie z wolą powszechną czyli z dobrem społecznym. Demokratyczne społeczeństwo obywatelskie nie tylko odgrywa rolę pomocnika państwa ale je buduje. Nie boi się natomiast rugować w państwie te rzeczy, które tego wymagają.

Te wymienione problemy polskiej demokracji czas przenieść na grunt lokalnego samorządu. Aby więc przeprowadzić gruntowną demokratyzację polskiego samorządu należy postawić sobie trzy zadania. Po pierwsze, należy zaktywizować społeczeństwo lokalne. Po drugie – wyznaczyć priorytety zadań samorządu lokalnego. I po trzecie – ostatnie, ale nie mniej ważne - utrwalić demokratyczne wartości w samorządzie terytorialnym.

Co oznacza zaktywizować społeczeństwo lokalne? Stoję zdecydowanie na stanowisku, że najwyższą formą aktywności społeczności lokalnej będzie jej udział w podjęciu decyzji.

Pojęcie podjęcia decyzji jako momentu kluczowego w systemie politycznym nie jest oczywiście czymś zaskakującym ani nowym. Nikt oczywiście oficjalnie nie wyklucza udziału w podejmowaniu decyzji przez obywateli ale de facto udział ten w naszym społeczeństwie dotyczy jedynie decyzji pierwotnej – tj. wyboru swych przedstawicieli do władz w wolnych wyborach. Często jednak społeczeństwo sądzi, że tak naprawdę to nie ma na władzę żadnego wpływu lub ten wpływ jest znikomy. I często ma rację! Ale dlaczego? Ponieważ udział jego w podejmowaniu metadecyzji czyli decyzji najważniejszych, czyli decyzji zapadających już po wyborach jest znikomy albo wręcz żaden.

To musimy zmienić. Należy doprowadzić do tego by różnorakiego rodzaju tzw. konsultacje społeczne nie zostały sprowadzone do li tylko wyrażenia swej woli przez społeczność a gdzie władza i tak zrobi co chce. By stały się rzeczywistymi drogowskazami polityki władz.

Należy także zwiększyć odpowiedzialność rządzących przed obywatelami na poziomie lokalnym. Przykładowo – referendum lokalne nie powinno być rzadkością, ale w miarę możliwości częstym sprawdzeniem jaką legitymizację posiada władza lokalna. Ktoś powie, że jest to kosztowne. Ale ja od razu odpowiadam – nie żałujmy pieniędzy na poznanie woli społeczeństwa bo znacznie więcej tracimy i tracić będziemy na nieudolnym – bo sprzecznym z interesami ludności - rządzeniu.

    Drugie zadanie to wyznaczenie celów i priorytetów działania samorządu lokalnego. Truizmem jest stwierdzenie że samorząd ma dbać o dobro społeczeństwa. Jak natomiast je poznać - tu tkwi prawdziwy problem. Nie sposób nie zauważyć, że z tą inicjatywą wystąpić muszą obie strony. Zaktywizowane społeczeństwo sprawi, że jego priorytety staną się dla władzy jasne. Wtedy wystarczy tylko aby władza umiała słuchać, nic więcej. Społeczeństwo ma być sferą wypływania postulatów a rządzący –jako słudzy społeczeństwa– mają te postulaty wcielać w życie.

Ale już jak się okazuje nie dla wszystkich jasne już jest, że samorząd w pełni ma korzystać ze swoich kompetencji ale nigdy ich nie przekraczać. Jeżeli ktoś chce np. by uchwała rady miasta miała wpływ lub wręcz normowała treści, które są obligatoryjnie zastrzeżone dla ustawy nie tylko się ośmiesza, ale i łamie zasady demokratycznego państwa prawnego, łamie podstawowe zasady ustrojowe naszego państwa. Tylko Naród jest suwerenem, samorząd terytorialny sam przez się nie ma ani krzty mocy suwerena. Tylko ustawa jest wyrazem woli powszechnej, żadna uchwała takiej mocy mieć nie może.

Należy także postawić inne zadanie – zbudowanie podstawy aksjologicznej demokracji w terenie. Tak się niestety złożyło, że władza samorządowa, która w teorii powinna być najbliżej ludzi, czy par excellence demokratyczna, jest pierwszą, która te zasady łamie. To właśnie prezydenci Warszawy: Lech Kaczyński  i Prezydent Poznania (nawiasem mówiąc z partii uważającej się za ultrademokratyczną – z Platformy Obywatelskiej) Ryszard Grobelny jako pierwsi złamali konstytucyjne i co nie mniej ważne – święte demokratyczne prawo do zgromadzeń. Ale przykładów nie należy czasem szukać daleko gdy ma się je tak blisko. To burmistrz naszego miasta bez większych oporów na swojej stronie internetowej publicznie łamał zasadę równości, przyznając jednym grupom prawo udziału we władzy a drugim to prawo odbierając. W demokratycznym społeczeństwie, w demokratycznym państwie prawnym taki człowiek nie tylko że już nigdy nie powinien zostać wybrany na odpowiedzialne państwowe stanowisko ale i przykładnie ukarany. A niestety tak się nie stało.

Bez zbudowania trwałego fundamentu w postaci zaszczepienia wartości demokratycznego państwa prawnego w każdej społeczności lokalnej, w każdej władzy samorządowej – nie ma możliwości pełnej demokracji

Ww. poruszone kwestie nie wyczerpują oczywiście całego problemu deficytu demokracji w Polsce, który stał się ostatnio coraz bardziej widoczny. Liczę jednak, że przynajmniej niektórych skłonią do refleksji i  analizy, a przede wszystkim także do realnych działań.

Adrian Martyna

Referat wygłoszony na Konferencji Lewicy „Wyzwania samorządu terytorialnego w demokratycznym państwie prawnym”;

Brzesko, Sierpień 2006r.

Opinie wyrażone w artykule są opiniami autora i niekoniecznie odzwierciedlają poglądy i opinie Redaktora witryny www.brzesko.ws

comments powered by Disqus


Copyright © 2004-2018 Zbigniew Stos Wszelkie prawa zastrzezone.
Uwagi, opinie i komentarze prosze przesylac na adres portal.brzesko.ws@gmail.com